Wiedziałem, że nie będzie łatwo. Ale poszedłem i zostawiłem CV. 40 lat na karku, przykre doświadczenia z korporacjami i hobby, za które nikt mi nie zapłaci, bo jak wyciągnąć kasę za gadanie o seksie, zwłaszcza jak się nie ma wykształcenia psychoterapeutycznego ani znajomych w telewizji.

Co prawda, całe życie seksualność była moją najprawdziwszą pasją, połknąłem milion książek, a i na praktykę nie narzekam, ale to przecież mało. Niby też robiłem coś tam w radiu, najpierw sam, potem z Żenią, chodziłem na spotkania do Instytutu Pozytywnej Seksualności i wykłady na SWPS, ukończyłem kursy i warsztaty, no i mam gadane, ale jak Albercik mówił w „Seksmisji”: „Cholera, wszystko za mało…”. Więc na początek, w odpowiedzi na ogłoszenie, postanowiłem zostać doradcą klienta w Secret Place – Salonie Zmysłowej Erotyki. No i poszedłem. I… w życiu bym się nie spodziewał – zakochałem się… Nie w Łukaszu, który choć ciacho, nie jest w moim typie, nie w Klaudii, która choć w moim typie, zachowała profesjonalny dystans i nie pozwoliła na romanse. Nie w tych cudownych zabawkach, które choć pięknie wyeksponowane, przecież dostępne są w internecie. Nawet nie w rządzonym przez Patryka Refformowym fetysz-loszku, do którego prowadzą szerokie schody, o których mimo to mało kto wie.

Zakochałem się w panującej tu harmonii. Zakochałem się w pasji. Zakochałem w podejściu do człowieka i jego seksualności. Wreszcie znalazłem miejsce, w którym o delikatnych rzeczach rozmawia się delikatnie, o ostrych ostro. Zakochałem się w atmosferze – nieskrępowanej, ale też nienachalnej, w bezpośredniości, z jaką rozmawiała ze mną Klaudia – przyszła edukatorka seksualna, ale też w sposobie, w jaki najpierw wysondowała, na jaką otwartość jestem gotowy. Urzekło mnie zaangażowanie Łukasza, jak się okazało, magistra socjologii ciała, który z ekspercką wiedzą wprowadził mnie w arkana stymulacji analnej, uśmiechając się przy tym łagodnie i powściągliwie. No i ten Patryk – który z jednej strony pokazywał mi w Refformie ogromnych rozmiarów dilda i sondy do elektrostymulacji, jednocześnie opowiadając o nadchodzących pierwszych wyborach fetyszowych Mr. Rubber Poland, której głównym sponsorem jest Fundacja Refform – zaangażowana w działania na rzecz ograniczenia dyskryminacji osób nieheteronormatywnych.

Tu nie istnieje norma ani tabu – wszystko jest dla wszystkich: gejowskie ubrania, dilda i wibratory do zabaw we dwie, buttplugi dla homo i hetero. I nikt, dosłownie NIKT nie zakłada, że jak jestem facetem, to seks będę uprawiał z kobietą – tu panuje otwartość i nie ocenia się gościa po wyglądzie i na pierwszy rzut oka. I nikt nie mrugnie okiem, gdy filigranowa dziewuszka przyjdzie kupić tu analnego giganta, żeby bawić się nim sama albo z partnerką, albo… Właściwie to nikogo nie obchodzi, z kim będzie się nim bawić – ważne, żeby miło spędziła tu czas i wyszła zadowolona.

Jednak konsultantem klienta nie zostałem. Szukali kobiety – konsultantki, którą nota bene okazała się wiecznie uśmiechnięta Klaudia-z-dystansem. Ale potraktowali mnie przyjemnie i poważnie. CV przeczytali. Zadzwonili. A może marketing? – zapytali.

No i teraz mam, co chciałem. Znalazłem miłość odwzajemnioną. Pracuję w moim zawodzie (public relations), który tak naprawdę już chciałem porzucić, robię w seksualności, więc praca jest moim hobby, zaspokajam swoje parcie na szkło: z moją cudowną partnerką prowadzę vloga Salon Zmysłów. A w jego pierwszym odcinku zjadłem wielki kawałek tortu w kształcie cipki – zjadłem ciastko i mam ciastko. Ciastko, które rośnie z każdym odtworzeniem naszych filmów na YouTube.

Da się? Da się. Zależy od tego, jaką drogę wybierzesz oraz gdzie i na kogo trafisz. Ja trafiłem na ludzi z pasją, z ciastkiem, które można zjeść i mieć jednocześnie.

1 secret place cywinski

Fot. materiały prasowe