Francja, II wojna światowa. Kolaboracyjny rząd Vichy promuje konserwatywne zasady moralne i kieruje szereg praw przeciwko zbuntowanej młodzieży. Pojawia się jedna z pierwszych subkultur, której przedstawiciele nazywani są zazou.

„W Europie Zachodniej i USA subkultury (zwłaszcza subkultury młodzieżowe) są rodzajem zwierciadła, w którym przegląda się cywilizowany członek przysłowiowej klasy średniej. W tym sensie – tak jak zauważył w odniesieniu do ruchów kontrkulturowych lat 60. XX w. francuski filozof i publicysta André Frossard – de facto stanowią one błogosławieństwo dla kultury – destabilizując, jednocześnie prowokują ją do nieustannego autodefiniowania” – pisze Krzysztof Dudek, Dyrektor Narodowego Centrum Kultury, we wstępie do książki Mirosława Pęczaka poruszającej tematykę subkultur w PRL-u.

Subkultury nie muszą w każdej ze sfer pozostawać w opozycji do kultury dominującej, mogą ją wzbogacać. Jednak szczególnie w czasie rządów totalitarnych czy niekorzystnej sytuacji politycznej, subkultury wynoszą bunt przeciwko systemowi na piedestał. A jak buntowali się wkraczający w dorosłość w latach 40. zazous?

Po pierwsze: strój. Obszerne, dziś powiedzielibyśmy oversizowe ubrania, była reakcją na restrykcyjne nakazy rządu, co do racjonalnego wydzielania materiałów. Po czym można było rozpoznać członka zazous na paryskich ulicach? Mężczyźni nosili bardzo długie marynarki z mnóstwem kieszeni, sięgające nawet do kolan, spodnie zebrane w talii i bardzo wąskie krawaty. Do tego białe lub bardzo kolorowe, wyeksponowane skarpetki i włosy utrwalone żelem. Kobiety szyły sobie marynarki z bardzo szerokimi ramionami i krótkie spódnice. Kręciły włosy w opadające na ramiona fale i często tleniły na jasny blond. Nieodzowna była też czerwona szminka i okulary przeciwsłoneczne. Zestaw dopełniały długie podkolanówki, najlepiej wzorzyste. Skoro już jesteśmy przy wzorach, to warto podkreślić, że krata była zdecydowanie ulubionym motywem zazous. Pojawiała się na marynarkach, spodniach, skarpetach. Tymczasem wśród akcesoriów zdecydowanie wybijała się parasolka – noszona z nonszalancją zarówno przez męskich, jak i damskich członków subkultury.

 

Bunt w stroju zazous nie przejawiał się jednak tylko i wyłącznie w nonszalanckich, dandysowskich krojach, wyrazistych fryzurach i makijażu. Najbardziej politycznym elementem ubioru młodych Francuzów i Francuzek były naszywki w kształcie gwiazdy przypominające te, do których noszenia zmuszeni byli Żydzi. Na znak protestu przeciwko antysemityzmowi noszono więc żółte gwiazdy z napisami Zazou, Goy czy Swing. Ostatnia z etykietek nawiązywała bezpośrednio do muzyki, która była od początku wpisana w definicję francuskiej subkultury. Zazous uwielbiali swing, jazz i bebop. Czarna scena jazzowa królowała na Montmartre w czasach wojny. Afroamerykanie, pomimo wojennych realiów, czuli się we Francji bardziej wolni niż w Stanach i masowo przybywali do Paryża. Prawdopodobnie słowo zazou wzięło się od piosenki Zah Zuh Zah” czarnoskórego muzyka Caba Calloway’a. Johnny Hess, francuski piosenkarz, w 1942 na cześć zazous wydał piosenkę Je suis swing”. Nagranie sprzedało się lepiej niż jakiekolwiek dotychczas we Francji. Boris Vian, muzyk, poeta i anarchista, również nawiązywał w swojej pracy do członków subkultury.

 

Tak naprawdę prawdziwych zazou nie było aż tak dużo. Można było liczyć ich raczej w setkach niż tysiącach. Większość żyła w Paryżu. Przeważnie dało się ich spotkać w kawiarni Pam Pam niedaleko Pól Elizejskich lub w pobliżu Sorbony. Do subkultury należeli jednak przedstawiciele zasadniczo wszystkich klas społecznych, przeważnie w wieku od 17 do 20 lat. Biedniejsi zazous nabywali swoje ubrania na czarnym rynku lub kradli. Naziści nie znosili zazous, którzy przypominali zbuntowaną niemiecką młodzież zakochaną w jazzie i awangardzie, profanującą tradycyjną niemiecką kulturę. Nie tępili jednak ich tak brutalnie, jak swoich rodzimych, niemieckich subkultur, na przykład członków Swingjugend, których odsyłano do obozów koncentracyjnych lub Edelweiss Pirates, z których wielu zostało powieszonych. W samym roku 1940 pojawiło się 78 artykułów oczerniających zazous. W roku 1942 i 1943 zaczęła się nagonka. Zazous byli bici na ulicach, wywożeni z miasta, tępieni przez faszystowskie organizacje młodzieżowe, których sloganem było Oskalpować Zazous! I tak część przedstawicieli subkultury wciąż spotykała się nieoficjalnie, ale lata „świetności” zazous przeminęły. Choć nie mieli ogromnego wpływu na losy wojennej Francji, warto o nich pamiętać. Ze względu na odwagę, nonkonformizm, ale i stroje, które stały się inspiracją dla wielu późniejszych subkultur.

 

Fot. wikipedia.org