Seks, uczucia, randki – to wszystko skomplikowane. Dziś z jednej strony wydaje się, że nie wypada czekać z seksem, że można skonsumować znajomość już na pierwszej randce. Ale z drugiej strony może jednak po coś jest ta niepisana zasada trzech randek? Co na to nauka? Warto poczekać do randki… piątej!

I to jest wiadomość: opłaca się czekać z seksem do piątej randki. Według badań. Kiedy my tu mamy dylematy, czy wypada iść do łóżka już po pierwszym spotkaniu, czy właśnie może czekanie do tej trzeciej to jakiś anachronizm w obecnych czasach albo że dłużej niż trzecia nie można przeciągać struny, to z badań wynika, że satysfakcja z seksu po piątej randce jest wyższa o 35%, niż gdybyśmy poszli do łóżka wcześniej. Z kolei jednorazowe przygody seksualne raczej obniżają zadowolenie z naszego życia seksualnego w skali roku. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez serwis randkowy Match.com. 

Tyle badania. Opłaca się czekać. Mogą odetchnąć ci, którzy bali się, że swoją teoretyczną staroświeckość przypłacą utratą szansy na szczęśliwą relację czy udany stosunek. W sumie wydaje się logiczne, że to, na co dłużej czekamy, przynosi więcej radości, satysfakcji. Zwłaszcza jeśli chodzi o seks. Napięcie narasta, wyczekiwanie nas pozytywnie nakręca, gonimy króliczka, planujemy, marzymy. Jest jedno ale. Czym większe oczekiwania, tym potem może być bardziej bolesne zderzenie z rzeczywistością. Czym innym jest smak wyimaginowany a czym innym ten prawdziwy. A pierwszy seks jest jak pierwsza randka. Czujemy się jak debiutanci. Z jednej strony wyczekaliśmy na ten moment, nareszcie jest, ale towarzyszyć mu może speszenie, różne niezręczności. Później zwykle im dalej w las, tym lepiej. Tak jak kolejne rozmowy pozwalają nam się lepiej poznać, zacieśnić więzy, tak kolejne stosunki pozwalają się dotrzeć. 

Co jednak jeśli seks jest zły od początku i dalej jest tylko gorzej lub co najwyżej bez zmian? Miłość jest podstępna, a czas działa na jej korzyść. Potrafi nam na tyle zawrócić w głowie, tak pobudzić hormony, że wszystko nam się będzie podobało, będziemy idealizować partnera, machać ręką na wady. I kiedy pewnego dnia się ockniemy, to będziemy już w tym wszystkim po uszy. W satysfakcjonującym być może związku, mocno ze sobą związani, ale niekoniecznie seksualnie spełnieni. I co dalej? To nie musi być tragedia. Od czego są szczere rozmowy, praca nad seksualną sferą, sięganie po poradnik, filmy, wizyty u seksuologa? A jednak temat seksu wciąż dla wielu z nas jest trudny, wciąż idziemy na kompromisy, godzimy się na bylejakość w sypialni, uważając, że seks nie jest najważniejszy. Bo oczywiście nie jest, ale jest bardzo istotnym składnikiem każdej relacji, dlatego warto poświęcić mu trochę zachodu. Znaleźć równowagę między uczuciem a seksem bywa ciężko, to nasza odwieczna romantyczna tęsknota, ideał, do którego dążymy. Jednak praca zwykle przynosi rezultaty. Choć wielu z nas woli iść na łatwiznę, uciec w zdrady, oglądanie porno i inne półśrodki zaradcze a nie rozwiązanie problemu.

seks 3rd date date trzecia randka lozko 4

Dlatego kwestia sprawdzenia tego, jak działa nasza seksualna chemia, jest ważna. Nie można jej bagatelizować. Oczywiście udany seks może przysłonić życiowe niedopasowanie, tak jak uczucie może przysłonić niedopasowanie seksualne, różnicę temperamentów, która bywa nie do przeskoczenia. Więc czy to, kiedy pójdziemy do łóżka, może właściwie się liczyć? Czy nie znamy historii, kiedy od seksu, który miał być jednorazową przygodą, zaczęła się wielka miłość? Kiedy nieudany pierwszy raz z nowym partnerem przerodził się w namiętny romans, bo ktoś dał sobie szansę, bo po seksie dobrze się rozmawiało, opadło napięcie i zdenerwowanie, które utrudniło osiągnięcie satysfakcji? Tu nie ma reguły. To kwestia wyczucia, wsłuchania się w siebie i swoje potrzeby, otwartości, dania szansy, może raz i drugi. A rozczarowanie może nas spotkać na każdym etapie relacji. Czekać z seksem powinniśmy więc tak długo, jak tego potrzebujemy, aby nic nie robić wbrew sobie. Nie ma sensu iść do łóżka na siłę, jeśli nie jesteśmy przekonani. Na randce pierwszej, drugiej czy piątej. Nawet jak już kogoś zaprosiliśmy do mieszkania, to mamy prawo się rozmyślić. Bo najlepszy seks jest wtedy, kiedy uprawiamy go zgodnie ze swoimi potrzebami. Nie ma też sensu czekać w nieskończoność, zakładając, że inaczej nie będzie szans na poważną relację. Jeśli ktoś będzie nieuczciwy i będzie chciał tylko seksu, to i tak odejdzie. Po pierwszej, piątej lub dziesiątej randce. 

Więc niby nie ma reguł, ale my z uporem maniaka próbujemy je znaleźć. Sami sobie odbieramy satysfakcję, szufladkujemy się. Ciągle mamy w głowie: co ludzie sobie o nas pomyślą. Ograniczamy się, bo nie chcemy dostać etykietki "łatwy/łatwa" czy "niedostępny/niedostępna". W sumie każda może być postrzegana jako pozytywna lub negatywna. A nasze przekonania, niepisane zasady, co do seksu, promowane w kulturze popularnej, nie ułatwiają sprawy. Seks to żywioł, który nie powinien być obciążony społecznymi obostrzeniami. Ale właśnie on, bazujący na cielesności, na naszych najbardziej intymnych sferach, obarczony jest najbardziej. Różnymi tabu, lękami, zahamowaniami, złą sławą. Nawet w zaciszu naszej sypialni, choćby tylko w naszych głowach, rządzą one naszymi seksualnymi zachowaniami. A rządzić nimi powinny nasze seksualne granice, ustanawiane indywidualnie, a nie przesuwane bliżej lub dalej zgodnie ze społeczną modą.

Co jeszcze? Wydaje się, że w kwestii uczuć, seksu, związków po prostu trzeba być szczerym i przyzwoitym. Jasno komunikować potrzeby, oczekiwania. Wiadomo, część rzeczy wychodzi w trakcie, zmienia się. Jednak jeśli szukamy tylko seksu, warto o tym poinformować partnera. Warto pamiętać, że seria randek, z seksem czy bez, nie determinuje konieczności bycia ze sobą raz na zawsze. I tak dalej. A z każdej relacji coś można wyciągnąć dla siebie. Wspominać sobie, że seks był chociaż fajny. Albo i nie.

seks 3rd date date trzecia randka lozko 

Fot. flickr.com