Jesteśmy pracoholikami. Nie umiemy bezmyślnie patrzeć w ścianę, ciągle coś nam zaprząta głowę. W ramach odpoczynku przeglądamy newsy w internecie. To nie jest sposób na efektywny relaks, a bez niego mamy marne szanse na sukces, choćbyśmy się zapracowali na śmierć... 

Odpoczywać też trzeba umieć. Może być tak, że pójdziemy na masaż czy pobiegać, jednak wciąż myślami będziemy przy bieżących sprawach, zadaniach do wykonania. Ciało się odpręży, ale tylko trochę, bo wciąż wszystko będzie w nim napięte jak u sportowca przed zawodami olimpijskimi.

Stres to normalny element naszego życia, mobilizuje nas do działania, podkręca naszą wydajność, jednak w dzisiejszych czasach jego dawki bywają zabójcze. Chronicznie zestresowani, ciągle napięci, przyczajeni przy biurkach w korporacjach, z kciukami przyrośniętymi do smartfonów – bo trzeba być stale na bieżąco, bo coś nam ucieknie – kumulujemy energię i negatywne emocje, których nie potrafimy odpowiednio rozładować. Stąd niedaleko do wypalenia zawodowego, depresji, poważnych chorób, np. nowotworowych. Od dziecka powtarzano nam, że sukces okupiony jest ciężką pracą, że trzeba zacisnąć zęby i przeć do przodu. Zapomniano jednak dodać, jak ważny jest odpoczynek, dzięki któremu możemy naładować akumulatory i wrócić do pracy ze zdwojoną siłą. Nie mówiąc już o najlepszych pomysłach, które wpadają do głowy, kiedy ta zajęta jest zdawałoby się nieistotnymi myślami. 

Nie potrafimy więc odpuścić, jesteśmy szalonymi perfekcjonistami, którzy ufają tylko własnym umiejętnościom. Poczucie, że bez nas w firmie wszystko się zawali jest z jednej strony dowartościowujące, z drugiej – mocno obciąża. Tymczasem Inspekcja Pracy przestrzega, że stres związany z obowiązkami zawodowymi wpływa nie tylko na życie prywatne i zawodowe poszczególnych pracowników, lecz na funkcjonowanie całej firmy. Wyczerpani pracownicy są mniej efektywni, popełniają błędy, częściej chorują. Odpoczynek to podstawa. Ale taki, kiedy faktycznie odpoczywamy, a nie zastanawiamy się, co się dzieje w pracy i ile jeszcze dni urlopu nam zostało, czy na pewno dobrze pożytkujemy nasz wolny czas…

Co to więc znaczy naprawdę odpoczywać? Czy potrzebujemy trzech tygodni, o których mówią lekarze, aby zrobić sobie porządny detoks od pracy, nacieszyć się swobodą, a następnie stopniowo oswajać się z myślą o powrocie do firmy? Dla naszego organizmu byłaby to sytuacja idealna, jednak niewielu z nas może wziąć tyle wolnego. Zwykle kończy się na maksimum dwóch tygodniach.

Podstawą udanego relaksu wydaje się być umiejętność zapanowania nad myślami, emocjami i dopasowania stylu odpoczywania do własnej osobowości. Naszym czasem odpoczynku powinniśmy sami swobodnie dysponować, nie napinać się na zrobienie tego czy tamtego, skupiać się na przyjemnościach, na byciu tu i teraz. Organizm musi czuć, że odpoczywa od czynności wykonywanych na co dzień, zarejestrować, że coś się zmieniło.

Efektywny wypoczynek to taki, który przynosi nam korzyści w postaci regeneracji sił oraz odreagowania stresu – twierdzi Tatiana Łysiak, cerytyfikowany nauczyciel MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction). – Taki stan możemy osiągnąć wtedy, kiedy sposób, w jaki decydujemy się odpoczywać – wszystko jedno, czy jest to wypoczynek aktywny (spacer, gra w piłkę, czytanie książki), czy bierny (np. sen) – będzie świadomą odpowiedzią na potrzeby, których zaspokojenia w danej chwili domaga się nasz organizm. Taką wiedzę możemy uzyskać wtedy, kiedy zatrzymamy się i zadamy sobie pytanie, czy w tej chwili potrzebuję odpoczynku, jaka forma i miejsce odpoczynku będą dla mnie najbardziej satysfakcjonujące oraz po czym poznam, że odpoczywam?

Musimy dobrać sposoby odpoczywania do swojego temperamentu oraz okresu w życiu. Jeśli sami siebie nie znamy i odpoczywamy jak wszyscy, nie poświęcimy czasu na to, aby poznać siebie lepiej, a zależy nam na bardziej efektywnym odpoczywaniu, to wtedy wychodzi nam to słabo. Jeśli lubimy działać w życiu, a jedziemy na urlop na leżaku, to zacznie nas nosić po trzech dniach, a czwartego zaczniemy być bardziej zmęczeni, a nawet przybici – mówi nam Adam Dębowski, psycholog biznesu, coach i przedsiębiorca.

Proste? Niby tak, ale jednak nie do końca się udaje. Co robimy nie tak? Dlaczego nie odpuszczamy myśli o problemach, obowiązkach? Dlaczego wracamy z urlopu niezadowoleni i jeszcze gorzej się nam pracuje?

Według Agaty Diec z Katedry Psychologii Pracy i Organizacji Uniwersytetu Śląskiego powinniśmy poszukać przyczyn, które zakłócają nam wypoczynek, przeanalizować poprzednie urlopy, aby uniknąć błędów w przyszłości. Trzeba zadać sobie pytanie, co najbardziej nam przeszkadzało – radzi Agata Diec. – Nasze myśli? Otaczający nas ludzie? Nasze nastawienie? Optymalny czas urlopu to trzy tygodnie, ale – nie oszukujmy się – w tym czasie nie nadrobimy wszystkiego. O swoje zasoby energetyczne trzeba dbać na co dzień. Trzeba wyrobić w sobie nawyk odpoczywania i pielęgnować go. Odpoczynek i praca powinny się ze sobą przeplatać. Urlop raz w roku to zdecydowanie za mało, aby zrekompensować sobie wszystkie trudy. Przy okazji może stać się tak, że urlop potraktujemy jak kolejne zadanie do wykonania jak najlepiej, wykorzystania do maksimum. Musimy być jednak świadomi, że wszystkiego nie uda nam się zrobić. Ważne jest więc poznanie siebie, swoich potrzeb, tego, co najlepiej nas relaksuje i czego oczekujemy od wypoczynku. Czy ma być aktywny, czy pasywny? Ma to być czas wyłącznie dla nas, czy chcemy go spędzić z bliskimi, poprawić relacje z nimi? 

Nasz umysł nieustannie produkuje myśli. Bez przerwy analizujemy, oceniamy, interpretujemy, etykietujemy. W wyniku tego mentalnego hałasu, analizowania przeszłości i planowania przyszłości, nie możemy efektywnie odpocząć i zregenerować się, nie potrafimy również skoncentrować się na bieżącej chwili, na tym, co jest tu i teraz – mówi Tatiana Łysiak. – Z pomocą przychodzą techniki mindfulness (uważności), dzięki którym uczymy się, jak być obecnym i świadomym tego, czego doświadczmy w danej chwili, naszych odczuć z ciała, emocji i myśli. W technice body scan koncentrujemy uwagę na poszczególnych częściach ciała, bez oceniania i interpretowania tego, co się dzieje. Koncentrowanie uwagi na ciele powoduje relaks i rozluźnienie, choć nie to jest celem tego ćwiczenia, odpoczynek jest niejako skutkiem ubocznym. W tym ćwiczeniu chodzi o to, aby tylko obserwować swoje ciało, bez nazywania i oceniania tego, co pojawia się w danym momencie w polu naszej uwagi. Oprócz techniki body scan możemy również stosować techniki świadomego oddychania (koncentrowanie uwagi na oddechu) lub medytację.

W opanowaniu natłoku myśli dobrą metodą jest również zrobienie listy zadań, które czekają na nas po odpoczynku. Spisanie na kartce czy w komputerze sprawia, że mamy świadomość, że nic nam nie umknie i możemy wyrzucić to z głowy. Podobnie działa wygadanie lub spisanie problemów, aby przynajmniej na czas relaksu nie krążyły w naszej podświadomości. Dobrze byłoby również zrobić sobie detoks od elektroniki i internetu, aby uniknąć dodatkowych bodźców, jednak nie zawsze jest to możliwe z powodu słabej woli lub przyczyn zawodowych. Rozwiązaniem może być wyznaczenie sobie ram, kiedy korzystamy z komputera czy telefonu, na przykład godzinę rano i po południu – sugeruje Agata Diec. 

Odpoczynek może się wydawać dzisiaj luksusem, ale każdy z nas może sobie na niego pozwolić, po prostu trzeba zaakceptować, że jest potrzebny i ważny, istotny w osiąganiu małych i dużych sukcesów. Sukces zależy od kilku czynników – podkreśla Adam Dębowski– Jednym z nich jest nasz poziom energii, wewnętrznego akumulatora. Musimy go systematycznie ładować oraz pilnować, aby się nie przegrzał. Jeśli jest za mała moc, silnik nie odpali. Jeśli jest zbyt długo używany, może wręcz wybuchnąć. Aby go naładować, musimy wiedzieć, jak przyłożyć kable, jakim urządzeniem to zrobić i ile czasu na to potrzeba. Czy wystarczy pobrać trochę mocy od drugiego auta, czy potrzeba kilka nocy ładować. A może czas wymienić akumulator albo cały samochód?

Fot. pixabay.com