Co to jest: białe i ma wielkie oczy? Zapytała mnie ostatnio moja dziewięcioletnia latorośl i spojrzała wyczekująco, aż tata podejmie wyzwanie i zacznie zgadywać…

Duch? Nie. Strach! Też nie… No to nie wiem, poddałem się, bo z doświadczenia wiem, że wyobraźnia córy nie zna granic, a i wygrywać lubi pasjami. SOWA BIAŁA! Nie wiedziałeś? No nie wiedziałem  przyznałem ze smutkiem – ech, te cholerne naklejki z Lidla. Uczą… I zaczęło się. Moje myśli popłynęły dalej w temacie edukacji i przekazywania wiedzy, a że zajmuję się seksualnością, daleko latać nie musiały, bo sowa w seksualności znaczy ostatnio wiele. Albowiem (albo i wy wiecie, że) niewiarygodnie znana samozwańcza (jak niestety większość z nas) „edukatorka” seksualna, która w ramach zajęć z anatomii pokazuje swoje dyskusyjnej jakości wdzięki w internecie za bodaj jedyne 3,66 PLN za film lub 44,50 za cały miesiąc nauki, wypuściła ostatnio HITA! POKA SOWE Anieli Bogusz vel SexMasterki, bo o niej mowa, w pierwszym tygodniu od premiery odtworzono około 6 milionów razy i choć łapek w dół ma pod filmem pięciokrotnie więcej niż łapek w górę (prawie 100 000), to ona nic sobie z tego nie robi i kosi kasę, jednocześnie nadal „edukując” młodzież i dzieci na swoim kanale na YouTube. I może nie było by w tym nic złego – ot niskich lotów rozrywka, jakiej wiele w dzisiejszych mediach  gdyby nie fakt, że jej działalność dotyczy seksualności, o której my – Polacy, a zaręczam, że nie tylko dzieciaki  wiemy nadal tyle, co… wyczytamy lub wyoglądamy w internecie… OK, niektórzy są praktykami i umieją się obserwować – ci uczą się na własnych doświadczeniach, ale jest ich mało. Tych, którzy czytają mądre książki, jest wśród nas niestety jeszcze mniej, niż tych, którzy czytają jakiekolwiek książki (według badań książką jest również jednostronicowa broszura informująca o zbawiennym wpływie na nasze życie plastrów na odciski przeczytana z wysiłkiem w poczekalni u dermatologa). Polacy oglądają więc masowo SexMasterkę i się edukują – młodzi i starzy – i z wiedzą rodem z pornoli z lat 80. wchodzą do łóżka i… płaczą albo oni_one, albo ich partnerzy_partnerki. Howgh!

1 felieton piotr cywiski playroom

To nie znaczy, że w polskim w internecie nie ma zwięzłych, rzetelnych informacji o seksie i seksualności (na przykład warta poczytania jest Proseksualna.pl, ale o czytelnictwie wspominałem, prawda?) – są oczywiście. Niestety problem polega na tym, że prawie nikt ich nie ogląda – Tulipan i SexDobryWszystkim Moderskiej, Miłość i Zdrowie (YouTube'owe przedłużenie poradnika Zdrowia Seksualnego), Dobry Sex Wyborczej – to fajne rzeczy, ale niestety ich łączna oglądalność nie wykracza poza odtworzenia jednego, i to wcale nie najbardziej popularnego, odcinka z serialu panny Anieli. Czy mówią o rzeczach nieinteresujących przeciętnego użytkownika YT? Czy sposób przekazywania wiedzy jest zbyt sztywny, naukowy, przeintelektualizowany? Nie wiem, choć coraz bardziej skłaniam się do refleksji, że nawet w tym przecież niecenzurowanym (kłamstwo kłamstw) internecie obowiązuje polska zasada językowa: o seksie wulgarnie albo medycznie! Pizda albo wagina (i zamieszajmy jeszcze biednemu Kowalskiemu rozkładając tę tfu!... waginę dodatkowo na pochwę i wulwę). No tak  zapomniałem, jest jeszcze Pink Candy – Natalia Trybus, która rzeczywiście zainteresowała małą (jak na standardy SexMasterki) rzeszę odbiorców.

2 felieton piotr cywiski playroom

Ból polega tylko na tym, że choć i ona, i cała reszta robią dobrą robotę, to wydaje mi się, że brakuje im swady, swobody, czegoś, co ożywi temat i spowoduje, że seks przestanie być albo wulgarny, albo encyklopedyczny, a zawita pod strzechy, jako synonim radości i uśmiechu. Jako coś o czym się nie tylko mówi, ale przede wszystkim ROZMAWIA – w parze!, z przyjaciółmi, z rodzicami. Coś, co jest nam bliskie i codzienne, co sprawia przyjemność, zacieśnia relację, daje pozytywnego kopa. O czym można ROZMAWIAĆ bez tabu, ale i bez wulgarności, bez wulw, ale z cipką, nie podając źródeł, a przykłady z własnego życia. TADAAAM!!! I tu następuje wcale-nie-krypto-reklama: tak właśnie próbujemy zrobić na Salonie Zmysłów. Rozmawiać, nie mówić – swobodnie, bez zadęcia, przekonywania kogokolwiek, oceniania czy narzucania jedynej możliwej wersji – pozytywnie i na temat.

Ponoć każda pliszka swój ogonek chwali – chwalę i ja. I serio, liczę, że ten nomen omen „ogonek” urośnie i przykryje tę cholerną, szpetną sowę…

Piotr Cywiński – w życiu prywatnym i zawodowym promuje pojęcie bezpiecznych i świadomych relacji, opartych na otwartości i zrozumieniu wzajemnych potrzeb. Współtworzył kampanię społeczną For Diversity. Against Discrimination. Obecnie poszerza swoją wiedzę na Sex Coach University. Od kilku lat prowadzi edukacyjne audycje radiowe Demoralizatornia oraz z Żenią Aleksandrową Sex:Wyszukaj, w których przybliża ideę pozytywnej seksualności. Współpracuje z Instytutem Pozytywnej Seksualności.

3 felieton piotr cywiski playroom

Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości Piotra Cywińskiego