Chillout i elektronika to jej żywioł. Podąża swoją drogą, tworząc nowy projekt. Na chwilę przed wydaniem epki „Szkło” rozmawiamy z Iloną Rudnik, czyli Ailo –młodą artystką z Warszawy.

Niedługo premiera Twojej EP „Szkło”. Czego słuchacze mogą się po niej spodziewać?

Zdecydowanie nie jest to epka na wakacyjne imprezy przy ognisku z kiełbasą na patyku. To raczej kontynuacja klimatów, które z producentem Bitykradne lubimy najbardziej – chillout, delikatna elektronika. Nie brodzimy tu zarówno muzycznie, lirycznie, jak i wokalnie w płytkim brodziku. Mam świadomość, że to coś dla węższego grona odbiorców, ale z tym projektem nie uderzam w mainstream ani w szerokie wody, więc cieszę się, że jest grono osób z podobną wrażliwością muzyczną do naszej. Dzięki nim jeszcze w ogóle nam się chce to upubliczniać, w przeciwnym razie lądowałoby w szufladzie.

 

Zainteresował mnie twój pseudonim artystyczny, skąd się wziął?

Odpowiedź jest krótka – z dzieciństwa i zabaw przy przysłowiowym „trzepaku”. Teraz mówią już tak na mnie wszyscy moi przyjaciele, a nawet rodzina.

 

W sieci pojawiła się pierwsza zapowiedź w postaci teledysku do utworu „Ćmy”. W jakim stopniu uczestniczysz w procesie tworzenia wideo do twoich kawałków?

W tej chwili chcę i mogę w tym uczestniczyć. Oczywiście, jeśli dany projekt, który będę współtworzyć, będzie pod większym labelem, może zaistnieć sytuacja proponowania różnych rozwiązań, które biorę pod uwagę zawsze. Jednak mimo wszystko chciałabym zawsze móc postawić kropkę nad i w tej kwestii. Ćmy zrobiłam sama, w pokoju. To nie jest żadna super produkcja – mam tego świadomość. Mimo wszystko jest to jakiś mój wylew kreatywności i tego, co byłam w stanie w miarę możliwości stworzyć w krótkim czasie samodzielnie. Kolejne teledyski będą tworzone przy wsparciu grupy, którą poznacie przy następnym klipie, który już niedługo.

 1 Ailo wasz pokj

Jak oceniasz współczesną polską scenę muzyczną?

Nie oceniam. Żaden ze mnie krytyk. Nie będę robić z siebie samozwańczego specjalisty recenzenta i nie znoszę, gdy ktoś tak robi. Teraz już jest wystarczająco dużo takich jednostek, wyrastają jak grzyby po deszczu, więc nie będę robić im konkurencji. Bardzo rzadko zdarza mi się wylać publicznie w takim charakterze. Uważam, że obecnie ludzie troszkę za bardzo się sugerują innymi, zamiast rzeczywiście samodzielnie kreować swój gust. Ogółem co do samej polskiej muzyki mam pozytywne odczucia, bardzo poszło to do przodu. Coraz częściej artyści piszą teksty samodzielnie i niebanalnie. Podążają trochę bardziej oryginalną ścieżką. To fajne. Szczególnie pozytywne jest też to, że w tej chwili mamy możliwość wyboru tego, czego chcemy słuchać. Nie słucham rzeczy, które mi się nie podobają i tak to zostawiam.

 

Czy planujesz kolaboracje z innymi artystami?

Oczywiście. Trochę ich zaczęłam i muszę skończyć. Niestety projekty biznesowe i praca zawodowa, którą podjęłam troszeczkę ograniczają mi czas – mogliby mi tak dorzucić jeszcze z 24 godziny do doby. Choć pewnie i to okazałoby się za mało... Ciągle mi mało. Jestem w trakcie tworzenia projektu z DJ Kebsem, który będzie nosił nazwę MORS. To będzie zupełnie inny klimat muzyczny niż ten z Bitykradne – bardziej pozytywny. Daje mi to dużo satysfakcji i funu. Miejscami idealny do przysłowiowego „bujnięcia nóżką”.

 

Fot. materiały prasowe

Instagram G'rls Room

Sorry something went wrong. Here is the possible list of errors:

  • Error loading user data