Być może wielu uzna to za świętokradztwo, ale w naszym zestawieniu hitów wigilijnych zabrakło smutnych (ale jakże pięknych!) polskich kolęd. Jest za to Mariah Carey, Chris Rea, Elvis Presley, Skaldowie i Maria Sadowska. A to tylko kilku artystów, którzy w te święta, jak i podczas wielu poprzednich, chwycili nas za serca. Przed wami świąteczna składanka enter the ROOM.

Czymże byłyby centra handlowe i rozgłośnie radiowe bez Last Christmas duetu Wham? Hit zaczyna być grany mniej więcej od połowy listopada aż do końca grudnia już od 1984 roku. I tak non stop. Niektórzy nie wytrzymują presji, jak pewien austriacki DJ, który zamknął się w rozgłośni i puścił wyśpiewywany przez George'a Michaela tekst 24 razy pod rząd. Został ukarany...

Równie zasłużona dla piosenki świątecznej jest diwa szczycąca się 5-oktawową skalą głosu, Mariah Carey. Piękna, młoda blondynka harcuje po zaśnieżonych polach i lasach, przytulacjąc się do reniferów. I świetnie, słuchacze są zachwyceni przebojem, który powstał dokładnie 10 lat po hicie Wham. Od 1994 roku Last Christmas ma silną konkurencję. A w 2011 roku z Carey postanowił się zmierzyć pewien kanadyjski dżentelmen, znany jako Michael Buble. 

Michael Buble uważany za Franka Sinatrę XXI wieku kusi. Oj kusi. Jego płyta ze świątecznymi piosenkami sprzedała się w rekordowym nakładzie. Miesiąc po ukazaniu się na rynku, wskoczyła na pierwsze miejsce najlepiej przedających się albumów w zestawieniu Billboard 200. Panicz zamienił klasyki w swingujący pop, równie przyjemny jak on sam stąpający po nowojorskich ulicach pokrytych śnieżnym puchem w samym garniturze (świetnie skrojonym), niosąc prezent dla... No właśnie – każda kobieta myśli, że właśnie dla niej (przynajmniej w naszej redakcji).

Tak jak my i nasze matki kochamy się w Buble, tak nasze babki piszczały i mdlały (w ten sposób okazywało się wówczas sympatię) na widok Elvisa Presley'a, który zechciał wyśpiewać pieśń o samotnych świętach. Która nie chciała do niego dołączyć i pocieszyć w niedoli? Każda! Cóż, mówią też, że Elvis jest wiecznie żywy... Blue Christmas pierwotnie nagrany został przez Doye O'Dell, ale utwór rozsławił dopiero Elvis w 1957 roku. Słuchamy z zachwytem do dziś.

Ojcowie za to zawsze woleli zachrypniętego Chrisa Rea'e. I tu kolejny hit – Driving Home for Christmas jest trochę rockowy, a trochę popowy, ma w sobie coś łagodnego i faktycznie można go słuchać w kółko. Rea wydał singiel w 1986 roku. I jest super. W końcu każdy z nas do jakiegoś domu rodzinnego na święta wraca – czy ulicę, czy 500 kilometrów dalej...

Nie tylko amerykańską muzyką człowiek żyje. Polacy nie gęsi, swój język mają i mają swoje skoczne, świąteczne melodie. No bo przecież tacy Skaldowie i Alibabki i chyży Z kopyta kulig rwie czysta poezja! Czasy naszych rodziców i muzyka, o której nie wolno zapomnieć!

Ale nie tylko pod koniec lat 60. w Polsce powstawały takie przeboje. Dziś możemy słuchać Wracaj Marii Sadowskiej. Jest błogo, spokojnie. Relaksująco. Tak, że sami chcemy spędzać z Sadowską święta.

Playlistę zakończymy Paulem McCartney'em i jego optymistycznym (i równie psychodelicznym) Wonderful ChristmastimeBo w końcu mamy Święta i czas jest "wonderful"!