Oczy otwarte, ruchy spowolnione, krzątanie w środku nocy… Choć lunatycy raczej nie są groźni ani dla siebie, ani dla otoczenia, to jednak mogą budzić grozę, kiedy na wpół przytomni krążą po ciemnym mieszkaniu. 

Spanie. Niby jesteśmy, ale jakby nas nie ma. Obecni ciałem, ale nie duchem. Głowa niby śpi, ale jednak śnimy, procesy życiowe trwają, mózg odpoczywa, ale podświadomość pracuje. I teraz sobie wyobraźmy, że wstajemy, ale jednak we śnie. Widzimy, ale świadomość nie działa na pełnych obrotach. Powtarzamy wyuczone ruchy, znajdujemy przedmioty, mówimy. Jednak nie mamy nad tym pełnej kontroli. A co dopiero, kiedy jesteśmy świadkami lunatykowania. Można się poczuć co najmniej nieswojo i nie mieć pojęcia, co robić z takim delikwentem. Brr. Na szczęście somnambulizm dorosłych dotyka rzadko i najczęściej związany jest z obciążającym trybem życia, notorycznym niedosypianiem, stresem. Mając skłonności do sennowłództwa, na pewno warto poinformować o tym, kiedy zostajemy u kogoś na noc.

Kadr z filmu "Po drugiej stronie snu", materiały prasowe

Somnambulizm/sennowłóctwo/lunatyzm. Jednym słowem parasomnia, czyli zaburzenie snu polegające na nagłym wybudzeniu z fazy głębokiego snu (zwykle faza ta następuje około 30-40 minut po zaśnięciu), kiedy nie wszystkie obszary w mózgu zostają aktywizowane. Dlatego ruchy, otwarcie oczu, mówienie itp. są możliwe, jednak logiczne myślenie i inne bardziej zaawansowane funkcje nie zostają uruchomione. Czyli nadal w zasadzie śpimy, choć chodzimy, otwieramy drzwi, układamy ubrania w szafie, odpowiadamy na pytania. Odbywa się to zwykle w nieco zwolnionym tempie. Oczywiście w mediach nagłaśniane są przypadki, kiedy lunatycy doznają jakiś urazów lub zrobią coś niezwykłego. Generalnie jednak lekarze podkreślają, że po niepełnym wybudzeniu aktywność zwykle odbywa się w łóżku lub jego najbliższym otoczeniu. Lunatyk w sumie dość szybko wraca do „pełnego” snu (choć nie zawsze do łóżka). 

Somnambulizm dotyka przede wszystkim dzieci między 6. a 12. rokiem życia, u których występuje niedojrzałość centralnego układu nerwowego i stąd trudność z pełnym przejściem ze stanu snu do stanu wybudzenia. Prawdopodobnie ma to podłoże genetyczne, może się też wiązać z innymi zaburzeniami snu. Zazwyczaj nie podejmuje się leczenia, dba o regularność i odpowiednią długość nocnego wypoczynku oraz zabezpiecza pokój dziecka, aby w razie lunatykowania nie zrobiło sobie krzywdy. Małego czy też dużego lunatyka najlepiej jest delikatnie zaprowadzić do łóżka, starając się go nie obudzić, ponieważ może się wystraszyć i zareagować gwałtownie. 

Co do dorosłych somnambulików, to stanowią niewielki odsetek, a przyczyną ich nocnych kłopotów są zaburzenia psychiczne lub permanentne niewysypianie się, przepracowanie oraz stres, a także zmiana strefy czasowej. Organizm, chcąc odrobić straty i zregenerować się, może zapadać w głęboki sen, podczas którego będą występowały epizody lunatykowania. Więc jak zwykle okazuje się, że warto się wysypiać, żeby nie chodzić po omacku i w dzień, i w nocy.

John Everett Millais "Somnambuliczka", źródło: wikipedia.org