Jesteśmy niecierpliwi i nie tolerujemy bólu. Zresztą po co się z nim męczyć, skoro na wyciągnięcie ręki są środki uśmierzające wszelkie dolegliwości?

Mama, doktor Google, aptekarz. Lekarz na samym końcu, kiedy już nic nie pomaga. Z bólem staramy się sami jakoś uporać. Zwykle się udaje. Szkoda czasu na chodzenie po lekarzach, zresztą w polskich realiach odległe terminy zniechęcają na starcie do służby zdrowia. A leków mamy pod dostatkiem. W sumie nie trzeba iść do apteki. O każdej porze dnia i nocy znajdziemy paracetamol, ibuprofen czy aspirynę w sklepie spożywczym, kiosku czy na stacji benzynowej. Więc nie czekamy, nie zastanawiamy się, skąd ten ból i dlaczego, tylko czym prędzej zażywamy to lub tamto, aby jak najszybciej zaczęło działać, a my poczuli się lepiej. 

Bólu nie znoszę, biorę od razu tabletkę. Znam swoje dolegliwości. Nie mam wprawdzie migren, ale długotrwałe i uporczywe bóle głowy. Choć wiem, że faszerowanie się lekami nie jest najlepszym rozwiązaniem, to jednak też nie lubię się męczyć, dużo pracuję i nie mogę sobie pozwolić na niedyspozycję. W dodatku nie jestem ubezpieczony, nie będę biegał po lekarzach za każdym razem, muszę sobie radzić sam z moimi dolegliwościami.

Alek, pracownik sektora kultury

 

Co roku rośnie liczba leków sprzedawanych bez recepty. Popularnością cieszą się różne suplementy diety, które dają nam złudne poczucie dbania o siebie, kiedy nie mamy czasu na zdrowe i regularne posiłki czy uprawianie sportu. Jednak największe wzięcie mają leki przeciwbólowe. Trzeba przyznać, że z bólem – będącym dość subiektywnym zjawiskiem o zróżnicowanej skali natężenia – boryka się coraz więcej ludzi i to młodych. Siedzący tryb życia robi swoje – najpierw w pracy nie odrywamy się od biurek, potem w domu zalegamy na kanapie (o negatywnych skutkach siedzenia pisaliśmy w artykule Leżeć w pracy). Więc bolą nas głowy, plecy, do tego u kobiet dochodzą dolegliwości związane z menstruacją. Ból mogą wywoływać bezpośrednie uszkodzenia ciała, jak również stres. Przyczyny są więc różne, źródła bólu także. A to, że boli nas głowa wcale nie oznacza, że coś właśnie jej konkretnie dolega. Jednak my bierzemy tabletkę, uśmierzamy nieprzyjemne odczucia, ale przyczyna pozostaje. 

Najczęściej dokucza mi ból w trakcie miesiączki, z którym nie walczę, biorę sprawdzoną nospę. Według mnie ważne jest, aby zlokalizować ból, bo np. głowa boli, ale od żołądka i wtedy trzeba wziąć odpowiedni lek, żeby pomogło. Ostatnio miałam taką sytuację, że bolał mnie kręgosłup i nerki. Kiedy nic, co organizowałam na własną rękę, nie pomagało, poszłam do lekarza. Okazało się, że źródłem bólu były jajniki. Od tego momentu staram się częściej chodzić do lekarza zamiast eksperymentować.

Kasia, makijażystka

 

Odczuwanie bólu to nie tylko proces fizjologiczny związany z uszkodzeniem tkanek, z których informacja niesiona jest przez neurony do odpowiedniego ośrodka w mózgu. Wpływ na to, jak silny odczuwamy ból i jak sobie z nim radzimy, ma nasze podejście do sytuacji. Kiedy za każdym razem jak najszybciej bierzemy leki, które blokują receptory odpowiedzialne za odczuwanie bólu, uzależniamy się od tego i stajemy mniej odporni na kolejne ataki, na jakikolwiek dyskomfort.  

Moją największą udręką są bóle menstruacyjne, z którymi najczęściej staram sobie radzić termoforem i alkoholem... Napoje procentowe pomagają się rozprężyć, działają przeciwbólowo i rozkurczowo. Czasem ból jest tak silny, że muszę zażyć tabletkę, ale staram się tego unikać.

Dagmara, studentka prawa

 

Lekarze w większości podkreślają, że leki uśmierzające ból powinny być ostatecznością. Trzeba pamiętać, że nawet te sprzedawane bez recepty nie są w pełni bezpieczne, zwłaszcza, kiedy stosujemy je dość często lub połączymy z innymi medykamentami albo alkoholem. Paracetamol stosowany od 1960 roku, który miał być alternatywą dla aspiryny rozrzedzającej krew i ibuprofenu, który może prowadzić do krwawień z przewodu pokarmowego, obciąża silnie wątrobę. Na chwilę obecną nie ma leku, który nie miałby skutków ubocznych, mimo tego paracetamole, aspiryny i inne łykamy jak cukierki. A czym im więcej, tym gorzej. Dla nas. A koncerny farmaceutyczne liczą zyski. 

Kiedy coś mnie boli, często łykam ibuprofen, który zwykle mam przy sobie. Na szczęście bóle dopadają mnie rzadko. Najczęściej mocno alkoholowe imprezy kończą się silnym bólem głowy. Także bardzo silny stres wywołuje u mnie ból głowy i sztywnienie karku. Wtedy sięgam po ketonal czy coś równie mocnego. Nie martwię się tym, bo to sporadyczne akcje. A w końcu po coś są te leki przeciwbólowe i ktoś je dopuścił do sprzedaży.

Mariusz, kierownik produkcji telewizyjnej

 

Ból poza tym nie jest bezużyteczny. Nie ma nam po prostu zatruwać życia. Skoro nie został wyparty w trakcie procesów ewolucyjnych, to do czegoś musi nam się przydawać. I przydaje. To sygnał ostrzegawczy, że coś złego się dzieje z naszym organizmem. Kiedy czujemy ból spowodowany mechanicznie, np. pieczenie, gdy trzymamy ręce zbyt blisko ognia, to wiemy, że trzeba je cofnąć. Kiedy bolą nas plecy podczas siedzenia w konkretnej pozycji, to sygnał, aby ją zmienić i na przyszłość unikać. Weekendowe bóle głowy po stresującym tygodniu pracy świadczą o tym, że powinniśmy zwolnić i znaleźć wentyl bezpieczeństwa, ujście dla gromadzących się w nas negatywnych emocji. Jednak zamiast słuchać organizmu, coś sobie łykniemy i do przodu.

Staram się unikać leków przeciwbólowych. Wpoiła mi to babcia, która preferowała leczenie się naturalnymi metodami. Dlatego mam przeświadczenie, że nadużywanie leków szkodzi i w miarę możliwości staram się redukować ich spożycie. Ale nie oszukujmy się – nie byłabym w stanie wyeliminować ich całkowicie. Są dni, w których ból jest tak męczący, że nie sięgnięcie po lek graniczyłoby dla mnie z usilnym torturowaniem się. Na przykład podczas pierwszego czy drugiego dnia menstruacji lub gdy dopada mnie migrena. Statystycznie sięgam więc po środki przeciwbólowe 3-5 razy w miesiącu. Jak radzę sobie w pozostałe dni, jeżeli chcę uniknąć sięgania po chemię? Zauważyłam, że podczas migreny pomaga mi wywietrzenie mieszkania lub krótki spacer, jeżeli mogę się na niego zdobyć, zielona herbata lub melisa, dużo wody i dodatkowa dawka snu. Drzemka potrafi skutecznie załatwić sprawę. Mogę mieć kłopoty z zaśnięciem, ale jeżeli ból nie jest aż tak przeszywający i zasnąć mi się uda, budzę się przeważnie w znacznie lepszej formie. Podczas menstruacji pomaga mi wszystko, co  umożliwia rozluźnienie mięśni – letni prysznic, delikatne ćwiczenia rozciągające, leżenie z rozchylonymi nogami skierowanymi do góry, masturbacja czy seks. 

Iza, właścicielka sklepu online

 

Jednak organizm się buntuje, nie daje za wygraną. Tak można wpaść w błędne koło – coraz więcej dolegliwości, coraz więcej leków przeciwbólowych, które będą nieskuteczne lub krótkotrwałe. Dlatego szukajmy przyczyn bólu i starajmy się im zaradzić. Alternatywą są również naturalne metody leczenia. Medytacja, masaże, picie ziołowych naparów, relaksujące kąpiele i aktywności, które działają pozytywnie na ciało i głowę. Na początku na pewno nie będzie łatwo, skoro nasz pierwszy odruch to sięganie po tabletkę. Warto się jednak nie poddawać, nauczyć się różnicować dolegliwości i z byle powodu nie sięgać po środki, które prędzej czy później mogą mieć opłakane skutki dla naszego organizmu.

Rzadko kiedy sięgam po tabletki – zazwyczaj staram się po prostu dosłownie przeboleć i przeanalizować, dlaczego konkretnie coś mnie boli. Kiedy ktoś ma migrenę, zawsze radzę mu wypić dwa litry wody, o czym sama raczej zapominam… Albo jakieś ziółka! Lubię napary i nieważne, czy faktycznie działają, czy to moja wiara w nie pomaga. Dla mnie najważniejszy jest sen, świeże powietrze i umiar w używkach. Kiedy nic nie przynosi ulgi, próbuję stosować mudry – to specjalne ćwiczenia palców, które wywodzą się z hinduskiej tradycji. Coś jak joga dłoni. Ale tego już nie mówię wszystkim, żeby nie traktowali mnie jak wariatkę ;).

Ewelina, graficzka 

Fot. pixabay.com