Matka. To jedno z tych nielicznych słów, które w większości języków brzmi podobnie. A jednak różnorodnych portretów matek jest równie wiele, jak ich wyrazistych pierwowzorów. Przyglądamy się niektórym z nich, naszkicowanym pędzlem czy piórem. 

W literaturze i sztuce znajdziemy nieskończenie wiele ich wizerunków. Macierzyństwo i jego symbolika to temat rzeka, właściwy raczej na kilkutomową rozprawę naukową niż na ograniczony w swej objętości artykuł. Znajdziemy matki złe, wyrodne, a nawet mordujące swoje dzieci jak Medea Eurypidesa. Samolubne i zgorzkniałe, mające nadzieję, że kolejne pokolenie zrealizuje ich niespełnione ambicje. Matki gloryfikowane ze względu na swą dobroć i zdolność do poświęceń. To również nasz wzorzec, powstały na gruncie katolickim, uświęcający macierzyństwo. Jest też matka utożsamiana z przyrodą, naturą, urodzajnością. I są te wszystkie matki gdzieś pośrodku, zaczepione między perfekcyjną usłużną ofiarnością a próbami dbania o własne potrzeby. Matki, które muszą zmagać się z przeciwnościami losu i choć nie zawsze z tych potyczek wychodzą obronną ręką, nie zatrzymują się. To chyba matki najciekawsze, nie żyjące tylko na papierowych stronach. Matki, które potrafią przyznać, że macierzyństwo potrafi być nie tylko cudem i darem, ale czasem również bolesnym obciążeniem. Matki, które znają odpowiedzialność, wiedzą, co oznacza depresja poporodowa, samodzielne wychowywanie czy urodzenie dziecka chorego, a jednocześnie przecież kochające swoje dzieci.

Plakat Alfonsa Muchy do spektaklu "Medea"

Swoją miłość, uznanie, podziw czy niechęć do matek wyrażali liczni artyści, często tworząc obrazy bardzo subiektywne, bazujące na ich osobistym stosunku do kobiet, które ich urodziły czy wychowywały. Choć oczywiście nie zawsze, bo matka to temat uniwersalny i często nad własnymi doświadczeniami artystów przeważał ich stosunek do kulturowej symboliki. Idea matki jest silnie zakorzeniona w różnych religiach, my przeważnie operujemy wzorcem chrześcijańskim, sięgającym po wizerunek Matki Boskiej. Maryja – dziewica, matka Chrystusa i wszystkich chrześcijan – to wzór dobroci i poświęcenia.

"Cimabue – Madonna z Dzieciątkiem i Aniołami"

W kręgu kultury zachodnioeuropejskiej jest więc bohaterką setek obrazów, nie tylko sakralnych. Jedne z piękniejszych jej podobizn tworzył przedstawiciel włoskiego renesansu – Rafael Santi. Ale Matka Boska to również matka cierpiąca, a to cierpienie według wyznawców Biblii nadaje jej miłości dodatkowych walorów. W końcu mówi się, że żadna matka nie powinna oglądać śmierci swojego dziecka, a jednak zdarza się i tak. Zapewne najbardziej znanym z przykładów pokazania tego matczynego cierpienia w sztuce jest Pieta watykańska Michała Anioła. Jednak matka w malarstwie to przecież nie zawsze wyidealizowana matka religijna. Jeden z najbardziej znanych portretów niesakralnych stworzył James McNeil Whistler, ale nie trudno też o polskie przykłady pędzla Henryka Rodakowskiego, Olgi Boznańskiej czy Stanisława Wyspiańskiego.

Podobno Stanisław Wyspiański wracał do tematu macierzyństwa, ponieważ tęsknił za matką, która zmarła, gdy miał 7 lat. Na jego obrazach zobaczymy macierzyństwo zlaicyzowane, a według wielu krytyków odnoszące się do więzi kobiet z naturą. Na jednym z najbardziej znanych dzieł wszechstronnego artysty zobaczymy jego żonę Teofilę Pytko karmiącą piersią syna Stasia. Przygląda im się córka malarza, Helenka, ukazana z profilu i en face. To przykład intymnej więzi między matką a dziećmi. Relacja z synkiem jest dopiero tworzona, tymczasem relacja matki z córką nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ Teofila wprowadza dziewczynkę w świat kobiet, pokazuje jej, czym jest macierzyńskie powołanie. Ciepłe, przyjazne dla oka barwy, kompozycja zamknięta, której poszczególne elementy zwrócone są w stronę główki nowo narodzonego dziecka – te wszystkie przemyślane elementy decydują o tym, że mamy do czynienia z czytelną afirmacją rodzinnego uczucia. Obecne na strojach matki i córki ornamenty kwiatowe i motywy roślinne w tle dodatkowo podkreślają związek kobiet z naturą.

"Macierzyństwo" – Stanisław Wyspiański

To powiązanie matki z przyrodą, a nawet personifikacja natury, która przybiera twarz bogini to wynalazek znacznie starszy, wręcz pierwotny. Wizerunki Matki Ziemi są ponadczasowe. Boginie odpowiedzialne za płodność i urodzaj czczono już w czasach prehistorycznych. Kapłanki, które miały odpowiadać za pozyskanie ich łaski, kierowały religiami Asyryjczyków, Babilończyków, Słowian czy Indusów zanim jeszcze wykształciły się religie patriarchalne. Najbardziej znaną personifikacją natury jest prawdopodobnie Gaja, bogini z teogonii Hezjoda. Grecka Matka Ziemia nie została stworzona przez jakiegokolwiek boga mężczyznę. Nie wiadomo, jak się pojawiła, ale to ona urodziła Uranosa (niebo), którego później wzięła za męża. Jej rzymskim odpowiednikiem jest Terra Mater. Do idei Matki Ziemi nawiązuje Björk w piosence  Hollow. Piosenkarka z Islandii podkreśla związek między kolejnymi pokoleniami matek, związek zarówno genetyczny, jak i symboliczny. Widzi kolejne kobiety jako ogniwa tego samego łańcucha, połączone podobnymi doświadczeniami o charakterze pierwotnym.

Artystka nagrała również piosenkę  Mouth’s Cradle po urodzeniu swojej córki Isadory w 2004 roku. W utworze odnosi się do karmienia piersią. Muzyczne ody do matek czy piosenki o szczęściu i trudach związanych z macierzyństwem to temat częsty w muzyce. Podejmowali się go klasycy – Schumann, Strauss czy Brahms  jak i artyści mainstreamowi; jakiś czas temu Kanye West w towarzystwie Paula McCartneya w piosence  Only One. Jedną z najbardziej gorzkich ballad o macierzyństwie stworzyła Joni Mitchell. W  Little Green ikona folku odniosła się do swoich doświadczeń z młodości. Po rozstaniu z chłopakiem, mieszkając sama w trudnych warunkach, zdecydowała się na oddanie nowo narodzonej córki do adopcji. Matka i córka odnalazły się po ponad 30 latach.

Postaci matek znajdziemy też w literaturze. Podane we wszystkich możliwych wariacjach. Od mitologicznej Demeter zrozpaczonej po porwaniu córki przez Hadesa po Jokastę – matkę i żonę Edypa jednocześnie, która poślubiła syna, nie rozpoznając go. Jest i niejednoznaczna Gertruda z Hamleta, która ulega manipulacjom mężczyzn i według syna bardziej pragnie być żoną niż matką, a jednak wypija truciznę, by ratować życie Hamleta. Jest i pani Bovary, która marzy o przygodach i ceni wygodne życie w zbytku. Córkę oddaje pod opiekę służby i choć z czasem męczą ją wyrzuty sumienia i tak nie potrafi ani nie chce postawić rodziny na pierwszym miejscu. Trochę przypomina ją nasza polska pani Dulska, która zaniedbuje rodzicielskie obowiązki i zamiast otaczać dzieci opieką chce je kontrolować. Moralność prezentuje tylko na pokaz. Są też te wszystkie matki, których nie ma. Matki nieobecne, które opuściły dzieci z wyboru lub które zmarły. Matki, które choć nie występują w opowieści lub pojawiają się tylko na chwilę, zajmują istotne miejsce w życiu bohaterów, którzy przez lata zmagają się z poczuciem pustki. To matka z Na wschód od Edenu Steinbecka czy zmarłe matki sierot z bajek i baśni. Z odmiennymi postawami matek w czasie traumatycznych wydarzeń zetkniemy się w Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall. Edelman opowiada o Tenenbaumowej, która dostając numerek na życie, oddaje go ukochanej córce. Mówi też o kobietach, które z głodu zjadały własne dzieci czy popełniały samobójstwo, skacząc z płonących domów z dziećmi na rękach. O wzorze matki patriotki pisał Mickiewicz, o matce, utożsamianej również z ojczyzną – Słowacki, o intymnej więzi dziecka z matką wspomina Herbert. Jest też oddana matka bohatera Stu lat samotności Márqueza, jest i matka uosabiająca stałość, pewność i realizm w onirycznych Sklepach cynamonowych Schulza.

Olga Boznańska – "Macierzyństwo"

Na matki, które nie zawsze przystają do kreowanego przez wieki wyidealizowanego wizerunku, trafimy też w filmie. Lasse Hallström w Czekoladzie przedstawi nam Vianne, która wraz z córką podróżuje od miasta do miasta, zgodnie z wędrowną tradycją, której była wierna jej matka. Tak trafia do małego francuskiego miasteczka, w którym panuje spokój i zastała katolicka mentalność, która każde odstępstwo od normy nakazuje traktować jako grzech. Vianne, która w okresie Wielkiego Postu zakłada nietypową czekoladziarnię, musi liczyć się z nieprzyjazną reakcją większości mieszkańców. Możemy się domyślać, że w każdym kolejnym miejscu zamieszkania kobieta przyjmowana jest z rezerwą, tymczasem jej dorastająca córka chciałaby być częścią społeczności. W jednej ze scen dziewczynka zarzuca Vianne to, że nosi czerwone buty i zachowuje się inaczej niż reszta matek. Tymczasem kobieta bardzo ceni swoją inność i niezależność. Choć czasem problemy ją przerastają i ucieka do kolejnych miejsc  – byle nie musieć konfrontować się z rzeczywistością.

Samotną matką jest także Diane z głośnego obrazu Xaviera Dolana. Kobieta wychowuje agresywnego syna, który cierpi na ADHD. Relacja zdecydowanie słodko-gorzka, bo miłość miesza się ze złością, poczuciem winy, zawodem. Estetyczna perfekcja nie przeszkadza Dolanowi w pokazaniu obrazu autentycznego, nasyconego emocjami. Diane to matka niejednoznaczna, matka, której możemy współczuć, a jednocześnie podziwiać i potępiać, matka, która czasem sama jest dzieckiem. Trudno też nie zwrócić uwagi na Manuelę, bohaterkę Wszystko o mojej matce Almodóvara. Manuela to matka cierpiąca po stracie syna, w tym przypomina mitologiczną Niobe czy biblijną Maryję. Ale dalej jest już bardzo współcześnie, bo ogarnięta rozpaczą kobieta wyjeżdża do Barcelony, by odnaleźć ojca swojego dziecka – transwestytę o imieniu Lola, który o narodzinach syna nic nie wiedział.

Jaka jest więc matka współczesna? Ta pokazywana w filmie, fotografii czy literaturze? Tak naprawdę wciąż czerpiąca obficie z archetypu. Często zdolna do poświęceń i kochająca swoje dziecko ponad wszystko. Równie często cierpiąca. Ale to również matka autentyczna, której nieraz daleko do perfekcji, która potrafi przyznać, że idealnemu obrazowi zakorzenionemu w kulturze trudno sprostać. To matka, która czasem rezygnuje ze swojej roli, ale i matka, która stara się przezwyciężyć trudności. To również matka feministka, która ma świadomość, że decyzja o dziecku może podważyć jej przekonania, zmusić do dokonania trudnych wyborów, zredefiniować priorytety. A jednak matką feministką być można, choć nie jest to proste, co stara się udowodnić w jednej ze swoich książek choćby Agnieszka Graff. Mimo że w naszym kraju, wciąż przywiązanym do tradycyjnej wizji rodziny, mogą być to role bardzo trudne do pogodzenia. Matka w sztuce dziś to coraz częściej kobieta realna, która ma prawo pozwolić sobie na ambiwalentny stosunek do macierzyństwa, jednocześnie nie rezygnując z bezwarunkowej miłości do dziecka.

 

Fot. wikipedia.org