Jest rok 1957, od zakończenia II wojny światowej minęło już 12 lat, ale ludzie odpowiedzialni za masowe mordy i łamanie praw człowieka wciąż pozostają na wolności. Co więcej, wielu byłych nazistów nie tylko ukrywa się zagranicą, ale i sprawuje wysokie funkcje polityczne w kraju. Właśnie w tym momencie poznajemy doktora Fritza Bauera – prokuratora generalnego Hesji, który za wszelką cenę stara się odnaleźć i ukarać winnych, zmusić ich, by opowiedzieli światu o tym, co zrobili i wyjawili nazwiska pozostałych zbrodniarzy. Bauer grany przez Burgharta Klaußnera, to postać szalenie wyrazista. Z jednej strony klasyczny wręcz heros, który dla sprawiedliwości zrobi wszystko. Mężczyzna, który całe swoje życie zadedykował obronie wartości. Pełen uporu, inteligentny, nieugięty. Z drugiej strony człowiek targany co najmniej lekką obsesją, porywczy, wszędzie wietrzący spiski (co akurat często bywa niebezzasadne, bo wiele osób rzeczywiście stara się Bauerowi przeszkodzić w osądzeniu nazistów), niepotrafiący – jak przyznaje w jednej ze scen – zasnąć spokojnie bez środków nasennych.

W filmie Larsa Kraume „Fritz Bauer kontra państwo” widzimy więc bohatera, jakich mało, ale w żadnym razie nie mitologizowanego. Prokurator ma też chwile załamania, gdy nie wierzy, że da radę cokolwiek wskórać; obawia się, że architekci Holocaustu pozostaną na zawsze na wolności. Trudno te chwile zwątpienia negować. W końcu w filmie Kraumego obserwujemy zagmatwane powiązania niemieckiego wymiaru sprawiedliwości z byłymi nazistami, które sprawiają, że wiele śledztw ciągnie się latami, a zbrodniarzy zawsze ktoś ostrzeże, pomoże im pozostać w ukryciu. Bauer źle to znosi. Jest pracoholikiem targanym emocjami i potrafi solidnie wyładować się na pracownikach. Przeciwnicy zarzucają mu to, że pragnie przede wszystkim zemsty ze względu na swoje żydowskie pochodzenie. Widz nie ma jednak wątpliwości – od początku darzy Bauera zdecydowaną sympatią, nie tyle pomimo jego specyficznego, trudnego charakteru, a właśnie również dzięki niemu. Podziwia to, że Bauer jako jeden z nielicznych ma odwagę mówić o tym, że przeszłości nie da się wymazać. Ta sympatia to także spora zasługa Burgharta Klaußnera, któremu udało się stworzyć bohatera z krwi i kości oraz sprawnie balansować między dozą tragizmu a poczucia humoru.

4 fritz bauer aurora movie recenzja

Reżyser koncentruje się przede wszystkim na pokazaniu od kulis sprawy pojmania Adolfa Eichmanna, odpowiedzialnego za organizację masowych transportów Żydów do obozów zagłady. Na początku filmu widzimy jak Bauer dostaje list od mieszkańca Buenos Aires, który twierdzi, że jego córka zauroczyła się w chłopaku, który jest synem Eichmanna, a sam zbrodniarz również ukrywa się w Argentynie. Prokurator decyduje się działać. Wie, że jeśli zwróci się o pomoc do niemieckich służb, prawdopodobieństwo, że ktoś ostrzeże Eichmanna jest właściwie stuprocentowe. Bauer postanawia więc zaryzykować oskarżenie o zdradę kraju i skontaktować się z izraelskim wywiadem, Mosadem. I tu zaczyna się niebezpieczna gra. Prokurator kładzie na szali całą swoją dotychczasową karierę, robi wszystko, by Eichmann został pojmany i postawiony przed sądem w Niemczech.

Ciekawie rozegrany jest również pojawiający się w filmie wątek homoseksualny, dotyczący zarówno głównego bohatera, jak i pomagającego mu młodego prokuratora. Niemcy lat 50. to jednak nie kraj dla homoseksualistów. Choć wiele zdążyło się tam zmienić, część przepisów ustanowionych przez nazistów i egzekwowanych przez policję obyczajową w czasie akcji filmu wciąż obowiązuje. Dla ludzi o nieheteronormatywnej orientacji jedyną bezpieczną opcją jest wyrzeczenie się swoich skłonności.

2 fritz bauer aurora movie recenzja

Można dyskutować o tym, czy kolejny obraz odwołujący się do II wojny światowej jest nam dziś potrzebny. Lars Kraume zajmuje w tej dyskusji jednoznaczne stanowisko – sugeruje, że to pamięć o historii jest niezbędnym warunkiem do tego, byśmy stali się lepszymi ludźmi, nie powtarzali starych błędów w nowych wariacjach. Reżyser testuje widza i każe mu zadać sobie niełatwe pytania. Czy ważniejsze jest prawo czy sprawiedliwość? Kiedy obywatele mogą zbuntować się przeciw państwu? I jak znajdują w sobie odwagę, by oprzeć się totalitaryzmowi? Czy wina infekuje kolejne pokolenia? I jak powinno rozliczać się z przeszłością? Kraume krąży wokół tych tematów, a jednocześnie bardzo sprawnie buduję trzymającą w napięciu fabułę. Prowadzi film w sposób kameralny, przywodzący na myśl sztukę teatralną. Liczą się tu dialogi, niedopowiedzenia, sugestie, manipulacje, gesty.

Obraz „Fritz Bauer kontra państwo” zdobył już Nagrodę Publiczności na festiwalu filmowym w Locarno oraz kilka Niemieckich Nagród Filmowych, w tym za najlepszy scenariusz i reżyserię. Na ekranach polskich kin film pojawi się już 20 stycznia. Redakcja „enter the ROOM” objęła patronat medialny nad tytułem.

Fot. materiały prasowe