Kochanka rewolucji i Lenina. Prawdopodobnie najważniejsza kobieta w jego życiu, która uwiodła go swoją charyzmą i politycznymi ambicjami. 

Kobiety lgnęły do Włodzimierza Lenina. Przypisuje mu się też homoseksualnych kochanków, wśród nich miał być Grigorij Zinowiew. Władza ma swój urok, ale Lenin z tego podobno nie korzystał, bo skupiał się głównie na sprawach politycznych. Poza tym miał żonę, Nadieżdę Krupską i wieloletnią kochankę Inessę Armand, z którą łączyły go rewolucyjne ideały i energia seksualna. Armand w 1903 roku przystąpiła do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Poznali się w Paryżu i tam rozpoczął się ich romans. Nadieżda była szalenie zazdrosna o Inessę, która często podróżowała z Leninem. Nawet mieszkali przez pewien czas we troje w Krakowie. Lenin był mentorem Inessy, pomagał jej w pracy, nie szczędził przy tym krytyki, ale też podziwiał jej rewolucyjny zapał.

2 

24 stycznia 1915

Droga Przyjaciółko,

przepraszam za zwłokę w odpowiedzi: chciałem to zrobić wczoraj, ale nie miałem chwili, aby spokojnie siąść i pisać.

Jeśli chodzi o twój plan broszury, moim zdaniem niezrozumiały jest „popyt na wolną miłość” – i niezależnie od twojej woli (zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę obiektywne stosunki klasowe, a nie twoje subiektywne życzenia) – który w obecnych warunkach społecznych może okazać się burżuazyjnym popytem, a nie proletariackim.

Oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić.

Bardzo dobrze. Spójrzmy na rzeczy ponownie.

(…)

Czy możesz powiedzieć, co ma znaczyć pojęcie „wolna miłość”?

Nie mów. Czy literatura i życie nie udowadniają, że jest to pojęcie używane przez burżuazyjne kobiety? Udowadniają w pełni! A Ty milcząco potwierdzasz.

Co należy zrobić? Powinnaś wyraźnie oddzielić to pojęcie, skontrastować je z punktem widzenia proletariatu. Trzeba to przedstawić w miarę obiektywnie, w przeciwnym razie fragmenty twojej pracy będą interpretowane niezależnie od twojej woli na własny sposób przez czytelników. Będzie to nawet woda na ich młyn i wypaczą twoje idee. A może niektórzy robotnicy będą nimi skonfundowani.

Kiedy jednak zupełnie zapominasz o obiektywizmie i klasowym punkcie widzenia, przejdź do ofensywy przeciwko mnie, do obrażanej przeze mnie wolnej miłości z punktów 8-10. Wspaniałe, naprawdę wspaniałe ....

„Nawet przelotna namiętność i intymność” są „bardziej poetyckie i czystsze” niż „pocałunki bez miłości” w (wulgarnym i płytkim) małżeństwie. To jest to, co piszesz. I to jest to, co masz zamiar napisać w broszurze. Bardzo dobrze.

Czy ten kontrast jest logiczny? Pocałunki bez miłości wymieniane między wulgarną parą są brudne. Zgadzam się. Do nich należy przeciwstawić... Co? Można by pomyśleć: pocałunki z miłością? Ponieważ kontrastujesz je „przelotną” (dlaczego przelotną?) „namiętnością” (dlaczego nie miłością?) – tak, logicznie, okazuje się, że pocałunki bez miłości (ulotnej) są skontrastowane z pocałunkami bez miłości małżonków.... Dziwne. Czy nie byłoby lepiej, aby w szeroko dostępnej broszurze przeciwstawić filistersko-intelektualno-włościańskie wulgarne i brudne małżeństwo bez miłości z proletariackim ślubem cywilnym z miłości (dodając, jeśli tak bardzo nalegasz, że chwilowa namiętność i intymność mogą być zarówno czyste, jak i brudne). To, co opisałaś, nie jest przeciwieństwem typów klasowych, ale czymś w rodzaju incydentu, co oczywiście jest możliwe. Ale czy to kwestia określonych incydentów? Jeśli uznasz je za incydent, indywidualny przypadek brudnych pocałunków w małżeństwie i czystych w przelotnej sytuacji intymnej, to jest to kwestia do opracowania w powieści (ponieważ tam cała historia rozgrywa się w konkretnych okolicznościach wraz z analizą charakterów, typów psychologicznych poszczególnych postaci). Ale w broszurze? W pamflecie?

Naprawdę, nie chcę się kłócić. Najchętniej rzuciłbym na bok ten list i odłożył sprawę do momentu, kiedy będziemy mogli o niej pomówić. Chcę, aby broszura była tak dobra, żeby nikt nie mógł przyczepić się choćby do jednej frazy, która przysporzyłaby Ci nieprzyjemności (czasami jedna fraza wystarczy i staje się łyżką dziegciu w beczce miodu). Jestem pewien, że jesteś w stanie udoskonalić plan broszury, a moje wskazówki przekazane w liście będą może jednak bardziej jasne, dlatego też go przesyłam.

Masz francuskie przyjaciółki socjalistki, prawda? Pokaż im swoją pracę i sprawdź, jakie będą ich wrażenia, jak odbiorą ulotną namiętność. Spytaj, czego by się spodziewały po tego typu tekście.

Ściskam twoje ręce, życzę mniej bólów głowy i abyś jak najszybciej poczuła się lepiej.

W. U.

 

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM