Burzliwy związek, jakich nie mało było w życiu kultowego pisarza. Jednak kilka lat spędzonych z rzeźbiarką i poetką Lindą King były dla Bukowskiego okresem szczególnej namiętności, której wyraz dawał w śmiałych listach.

Charles Bukowski, podobnie jak jego literaccy bohaterowie, nie wylewał za kołnierz i nie stronił od romansów. Z poznaną w 1970 roku Lindą King miało być inaczej niż zwykle. Linda miała wówczas 30 lat, Bukowski było od niej 20 lat starszy. Ich związek był wprawdzie namiętny, jednak bardzo burzliwy. Alkohol, kłótnie, rozstania i powroty – to wszystko było na porządku dziennym. Przez okna tymczasowych mieszkań czy pokoi hotelowych wylatywały nieraz maszyny do pisania, rękopisy, książki, butelki. Rozstali się po trzech latach, choć Linda pozostała obecna w prozie Bukowskiego, np. w Kobietach. Dla Lindy najgorsze były romanse partnera, a w zasadzie to, że miał potrzebę opowiadać jej o nich, przechwalać się nimi, przy jednoczesnych zapewnieniach o dozgonnym uczuciu do niej.

1 

1972

Podobała mi się ta twoja zagrywka z trzymaniem się za ręce; napaliłem się przez to jak cholera… Napalam się piekielnie przez wszystko, co robisz… Rzucanie gliną w sufit… Ty dziwko, gorąca awanturnico, ty cudowna, cudowna kobieto… Dałaś nowe wiersze, nową nadzieję, radość i zapał do nowych sztuczek staremu psu. Kocham cię, kocham Cię całą – włoski na twojej cipce, które czuję pod palcami, wnętrze twojej cipki: wilgotne, ciepłe… Dzięki moim palcom. Ty przy lodówce, masz taką wspaniałą lodówkę, twoje włosy opadające w dół, dzikie i to dzikie ptaszysko w Tobie. Twoja dzikość… podniecająca, lubieżna, cudowna… Obracając się za twoją głową, próbując uchwycić twój język moimi ustami, moim językiem… Byliśmy w Burbank i byłem zakochany, ultramarynową miłością, moja Ty wspaniała cholerna bogini, wodzisz mnie na pokuszenie, moja dziwko, moja, moja, moja, moja pulsująca, wysadzana włosami pizdo z Edenu, kocham Cię… i twoją lodówkę. A kiedy objęci siłowaliśmy się, ta rzeźbiona głowa, obserwowała nas z lirycznym, cynicznym, miłosnym uśmieszkiem, płonęła…

Pragnę cię,

Pragnę cię,

Pragnę CIĘ

CIEBIE CIEBIE CIEBIE CIEBIE CIEBIE CIEBIE

 

 

Najdroższa Lindo!

17:15. Właśnie do Ciebie dzwoniłem. Od razu czuję się lepiej. Zacznę poniedziałek, kończąc z piciem. Chcę, żebyś wiedziała, że chcę to zrobić dla Ciebie, niezależnie od tego, jak będzie ciężko. Bo nie ma innej kobiety takiej jak Ty, i nie ma innego sposobu, aby Cię zatrzymać. Moja miłość do Ciebie dominuje nad wszystkim, nawet nad niebiosami. Proszę, błagam, wytrzymaj ze mną jeszcze trochę. Myślę, że warto. Czuję, jak moje uczucie do Ciebie wibruje mi w łokciach, porusza drutami telefonicznymi, przenika przez ściany. Nie zmarnujmy tego. Jesteś cudem. A ja wierzę w cuda, i, koniec końców, po telefonicznej rozmowie z Tobą, wierzę w Ciebie…

Bukowski

2

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM