Mogą uskrzydlić, zmotywować do pracy jak podwyżka, być potwierdzeniem bliskości, ale i zawstydzić, zbić z tropu, świadczyć o seksizmie. 

Komplementy budzą pozytywne skojarzenia i wydaje się, że wszyscy je lubimy, ale kiedy się nad tym chwilę zastanowić, to okazuje się, że bywają z nimi różne problemy. Bo komplementowanie to sztuka: trzeba wiedzieć co, gdzie i kiedy komuś powiedzieć. Dobry komplement powinien być szczery i odnosić się do wartości cenionych przez osobę, którą chcemy pochwalić. Kolejna sprawa to przyjmowanie komplementów. Tego to dopiero wielu z nas nie potrafi i zaczyna się zaprzeczanie, rumienienie się, dziękowanie, ale z umniejszaniem: sukienka może i ładna, ale stara; pomysł może i świetny, ale nie do końca mój... Niby jest nam miło, ale jeśli niezbyt wierzymy w siebie, to możemy być zakłopotani słowami uznania. A wystarczy uśmiechnąć się i podziękować, cieszyć się miłą atmosferą, pomyśleć o sobie samym ciepło. Jednak uważać powinni przede wszystkim mężczyźni komplementujący kobiety, z którymi nie są w bliskich stosunkach, ponieważ łatwo – mimo dobrych intencji – wyjść na seksistę. Pochwalenie urody czy sukienki wydaje się szarmanckie, ale w sytuacji oficjalnej, służbowej, w relacji szef-podwładna może być odebrane jako wyraz wyższości, utrwalanie nierówności między płciami, przekroczenie jakiejś granicy, próba zaciągnięcia do łóżka.

4

Kadr z filmu Czułe słówka – materiały prasowe

Serwis Sympatia.pl przeprowadził ostatnio sondy dotyczące komplementów. 37% ankietowanych pochwały dowartościowują, ale 40% zaznaczyło, że nie każdy komplement sprawia im taką samą radość. Dla większości istotne jest, od kogo słyszą miłe słowa pod swoim adresem. Okazuje się, że cenimy komplementy od najbliższych członków rodziny i przyjaciół. Ich przepływ buduje i wzmacnia naszą więź z drugą osobą, tworzy intymność. Oczywiście nie mogą to być jakiekolwiek pochwały, rzucenie czegokolwiek miłego, ale punktowanie tych rzeczy, na których drugiej stronie szczególnie zależy, a co wynika z uważności i żywienia wobec siebie prawdziwych, ciepłych uczuć. Według badania opublikowanego w Journal of Communication wzajemne docenianie się w związku zwiększa poziom satysfakcji z niego i pomaga przetrwać kryzysy, a najlepiej pamiętanymi i najbardziej cieszącymi pochwałami są te dotyczące emocji, tego, ile jedna osoba dla drugiej znaczy. Komplementowanie wyglądu nie ma już takiego znaczenia, choć wielu badanych przyznało, że potrafi to skutecznie poprawić humor i ma wpływ na lepsze postrzeganie własnej atrakcyjności.

6

 Fot. flickr.com

Komplementować warto się również w pracy, uważając na wspomniany wyżej ambiwalentny seksizm. Pochwały powinny więc przede wszystkim dotyczyć wykonywanych zadań. Badanie przeprowadzone przez zespół z Harvard Business School sugeruje, że komplementy nas motywują i to na polu zawodowym, jak i prywatnym: pamiętając pochwałę, następnym razem chcemy przeskoczyć poziom wyżej, zrobić coś jeszcze lepiej, aby nikogo nie zawieść. Wcale nie spoczywamy na laurach, czego obawiają się przełożeni. Dlatego chwalenie jest lepsze niż milczenie czy nagana, doszukiwanie się błędów, które pozbawiają wiary we własne siły, psują atmosferę, generują stres. Pozytywne jest zwłaszcza wygłaszanie pochwał na forum, w obecności innych pracowników, bo może wprowadzić element rywalizacji i pokazuje, że warto się starać, aby usłyszeć słowa uznania. A według naukowców z Nagoya Institute of Technology i Uniwersytetu w Tokio komplementy w pracy są dla nas nagrodą motywującą podobnie jak premia czy podwyżka. Rachunek zysków i strat w tym przypadku jest chyba oczywisty. 

7

Fot. flickr.com 

Kiedy mówimy sobie miłe rzeczy, uśmiech sam się wkrada na twarz. Choć zawsze warto przemyśleć to, co mamy zamiar powiedzieć, zastanowić się, czy będzie to adekwatne do sytuacji, to lepiej nie trzymać języka za zębami. Praktyka zdecydowanie pomaga opanować każdą sztukę, także tę prawienia komplementów. Tym bardziej, że wracając do badania serwisu Sympatia.pl, aż co piąta osoba nie była w stanie przywołać ostatnich wspomnień o byciu komplementowanym. Wciąż rośnie fala internetowego hejtu, na ulicy i w środkach lokomocji tylko się poszturchujemy i na siebie warczymy. Czy nie lepiej byłoby, gdybyśmy się do siebie uśmiechali, rzucali w przelocie, że ktoś ma ładny płaszcz czy czyta dobrą książkę? Na pewno wszyscy bylibyśmy trochę mniej sfrustrowani.