Zygmunt Miłoszewski wspomaga się podczas pracy nad kryminałami torcikiem wedlowskim. A inni? Hemingway lubił się napić czegoś mocnego i rześkiego, Proust wolał espresso i to w nieprzyzwoitych ilościach, Emily Dickinson zanim siadła do pisania, piekła sobie chleb, Walt Whitman stawiał na ostrygi, Jane Austen na lody, a Szekspir na wino…

Godziny w mękach twórczych spędzone nad kartką papieru (czy bardziej współcześnie przed ekranem laptopa) wymagają wspomagania. Pisarze mają różne gusta. Jedni podlewali wenę nakręcającą kawą lub alkoholem, inni wybierali krzepiące, treściwe dania, zjadane w towarzystwie inspirujących znajomych.

Marcel Proust zapewnił literacką nieśmiertelność magdalence, niepozornemu biszkoptowemu ciasteczku. Tymczasem sam w trakcie pisania wspomagał się licznymi filiżankami espresso. Ernest Hemingway zdecydowanie wolał coś alkoholowego – jego ulubionym drinkiem było daiquiri na bazie białego rumu i soku z limetki. Truman Capote na „dzień dobry” pił kawę i miętową herbatę, ale czym bliżej wieczora, tym mocniejszych, pobudzających wenę trunków potrzebował. Zwykle kończyło się na starej, dobrej sherry, ewentualnie martini. Walt Whitman, autor „Źdźbła trawy”, do wylewających za kołnierz również nie należał, jednak dzień zaczynał od porządnego śniadania – w jego porannym menu musiało się znaleźć mięso albo ostrygi, a najlepiej jedno i drugie. Pojeść lubił też nasz wieszcz Adam Mickiewicz, jego faworytem na talerzu był szczupak po żydowsku. Dobre jedzenie cenił Witold Gombrowicz. Kiedy tylko było go stać, zajadał się wołowiną pieczoną w dyni z brzoskwiniami. Natomiast Mark Twain znany był ze słabości do zupy z żółwia. Skromniejsze wymagania miał John Steinbeck, wystarczały mu tosty. I to zimne. Byli i tacy, którzy preferowali zdrowsze przekąski i napoje. Francis Scott Fitzgerald, podobnie jak Agatha Christie, podjadał jabłka, a Franz Kafka delektował się świeżym mlekiem. William Szekspir tworzył popijając wino. Zanim jednak zaklasyfikujemy go jako kolejnego literata, który nie mógł obyć się bez kropli alkoholu, warto przypomnieć sobie, że w czasach elżbietańskich picie wody do najzdrowszych czynności nie należało. To właśnie w wodzie znajdowało się wiele zarazków, za sprawą których można było nabawić się cholery i innych groźnych chorób. Wino czy miód pitny były więc znacznie bezpieczniejszą opcją. Najsłynniejszy dramaturg w historii miał też podobno słabość do rozmaitych słodkości – między innymi popularnych na dworze, pochodzących z Hiszpanii ciastek, nazywanych spanish paps, które kształtem przypominają kobiece piersi. Zgodnie z obliczeniami „National Geographic” w dziełach Szekspira występuje blisko 2000 odniesień do kuchni, słowo „uczta” pojawia się ponad 100 razy, a wino pite jest przez bohaterów w 26 wśród jego 37 sztuk teatralnych. Cóż, chyba nie sposób tworzyć dobrej literatury, wyrzekając się dobrego jedzenia.

1 Szekspir posiek pisarz writter poetry art food

Fot. opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM