Edward Munch zawsze był Norwegiem i w jego twórczości widzi się nie tylko pejzaż, ale i klimat – nie geograficzny, tylko klimat psychiczny Norwegii; ten klimat ludzi, którzy są skazani na długie noce, na niesamowite mroki i samotność w tym mroku – pisała malarka Maria Wollenberg-Kluza. Tym razem podążamy więc na północ, tropem Muncha.

Podróżował dużo. W pogoni za sztuką odwiedzał europejskie miasta, które mogły pochwalić się dziełami największych twórców. Eskapady do Włoch czy Francji jednak tylko utwierdziły go w przekonaniu, że klasyczna sztuka ma w sobie dużo sztuczności, jest za mało spersonifikowana. Podobno po wizycie w Luwrze stwierdził, że chce malować obrazy, które przede wszystkim będą podobały się jemu, a nie szerokiej publiczności. Choć pobyt we Francji zaowocował inspiracją tamtejszymi twórcami – Van Goghiem czy Chavannesem – była to raczej inspiracja przejściowa. Najbliższy wśród europejskich metropolii był Munchowi Berlin. To tam znalazł się w centrum artystycznej bohemy, której przewodził Stanisław Przybyszewski. Berlińską publiczność obrazy Norwega szokowały, ale to właśnie ta intensywna reakcja z jednej strony i wsparcie tamtejszej cyganerii z drugiej stały się dla Muncha przyczyną rozgłosu. W naszym przewodniku nie mogło więc zabraknąć Berlina, ale pierwsze skrzypce grać będzie Norwegia. W końcu, mimo licznych podróży, Munch wciąż miał we krwi chłodną Skandynawię. Czas wybrać się na północ.

Artysta urodził się w małej miejscowości o nazwie Løten, ale jeszcze jako chłopiec przeniósł się z rodziną do Oslo, a właściwie Kristianii, bo taką nazwę nosiła kiedyś stolica Norwegii. Zamieszkali w nowo powstałej dzielnicy robotniczej Grünerløkka. Zmieniali adresy kilkukrotnie. Najpierw zamieszkiwali mieszkanie przy Meyersgate 48, później przy Fossveien 7, Olaf Reys plass 4 i przy Schous plass 1. To w tym ostatnim Munch stawiał pierwsze kroki jako malarz. Jego wczesne obrazy nie są jeszcze tak ekspresyjne i odważne jak późniejsze, ale już dość nowatorskie, jak na okres, w którym powstały. Jak wygląda dziś dzielnica dzieciństwa Muncha?

W tle wczesny "Autoportret" Muncha 

Grünerløkka to obecnie jeden z najmodniejszych i zdecydowanie najbardziej eklektyczny rejon Oslo. Przy ulicach, na których mieszkał malarz, znajdziemy kolorowe kamienice i industrialne budynki przerobione na kawiarnie, sklepy i galerie. Co krok uwagę przyciągają kolorowe graffiti. To tu najchętniej mieszkają i spotykają się artyści i różnorodni przedstawiciele branży kreatywnej z Oslo. Przy Meyergate znajdziemy podajće francuskie specjały Bistro Brocante, przy Fossveien kawiarnię Tim Wendelboe. Przy Olaf Reys Plass i Schous Plass kolejne oblegane restauracje czy kawiarnie. Na Grünerløkka trafimy też ciekawe sklepy (Hasla czy Detaljer), którym daleko do dominujących w mieście sieciówek. Na wielbicieli mody vintage czeka NY Design & 2nd Hand oraz Velouria Vintage. W każdą niedzielę tamtejszy pchli targ przyciąga też amatorów przedmiotów niezwykłych i niekoniecznie pierwszej młodości. Grünerløkka może się dziś pochwalić znacznie bardziej artystycznym klimatem, niż za czasów Muncha.

Munch uwieczniał skandynawską stolicę na wielu obrazach. Konfrontując je z obecnym krajobrazem Oslo zrozumiemy ogrom zmian, jakie przeszło miasto w ubiegłym wieku. Wystarczy spojrzeć na słynną ulicę Karla Johana. Najbardziej reprezentacyjna promenada miasta rozpoczyna się przy dworcu kolejowym i kończy przy Zamku Królewskim. Już za życia malarza na trasie widoczne były monumentalne budynki, ale dziś ulica nabrała dodatkowego rozmachu i zapełniła się sklepami i restauracjami, również zagranicznymi sieciówkami z H&M na czele.

W tle obraz "Wieczór na ulicy" Karla Johana 

Charakter zmienił też widok na fiordy ze wzgórza Ekeberg. Na horyzoncie rozpościerają się nowoczesne budynki. Tymczasem ta nadwodna, nieprzytłoczona jeszcze takim ogromem architektury sceneria była tłem dla zdecydowanie najsłynniejszego obrazu Muncha – Krzyk. Podobno inspiracją do powstania dzieła był powrót malarza z solidnie zakrapianego spotkania. Przyjaciele artysty zostawili go w tyle i Munch poczuł przeszywające go uczucie samotności i niekończący się, bolesny krzyk natury odmalowującej niebo na kolor krwi. Twórca uwieczniał ten sam krajobraz kilka razy. Zresztą był to dla niego zabieg typowy. Przez całe życie obsesyjnie prześladowały go pewne motywy, między innymi śmierć, choroba, zazdrość, samotność czy ociekające mroczną seksualnością kobiety. Kolejne obrazy były wariacją wokół tych samych tematów i często miały miejsce w tej samej scenerii. Diabolicznej Madonny powstało aż 5 wersji, demoniczne kobiety Munch przedstawił też kilka razy w obrazach Wampir czy Wampir w lesie. Oslo i krajobraz Norwegii były również przewijającym się przez jego twórczość motywem. Wspomnianą ulicę Karla Johana Munch malował wielokrotnie. Obrazy odzwierciedlają różne pory dnia czy roku, ale w przeciwieństwie do serii Moneta są nie tyle studium zmieniającego się światła, co przede wszystkim wyraźnym szkicem zmiennych stanów emocjonalnych malarza.

W tle obraz "Krzyk"

Oslo przygnębiające, zimne i pełne skrywanych emocji było zdecydowanie jedną z muz Muncha. Artysta zapisał swoje dzieła nie osobom prywatnym, ale właśnie swojemu miastu. Dlatego w stolicy Norwegii znajdziemy cały przekrój dzieł słynnego malarza. Sam Munch jest dla Norwegów porównywalnym skarbem narodowym, jak dla Polaków Chopin. Mieszkańcy Oslo szczycą się swoim naczelnym artystą i w żadnym przewodniku nie zabraknie informacji o miejscach, w których można obejrzeć jego dzieła. Najwięcej obrazów zgromadzonych jest w położonej w centrum Galerii Narodowej oraz w umiejscowionym we wschodniej części miasta Muzeum Muncha w Tøyen. To drugie w okresie letnim codziennie o godzinie 13 oferuje darmowe zwiedzanie z przewodnikiem. Obrazy Muncha znajdziemy jeszcze w kilku innych miejscach. Warto odwiedzić Aulę Uniwersytetu w Oslo, w której znajdują się monumentalne malowidła w kolorystyce pastelowej oraz Freiasalen – salę reprezentacyjną dawnej fabryki czekolady, którą Munch ozdobił na życzenie jej dyrektora.

W tle obraz "Madonna" 

Kolejnym przystankiem na trasie powinno być malownicze miasteczko rybackie Åsgårdstrand. To niewielkie przybrzeżne miasto w zachodniej części Oslofiordu było miejscem zamieszkania Muncha przez wiele lat. Z początku artysta tylko podnajmował pokój w Åsgårdstrand w okresie letnim, ale w 1897 roku postanowił odkupić od miejscowego rybaka mały drewniany dom i szopę z końca XVIII wieku. U skalistych wybrzeży, z dala od przytłaczającego go często miasta, artysta znalazł wiele inspiracji. To tutaj powstały takie obrazy, jak Dziewczęta na moście, Melancholia czy Taniec życia. Z okna małego dziennego pokoju roztaczał się widok na fiord. Siedzę w jedynym przyjemnym domu, w jakim zdarzyło mi się mieszkać  w domu w Åsgårdstrand – pisał w jednym z listów Munch. Ale to również w Åsgårdstrand spotkała go jedna z życiowych tragedii. W domu postrzeliła go kochanka Tulla Larsen. Pełen przebieg toksycznego związku nie jest do końca znany, ale prawdopodobnie postrzał był efektem braku reakcji Muncha na sfingowane samobójstwo Tulli. Dom i odbudowana pracownia należą dziś do gminy, która wykupiła je po śmierci malarza. Mieści się w nich kameralne muzeum. Wnętrza są dobrze zachowane, można zobaczyć więc jak prosto żył znany artysta.

W tle obraz "Taniec życia"

Końcowym etapem norweskiej podróży śladami malarza powinno być odwiedzenie domu i pracowni w Ekely, w których Munch spędził ostanie 28 lat swojego życia. Choć swoje najbardziej znane dzieła Munch stworzył wcześniej, w ostatnich latach mimo problemów zdrowotnych starał się wciąż pozostać aktywny. Dziś budynek, w którym malował, wciąż pozostaje przestrzenią dla twórczej ekspresji. Studio zimowe jest wynajmowane artystom, tu mają miejsce ciekawe wystawy młodych twórców. Jadąc do Oslo, warto sprawdzić, co akurat dzieje się Ekely. Przez większość roku bydynek pracowni pozostaje prywatną przestrzenią artystów, ale można z odrobiną szczęścia trafić na wystawę.

W tle późny "Autoportret" Muncha 

Na tym jednak podróż nie musi się kończyć. Zostaje przecież jeszcze Berlin, który mimo licznych zmian politycznych, historycznych i ekonomicznych, może dziś poszczycić się podobnie artystycznym klimatem, jak za czasów funkcjonowania tamtejszej bohemy schyłku XIX wieku. Oczywiście miejsca odwiedzane przez ówczesnych artystów nie przetrwały próby czasu, okresów dominacji nazizmu i komunizmu. Jednak po latach w Berlinie znów jest ta świeżość, oryginalność i nieszablonowość, które spodobały się Munchowi. Artysta podczas wizyty w niemieckim mieście nawiązał bliskie relacje z tamtejsza cyganerią i jej niepisanym przywódcą – Stanisławem Przybyszewskim. Munch jest pierwszym malarzem, który odważył się wyrazić najsubtelniejsze, ale i najskrytsze stany duchowe człowieka, nie uciekając się do aluzji czy metafory, lecz wprost, konturem i kolorem – pisał Przybyszewski, który widział w obrazach norweskiego malarza wizualny odpowiednik swoich poglądów. Przybyszewski zachwycił się Munchem, Muncha tymczasem zachwyciła Dagny Duel – norweska pisarka. Zresztą nie jego jedynego, Norweżką zachwycało się wielu artystów, w tym znany szwedzki dramaturg August Strindberg. Dagny wybrała Przybyszewskiego. Te berlińskie miłosne wielokąty i niespełnienia zaowocowały serią obrazów Muncha Zazdrość. Mimo tych nieprzyjemności Munch wspominał Berlin jako miasto ciekawe i twórcze. Z przedstawicielami bohemy spotykał się w słynnej Gospodzie pod Czarnym Wieprzem na Unter den Linden. Ta historyczna, główna ulica Berlina zmieniła się w turystyczną promenadę, ale inne rejony Berlina – Kreuzberg, Penzlauer Berg czy Neukölln, są pełne artystycznej atmosfery. Dziś Berlin awansuje na prawdopodobnie najmniej skażoną mainstreamem metropolię w Europie. Gdyby Munch miał dziś wybierać swoje ulubione miasto na Starym Kontynencie, stolica Niemiec miałaby chyba największe szanse.

W tle obraz "Dagny Juel"

Fot. kolaże Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM na bazie zdjęć z wikipedia.org, commons.wikimedia.com i visitoslo.com