Polska ostatnich dwudziestu lat wydaje się dobrym tłem do zaprezentowania historii pewnej rodziny, którą Jacek Melchior przedstawił w swojej najnowszej książce noszącej tytuł „Kochanek”. Wielowątkowa powieść oscyluje wokół miłości, przyjaźni, skrywanych pragnień i zawiedzionych oczekiwań. Ironiczny styl, liczne odniesienia do popkultury i świata filmu zapewniają niepowtarzalną zabawę podczas lektury. Poniżej przedstawiamy wam fragmenty.

Mięśnie. Prążkowane, w kratkę, w kropki, gładkie, tatuowane, wszystkie! Wiosna jest taka gorąca, mięśnie takie widoczne. Koszule rozdęte jak ego seryjnego mordercy, ramiączka koszulek napięte jak sznur, na którym zaraz zadynda wisielec. Tak, najchętniej zawisłby na tych ramiączkach, upalny czerwiec na ulicy to koszmar. Idzie i czuje, jakby za moment miał zostać powieszony. Podobno wtedy najbardziej chce się żyć. A żyć to dotykać tych mięśni, palcami, nosem, wargami, językiem. Nie może wystawić palców ani tym bardziej języka. Spoci się tylko, choć sam już nie wie, od duchoty, czy od widoku koszuli rozdętej jak ego seryjnego mor…

(…)

Nowo narodzony Damian wie, że na nikogo nie może liczyć. I nie ma pojęcia, jak zabrać się za organizację swojego nowego życia. Nie napisze na czole, że jest gejem, jak to się teraz ładnie mówi, i że szuka innych gejów. Przeczytałaby mam i siostra, sąsiedzi i koledzy ze studiów, i w ogóle cały świat. Wszyscy przeczytaliby, że jest chory, trędowaty, niebezpieczny dla otoczenia. Nie tylko dla mamy jest oczywiste, że każdy gej ma AIDS, bo to boska kara nałożona na każdego geja. Zatem na czole nie napisze. Napisze, odpowiadając na ogłoszenie. Nigdy nie kupował żadnych wiadomo jakich pisemek wystawianych w kioskach z innymi gazetami, obok lub w jakimś ciemnym kącie, w zależności od światopoglądu kioskarza. Lecz wiedział, że są. Zerkanie na okładki było niemal tak podniecające, jak chodzenie za rozdętymi koszulami.

(…)

Oooo, już… Alek zrobił to jak nastoletni Damian: w łazience, na bezdechu, bo w domu zawsze ktoś jest. W jedynym prezencie na trzydzieste urodziny spędzane między ojcem, który zapomniał, a córką, która jeszcze nie przyswoiła sobie daty. Bez wyobrażenia o kimś konkretnym. Bez kobiety, o jaką trudniej, niż myślał. Cztery tygodnie po nocnej porażce z Marzeną, koleżanką koleżanki, damskim manekinem. Dwa tygodnie po katastrofie z Agatą, tyleż nieładną, co zbyt chętną na szybkie wprowadzenie się do pokoju Bogusi. Godzinę po powrocie z pracy, której ma serdecznie dość. A jednak właśnie ta praca, ciągłe igranie z ludzkim nieszczęściem, poczucie, że w każdej chwili każdemu z nas może się stać coś nieodwracalnego, trzyma go w ryzach bez narzekania i roztkliwiania się nad sobą. Nie twierdzi, że jakoś będzie, lecz że będzie dobrze. Zdrowy trzydziestolatek.

(…)

Kochanek jacek melchior ksiazka book frahment literatura

Zbyszek menadżer też chichocze.

                - Jak to, dlaczego nie poszliśmy na piwo wcześniej? Bo prąd nie wysiadł!

                Trzeba było awarii, by okazało się, że Damian także ma przyjaciela. Owszem, pomógł mu wyprowadzić się do Mariusza, o nic nie pytał, o ustalonej porze podjechał samochodem, lecz dopiero gdy w firmie padł sprzęt i można ją było tylko zamknąć, siedli razem przy piwie i obaj poczuli oczekiwaną lekkość bytu. „Przecież on mógłby być menadżerem mojego życia”, zdziwił się Damian, oceniając, jak ze strzępów rozmów, prowadzonych od miesięcy podczas wspólnych dyżurów, powstała Całość, jak wiele Zbyszek o nim wie, a drugie tyle potrafi wydedukować. Damian, skupiony na sobie, wiedział o nim tak niewiele…

(…)

W afrykańskim dżipie jest gorąc jak w Afryce. Dwóch kumpli Zbyszka menadżera Damian poznał ledwie przed godziną. Arek zwany Ju Jitsu, długi, chudy, kostropaty, no James Woods, jest niczym zbir z komiksu. Szymon, piękna szafa pełna mięśni prążkowanych, w kratkę, w kropki, gładkich, tatuowanych i w ogóle, no Brad Pitt, byłby ideałem, gdyby nie uśmiech małej dziewczynki. A jednak trochę żal urody świata, gdy fachowo naciąga na głowę kominiarkę. Właściwa mała dziewczynka, skupiona na roli, którą zaraz ma odegrać, w kapelusiku i falbankach, no Ania z Zielonego Wzgórza, nie uśmiecha się, hipnotyzując okoliczne drzewa, arcypolskie brzozy, dęby, klony bez rezedowych esów – floresów, niesamowitych pulchnych warkoczy, które widzi Damian. Jej ojciec zza kierownicy bacznie obserwuje teren.

 

Fragmenty z książki „Kochanek” Jacka Melchiora, Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Fot. materiały prasowe