Istnieje grupa osób, której wydaje się, że najłatwiej jest poniżyć i zawstydzić kobietę, gdy ujawni się szczegóły jej życia erotycznego. Taka właśnie grupa polskich mężczyzn powołała ostatnio do życia (bardzo krótkiego, na szczęście) SlutWatch, czyli „Spis Zdzir”, w którym znalazły się screeny facebookowych wypowiedzi kobiet i dziewczyn na temat ich życia seksualnego. Kamila Raczyńska-Chomyn zorganizowała więc akcję przeciw slut-shamingowi, a my publikujemy Wasze sekspozytywne historie!

 

NIE DA SIĘ ZAWSTYDZIĆ KOBIETY JEJ SEKSUALNOŚCIĄ, GDY ONA SIĘ JEJ NIE WSTYDZI

 

Z długiego związku trafiłam w objęcia innego, a sam związek przerodził się w „ménage à trois”. Niestety niedojrzałość wszystkich zainteresowanych oraz zbyt pochopna decyzja w stworzeniu tego tercetu uniemożliwiła jego funkcjonowanie. I, o ile nie chciałabym już czegoś takiego powtórzyć (eksploatacja emocjonalna na maksa), o tyle wspominam to z uśmiechem. Z jednym z partnerów spełniałam się intelektualnie, z drugim zaś – seksualnie. To był prawdziwy rollercoaster, nie żałuję niczego!

 *

Generalnie miewam orgazmy przez sen i uważam to za jedne z lepszych, jakie w ogóle mogę mieć – znak, że pani Cipka i pani Umysł są w pełni zadowolone i dopieszczone. Miałam szalony sen, w którym spotkałam się z Owenem Grayem. Uwielbiam tego faceta i jeżeli kiedyś bym go naprawdę spotkała, to majtki by mi spadły z hukiem! We śnie najpierw było trochę flirtu. Początkowo niewinnego, później bardziej zaczepnego, kiedy atmosfera stała się gorąca, akcja szybko przeniosła się do łazienki (chciałabym kiedyś mieć możliwość numerku w jakimś publicznym miejscu!). Jak dla mnie fiut tego typa wygląda c u d o w n i e, tak w sennym odczuciu to przełożyło się na cudowne uczucie wypełnienia niemal do granicy bólu. Borze szumiący, jak kiedyś spotkam typa z takim sprzętem, to chyba z kolan nie wstanę. Obudziłam się z najintensywniejszym orgazmem, jaki miałam kiedykolwiek. Skurcze miałam takie, że orzech włoski by został mąką XD. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła doświadczyć czegoś takiego naprawdę i innym też tego życzę.

 *

Mój najlepszy seks przyszedł z wiekiem. Od nastoletnich czasów byłam otwarta na sprawy seksu, dużo czytałam na ten temat, rozmawiałam, masturbowałam się i osiągałam orgazmy. Potem miałam różnych partnerów, seks był bardzo dobry, sprawiał mi dużo satysfakcji i myślałam, że osiągnęłam na tym polu wszystko, co się da. A okazuje się, że dopiero przed 40-tką dowiedziałam się nie tego, czym jest dobry seks, ale czym jest fantastyczny seks . Taki, w czasie którego świat przestaje na moment istnieć, kiedy nie zwraca się uwagi na przewracające się meble, kiedy orgazm przychodzi za orgazmem, rzeczy same się dzieją i po wszystkim zastanawiasz się, co się tu właśnie stało . Odkryłam swój własny potencjał, że mogę o wiele więcej niż dotąd, mogę żyć po swojemu i dla własnej przyjemności, nie oglądając się na innych. Dzięki moim kolegom od seksu wiem, że jestem piękna, że mam fantastyczne ciało, że umiem się nim cieszyć i dzielić. Nie znam słowa kompleksy, mam doświadczenie i umiejętności lepsze niż niejedna 20- lub 30-latka. A co najważniejsze, wiem, jak z tego korzystać i zamierzam jeszcze długo mieć w życiu masę przyjemności .

Moja historia jest cudnie prosta i niewinna... Jakaś 3 klasa LO, okres niewinny i intensywny, pełen budzącej się namiętności. Ja w związku z pierwszą wielką miłością, ale już w fazie schyłkowej i wtedy pojawia się on – kolega z klasy. Niepozorny, wrażliwy…. Doprowadził mnie do orgazmu bez dotykania – tak pięknie dotykał duszy, że wystarczyło ciepło ciał, żeby eksplodować! Kosmos jakiś . Ach, te młodzieńcze upojenia.

 *

Kocham seks, kocham mężczyzn i sypiam z różnymi ludźmi. Zdarzył mi się gorący, szalony romans biurowy. Nie mieliśmy jak i gdzie się spotykać wystarczająco często, więc robiliśmy rzeczy, które nas podniecały, a o których inni nie widzieli. Ukrywałam w łazience dla niego moje stringi, żeby widział, że siedzę naga pod spódnicą. Kiedyś przyniósł mi do biurka kawę, do której się spuścił. Wypiłam ją, głośno przy wszystkich mówiąc, że dziękuję, pyszna. Innym razem ja jemu – kawę z mlekiem. Moim mlekiem z piersi. Podnieciło go to do szaleństwa.

 

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska