Uwielbiana pierwsza dama Ameryki i wzięta reporterka. Miłość, przyjaźń, ponad 30-letnia korespondencja. Choć wiele z ich listów spłonęło, to po ich uczuciu zostały niezaprzeczalne ślady. 

Poznały się w 1928 roku, zanim Eleanor Roosevelt została pierwszą damą. Lorenę nazywała pieszczotliwie Hick. Ich uczucie na początku miało zdecydowanie romantyczny odcień, o czym świadczą listy, jak choćby ten z 1933 roku napisany przez Eleanor tuż po prezydenckiej inauguracji jej męża, na którą nie omieszkała założyć pierścionka z szafirem, który podarowała jej Hick w dowód miłości. Przez ponad 30 lat, które przetrwała ich relacja, miłość siłą rzeczy przerodziła się w głęboką przyjaźń. Aż po grób. Po śmierci Eleanor Lorena spaliła część z ponad 3500 listów, sporo do kominka wrzuciła później jej siostra, która uznała, że postronni nie powinni wiedzieć o tej relacji. Na szczęście nie wszystko strawił ogień i dziś mamy ogląd na tę niemożliwą z różnych powodów piękną kobiecą miłość.

5 marca 1933 (po prezydenckiej inauguracji FDR)

Moja najdroższa Hick!

Nie jestem w stanie udać się do łóżka bez napisania słowa do Ciebie. Czuję się trochę tak, jakby opuściła mnie część mnie samej dzisiejszego wieczoru. Stałaś się tak ważną częścią mojego życia, że bez Ciebie wydaje się ono puste, nawet jeśli jest wypełnione obowiązkami co do minuty.

ER

 

7 marca 1933 roku

Hick kochanie!

Cały dzień myślałam o Tobie i kolejnych urodzinach, które będę świętować z Tobą. A jeszcze dziś wieczorem brzmiałaś tak formalnie, byłaś tak daleka. Och! Chcę Cię mocno objąć i trzymać cały czas blisko, w moich ramionach. Twój pierścionek jest dla mnie wielką pociechą. Patrzę na niego i myślę, że mnie kochasz, inaczej nie chciałabyś, abym go nosiła…

ER

 

[brak daty, po długiej rozłące]

Jeszcze tylko osiem dni… Zabawne, jak nawet najdroższa twarz zaciera się z czasem w pamięci. Najwyraźniej pamiętam twoje oczy z iskierkami złośliwego uśmiechu i uczucie tej niespotykanej miękkości na północno-wschodniej krawędzi twoich ust…

Hick