Żył, żeby pisać i pisał, żeby żyć, zdusić targające nim niepokoje. Uwielbiał ryzyko. Ernest Hemingway nie był jedynym członkiem rodziny, którego talentowi towarzyszyły problemy psychiczne. Dlaczego mówi się o klątwie Hemingwayów?

Ma 27 lat. Gęste ciemne włosy i twarz, której się nie zapomina. Twierdzi, że potrafi nie wychodzić z pokoju nawet przez 4 dni. Z nikim się nie widzieć, tylko siedzieć i rysować. I może jeszcze opiekować się swoim kotem, którego kocha bezgranicznie. Langley Fox, młoda artystka mieszkająca w Los Angeles. Jej pradziadek napisał kiedyś, że kot jest najlepszym anarchistą. W odnalezionych w 2012 roku listach do przyjaciela opisywał swoją rozpacz, gdy musiał dobić ukochanego kota przejechanego przez samochód: Musiałem strzelać do ludzi, ale nigdy do kogoś, kto mnie znał i kochał od jedenastu lat, kto mruczał nawet z dwiema złamanymi nogami. Hemingway znany z siły charakteru, zamiłowania do krwawych walk byków, polowań, zasadniczo do jakiejkolwiek formy adrenaliny, nie mógł się pogodzić ze stratą zwierzęcia. Ernesta Hemingwaya i Langley łączy zresztą nie tylko słabość do kotów i uzależnienie od pracy. Mają te same ciemne, wyraziste oczy. Oczy, w których z łatwością zakochiwały się kolejne żony i kochanki znanego literata. Tak było z Mary Welh, która przyjęła oświadczyny Hemingwaya już po tygodniu. Co jeszcze łączy członków rodziny Hemingwayów?

Całkiem sporo, nie tylko w kwestii upodobań i pasji. Ujawniające się z pokolenia na pokolenie u kolejnych potomków problemy psychiczne nazywane są często klątwą Hemingwayów. To zasługa genów czy powtarzających się destrukcyjnych schematów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw przenieść się do roku 1899. Wtedy w Oak Park w Illinois przyszedł na świat Ernest Hemingway. Miał pięcioro rodzeństwa. Jego ojciec był lekarzem i miał nadzieję, że syn pójdzie w jego ślady. Przyszły literat wybrał jednak zupełnie inną drogę. Jako dziewiętnastolatek podjął pracę reportera, następnie wyjechał na front. Czarna owca w rodzinie? Niekoniecznie, „wzorowy” ojciec Hemingwaya, Clarence, zmagał się z depresją, przynosił swoje problemy do domu, wreszcie popełnił samobójstwo. Życie odebrali sobie również siostra autora Komu bije dzwon Ursula i brat Leicester. Ernest tymczasem żył intensywnie, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Ernest Hemingway

Kiedy pracuję, jestem jak wściekły tygrys, napisał o sobie Hemingway. Wściekłość i chęć życia towarzyszyły mu jednak nie tylko podczas pracy. Laureat dwóch najbardziej prestiżowych nagród w świecie literatury – Nobla i Pulitzera  cierpiał na depresję maniakalną. Stany wyjątkowego pobudzenia przeplatały się z momentami cierpienia i dominującej potrzeby odosobnienia. Dlatego też Hemingway robił wszystko, by oderwać się od swoich problemów, zagłuszyć je. Pisał po kilkanaście godzin dziennie, jako korespondent podążał śladem wojen, jako miłośnik polowania tropem niebezpiecznych zwierząt. Uwielbiał boks i brutalną corridę. Kochał też kobiety, a one uwielbiały jego. Zdobywał je raczej bez większych problemów. W końcu, która była w stanie oprzeć się jego reputacji wojownika, ponadprzeciętnej inteligencji, wyrazistemu charakterowi, doskonałej posturze i ciemnym, podobno wyjątkowo pięknym, oczom? Miał cztery żony, ale związki nie pomogły mu uciec od samotności. William Wharton pisał: Hemingway nie ma nic wspólnego z feminizmem. Traktował kobiety jak przedmioty. Czy tak było rzeczywiście? Gdy Hemingway związał się z dziennikarką Mary Welsh, podobno od początku pokazywał, że kobieta to jego własność. A jednak wielu literatów zazdrościło Hemingwayowi jego powodzenia u kobiet. Tak było chociażby z zakochanym w Mary Irwinem Shawem.

Czy choroba była przyczyną śmierci jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku? W pewnym sensie tak. Literat wytrwale walczył z depresją maniakalną. Pod koniec życia zaproponowano mu terapię z użyciem elektrowstrząsów. Podobno efekty nie były najlepsze. U Hemingwaya zaczęły się problemy z pamięcią i pisaniem. Tworzenie było dla niego do tej pory najskuteczniejszym lekiem. Czy zdecydował się popełnić samobójstwo właśnie przez niemożność kontynuowania pracy twórczej? Pisarz był już mocno schorowany: miał zrujnowaną wątrobę i nerki w wyniku alkoholizmu, wypadki samochodowy i lotniczy uszkodziły mu kości, podczas wojen i polowań doświadczył aż pięciu wstrząsów mózgu. Pojawiły się również głosy, iż za jego śmierć odpowiedzialne jest FBA. Agenci podejrzewali noblistę o kontakty z reżimem komunistycznym na Kubie. Hemingway miał tam dom i przez pewien czas po rewolucji wciąż przyjaźnił się z Fidelem Castro, jednak kontakty z kubańskim dyktatorem zerwał podobno na kilka lat przed śmiercią.

Ernest Hemingway z synami - Georgem i Patrickiem na Kubie

Jak było naprawdę pewnie już się nie dowiemy. Tymczasem legendę Hemingwaya znają prawie wszyscy. Ale co z jego potomkami? Czy poszli w ślady kochającego adrenalinę pisarza? W pewnym sensie tak, choć każde z dzieci czy wnuków na swój sposób. Ernest Hemingway miał troje synów. Pierwszy, Jack, owoc związku z Hadley Richardson, próbował swoich sił jako pisarz, jednak nie udało mu się nawet w nikłym stopniu dorównać ojcu. Cztery wydane powieści spotkały się z niewielkim odzewem. Jack żył więc w cieniu słynnego rodzica. Zajął się rybołówstwem, kolejną odziedziczoną pasją. Lubił spędzać czas sam, z wiekiem narastało jego uzależnienie od alkoholu. Doczekał się trzech córek – Joan, Margot i Mariel. Drugi syn Hemingwaya, Patrick, ze związku z Pauline Marie Pfeiffer, podzielał pasję ojca do podróży i polowań. Ponad 25 lat życia spędził w Tanzanii, przemierzając afrykańskie szlaki wydeptane przez ojca. Na podstawie jego notatek wydał książkę „To, co prawdziwe o świcie”. Ostatni syn, również ze związku z Pauline, Gregory, został lekarzem, jak jego dziadek. Wydał wspomnienia, z których wyłania się bardzo osobisty obraz relacji z ojcem. A co z klątwą Hemingwaya? Choć Gregory zmagał się problemami związanymi z tożsamością płciową, to jednak część rodziny od strony Johna była najbardziej dotknięta schorzeniami natury psychicznej.

Młody Ernest Hemingway, młoda Margot

Wśród trzech córek Johna tylko najmłodsza, Mariel, zdołała przełamać złą pasę. Opowiada o tym w dokumencie „Running from Crazy” oraz szeroko komentowanej książce „The WillingWay: Stepping Into the Life You Were Meant to Live”. Mariel przemawia w imieniu osób chorych psychicznie i walczy o ich prawa. A jak potoczyło się życie dwóch pozostałych sióstr? Joan od dziecka przejawiała wiele talentów, jak i brak szacunku dla reguł. Poezja, malarstwo i liczne podróże następujące po rzuceniu kolejnej szkoły – tak wyglądało jej życie. Podobno malowania uczył ją dziadek. Niestety, Joan większość życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym, leczy się do dziś. Druga, Margot, nazwana podobno na cześć wina, które jej rodzice pili w noc poczęcia, już jako dziewiętnastolatka została modelką. Sprecyzujmy: najlepiej opłacaną modelką w tamtym czasie. Wczesna kariera jej nie służyła. Szybko wmieszała się w artystyczną śmietankę Nowego Jorku, poznała Warhola i wszystkich, których znać powinna, zadomowiła się w Studiu 54 i rozpoczęła życie od imprezy do imprezy. Alkohol, narkotyki i kolejni partnerzy. Z każdym rokiem było gorzej – kolejne problemy z odżywianiem, depresją, brakiem samoakceptacji. Choć zdarzały się też momenty uniesienia, znacznie rzadsze niż u słynnego dziadka. Ernest Hemingway znalazł ucieczkę w pisaniu, Margot przez całe życie męczył fakt, że nie wiedziała, w czym jest dobra. Marzyła, by zostać aktorką, ale krytycy nie zachwycili się jej grą. Docenili za to talent młodszej Mariel, która w wieku 16 lat zagrała w kultowym „Manhattanie” Woody’ego Allena i otrzymała nominację do Oscara. Kontakty Margot i Mariel oczywiście na tym nie zyskały. W latach 80. modelka postanowiła szukać sensu w podążaniu śladami dziadka. Dosłownie. Zaczęła kręcić dokument o Hemingwayu. Pojechała do miejsc, które miały dla pisarza szczególne znaczenie. Tak poznała między innymi hiszpańskie walki byków. Odebrała sobie życie na początku lat 90., w rocznicę śmierci dziadka. W jednej ze scen dokumentu Margot stoi niedaleko domu Hemingwaya i opowiada, że rozumie, dlaczego dziadek chciał się zabić. Wie, że człowiek nie może czuć się dobrze, gdy nie potrafi tworzyć i funkcjonować, jak kiedyś. Nawiązuje tym samym do problemów, z jakimi zmagał się Hemingway po terapii.

Kadr z filmu "Manhattan" z Mariel Hemingway

I wreszcie Mariel. Doceniana aktorka, która rozpoczęła swoją karierę od występu z najlepszymi. W wywiadzie dla „The Guradian” przyznaje, że pocałunek z Woody Allenem na planie był jej pierwszym. Mariel, która w dzieciństwie opiekowała się chorą na raka matką i cierpiącym na alkoholizm ojcem całe życie starała się uciec przed klątwą Hemingwayów. Przyznaje, że przez wiele lat cierpiała na depresję i nawet nie miała tego świadomości, bo nie wiedziała, że smutek i pustka nie muszą być obecne w życiu. Uciekała w kontrolowanie wszystkiego, przyjmowała rolę matki, opiekując się wszystkimi. Teraz odważnie opowiada o swoim życiu i rodzinie w dokumencie „Running from Crazy”. Uczestniczy w spotkaniach na rzecz osób chorych psychicznie. Jest zwolenniczką tego, by o problemach mówić otwarcie. W kręcenie filmu zaangażowała również swoje córki, w dokumencie szczerze rozmawia z nimi o rodzinnych dolegliwościach. Czy na nich także spoczywa tak zwana klątwa Hemingwayów? Na razie radzą sobie świetnie, może dzięki uwadze, którą poświęcała im Mariel. Starsza Dree Hemingway jest znaną modelką, nowojorską it-girl. Dree chodziła już na pokazach Givenchy, Calvina Kleina czy Karla Lagerfelda. Brała udział w kampaniach Gucci, Valentino, H&M... Świat mody ją uwielbia. Podobnie, jak jej młodszą siostrę Langley Fox. Najmłodsza z rodu Hemingwayów również pracuje jako modelka, ale jej prawdziwą pasją jest rysowanie, malowanie, projektowanie. To pracy ilustratorki się poświęca. Dzięki talentowi przepadają za nią znane marki. Langley ozdobiła już jeden z włoskich sklepów Louis Vuitton, współpracowała z Zarą. Mieszka w słonecznym Los Angeles, ale jej fotograficznie realistyczne rysunki są raczej mroczne i niepokojące, choć zarazem piękne. Jako jedyna porzuciła nazwisko Hemingway, bo nie chciała, by ludzie oceniali ją przez pryzmat rodzinnej legendy. A mimo to, z legendarnym już pradziadkiem ma wiele wspólnego. Może nawet znacznie więcej niż pozostali członkowie rodziny. 

 

Korzystałam z następujących materiałów:

„Running from Crazy”, reż. Barbara Koople

„Ernest Hemnigway. Historia życia” Carlos Baker

„Hemingway” Kenneth S. Lynn

Dree Hemingway; Ernest Hemingway z żoną Hadley i synem Johnem

Langley Fox (Hemingway) 

Fot. wikipedia.org, sofemine.co.uk