Willoughby, hrabstwo Lincolnshire, rok 1580, 6 stycznia. Na świat przychodzi żołnierz, awanturnik, francuski, holenderski i węgierski najemnik, późniejszy kolonizator. John Smith – człowiek, który wylansował legendę Pocahontas. Legendę daleką od kolonizatorskiej rzeczywistości.

Źli, chytrzy najeźdźcy i dobrzy, odważni, ale i często naiwni tubylcy. Agresywni, brutalni Indianie i odkrywcy przynoszący na nowe ziemie cywilizację. Kolonizacja obydwu Ameryk wykształciła wiele mitów, z przewagą dla tych, w których rolę bezwzględnie złych odgrywali przybysze ze Starego Kontynentu. Mit ten oczywiście w dużej mierze czerpie z faktów, jednak każda historia, której bohaterowie przedstawiani są czarno-biało wydaje się wątpliwa. Przestudiowanie wszystkich historycznych źródeł na temat przejmowania ziem rdzennych mieszkańców Ameryki zajęłoby znacznie więcej czasu niż tematowi może poświęcić przeciętny odbiorca. Dlatego przeważnie posiłkujemy się tym, co jest dla nas najłatwiejsze i najprzyjemniejsze w odbiorze – filmami. Kino nie ma obowiązku być wierne prawdzie, wręcz przeciwnie: tworzy swoje własne mity i rozwija te istniejące zanim bracia Lumière zorganizowali swój pierwszy pokaz. Kolonizacja została przedstawiona w wielu obrazach, tych opowiadających o pierwszych osadnikach, hiszpańskich konkwistadorach czy późniejszym podboju Dzikiego Zachodu. Jak te epickie opowieści wypadają w konfrontacji z faktami?

Kadr z filmu Misja, freneticards.com

Wśród wielu historii przybliżających nam losy Indian i osadników jest jedna, zdecydowanie najbardziej znana. Przekazy o miłości Pocahontas i Johna Smitha miały swoich wielbicieli już wieki temu. W ostatnich dekadach największą sławę przysporzyła im wersja Disneya. Oczywiście ekranizacji historii dzielnej Indianki było kilka, nie ulega jednak wątpliwości, że to ludzie ze studia mistrza bajek najbardziej rozpowszechnili dzieje Pocahontas, a raczej Matowaki, bo takie imię nadano księżniczce po urodzeniu. Znany nam przydomek otrzymała, będąc dzieckiem. Pocahontas oznaczało łobuziarę. Podobno Indianka od wczesnych lat lubiła łamać zasady. Gdy poznała Johna, o ile w ogóle go poznała, bo zdania historyków co do tego są podzielone, miała 11 lat. Smith podczas swoich wypraw w głąb nieznanego lądu dostał się w niewolę. Co ciekawe – o losie jeńców w plemieniu Powhatanów decydowały kobiety. Pocahontas była ulubioną córką wodza, wątpliwe jest jednak, by tylko ona przyczyniła się do ocalenia Anglika –możliwe też, że samo stracenie Smitha i tak nigdy nie doszłoby do skutku. W społecznościach indiańskich stosowany był rytuał adaptacyjny, podczas którego pretendenta torturowano i grożono mu śmiercią, a w ostatniej chwili ułaskawiano. Dlaczego Smitha miałby brać udział w takim rytuale? Po pierwsze, zjednał sobie nie tylko młodą księżniczkę, ale również jej ojca. Jak pisze Susan Donnell, wódz nazywał kolonizatora synem, Pocahontas mówiła o nim – brat. Prawdopodobnie, jeżeli symboliczny gest osłonięcia ciała Anglika przed śmiercią przez dziewczynę miał miejsce, nie miał on bynajmniej wymiaru romantycznego. 

Kadr z filmu Podróż do Nowej Ziemi, movies.net

Smith po kilku miesiącach pobytu wśród tubylców powrócił do założonego przez swoich rodaków Jamestown. Mieszkańcy miasta, przeważnie drobnomieszczanie nieprzyzwyczajeni do pracy na roli, bez narzędzi i wiedzy odpowiedniej do założenia upraw, głodowali. Zapasy się kończyły. Dzięki nawiązanej przez Johna przyjaźni, Indianie zaczęli dostarczać osadnikom żywność. Kilka miesięcy później, w Wirginii, nastała susza. Ludzie z plemienia Powhatanów mieli problem z wyżywieniem własnych rodzin i przestali przynosić jedzenie przybyszom. Kontakty między starymi i nowymi mieszkańcami obszaru wyraźnie się pogorszyły. Smith został odesłany do Anglii z powodu ran odniesionych podczas eksplozji prochu. Pocahontas została pojmana przez jego następcę – kapitana Samuela Argalla. Podobno Indiance przekazano, że jej przyjaciel z Europy nie żyje. Pocahontas w trakcie niewoli nauczyła się angielskiego i przyjęła religię chrześcijańską (najprawdopodobniej została do tego zmuszona, w końcu kolonizacje Nowego Świata przeprowadzano bronią i krzyżem). A potem? Poślubiła bogatego plantatora tytoniu – Johna Rolfa

Kadr z filmu Pocahontas, cartoonsimages.com

Niedługo po urodzeniu syna udała się w podróż do ojczyzny męża. Indiańska księżniczka zrobiła w Anglii furorę, służyła za żywy przykład tezy, że Indian łatwo ucywilizować (cywilizacja według przekonań mieszkańców Starego Kontynentu) i że osiedlanie się w Nowym Świecie jest bezpieczne. Za to dla Pocahontas pobyt w Europie bezpiecznym się nie okazał. Kobieta zaczęła chorować. Zmarła w wieku 20 lat. Na jej grobie w Gravesend w Anglii wyryte są słowa Rebecca Rolfe. Takie imię księżniczka przybrała podczas chrześcijańskiego chrztu. Niektóre źródła podają, że przed śmiercią dowiedziała się, że John żyje i udało im się jeszcze raz spotkać. Inni historycy uważają, że Smith nigdy nie poznał Pocahontas. Jej legenda, wykształcona jeszcze za życia dziewczyny, była mu przydatna do zwiększenia jego popularności. John jeszcze przed przybyciem na Nowy Kontynent był znanym awanturnikiem, walczącym jako najemnik dla wielu państw. Trafił nawet do Rzeczypospolitej Obojga Narodów po walce w armii Siedmiogrodu przeciwko Turkom. Do swojej pierwszej ekspedycji do Wirginii zwerbował między innymi właśnie Polaków. Smith był bez wątpienia odważny i sprytny, a czy był też samolubnym karierowiczem? Według niektórych źródeł tak, a dzieje nieżyjącej już wtedy Pocahontas od razu zmanipulował tak, by znów o nim pamiętano. W końcu księżniczka była podziwiana jako ta, która działała na rzecz pokoju, jako kobieta postępowa. Która wersja jest prawdziwa? Z pewnością w zbiorowej świadomości będziemy kultywować obraz romantycznej miłości między kolonizatorem a Indianką. Obraz nieodosobniony, bo wbrew panującym ówcześnie konwenansom, takie mieszane małżeństwa były częste wśród pierwszych osadników. Obraz nieodosobniony także w innych filmowych przekazach. Historia obydwu Ameryk dostarczyła nam wielu pobudzających wyobraźnię legend, ale nawet opowieść o bogactwach El Dorado nie mogła rywalizować z dziejami miłości zakazanej, łączącej ludzi odmiennego wyznania i obyczajów, miłości, która prawdopodobnie nigdy nie miała miejsca. Realia panujące na północnym i południowym kontynencie amerykańskim nie przypominały jednak romantycznej bajki. Jak pisał Leszek Kołakowski w książce Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, konkwistadorzy byli okrutni, chciwi i bezlitośni, zapewne zarazem pobożni, szczerze przywiązani do swojej wiary i przekonani o swojej duchowej wyższości. A konkwistadorzy i kolonizatorzy Ameryki Północnej mieli ze sobą wiele wspólnego. Z drugiej strony Kołakowski, obrońca europocentryzmu, nazywał ich ostatnimi prawdziwymi Europejczykami, którzy byli wierni swojej łacińskiej kulturze. 

Kadr z filmu Pocahontas, fanpop.com