Można je nosić, kolekcjonować, przyglądać się im... Są kobiecą siłą, przedmiotem popowym rozpatrywanym w kontekście kulturowym, seksualnym, społecznym. Wysokie obcasy określają styczniowy temat przewodni enter the ROOM. 

Każdego dnia się spieszę. Rano do redakcji, z redakcji na spotkania, konferencje. Latam, podrózuję. Zawsze na płaskim obcasie. Ewentualnie 5-centymetrowym. Inaczej nie byłoby mowy o funkcjonowaniu przez kilkanaście godzin dziennie na wysokich obrotach. Ale gdy tylko pojawia się szansa na wyjątkowe lub wieczorne wyjście, nie myślę o niczym innym jak o wysokich obcasach. Szpilkach, koturnach, klasykach, wariacji na temat lat 70., 80., 90. Czuję się bardzo kobieco, ale w wysokich obcasach jeszcze bardziej. Być może ma to związek z kulturowym wpajaniem konkretnych wzorców od małego? I dobrze. Gdy byłam dziewczynką, moja mama nosiła wyłącznie szpilki. I zawsze jej zazdrościłam, cieszyłam się każdą jej nową parą, jakby była moja. Szczególnie pamiętam jedne, w kolorowe kwiaty, na 12-centymetrowym obcasie. Potrafiła w nich chadzać godzinami. I co najważniejsze, nie było widać zmęczenia. 

Zmęczenia nie widać też po mojej koleżance, zajmującej się PR-em mody. Kamila potrafi spędzić cały dzień na obcasach, a jej szafa kryje setki skarbów na słupkach i cieniutkich jak igła szpilkach. Cóż, damskie uzależnienie, jak najbardziej uzasadnione.

Do wysokich obcasów trzeba dojrzeć. I trzeba nauczyć się ich obsługi. Inaczej kobieta zamienia się w karykaturę wyśnionego ideału. Jednak historycznie wysokie obcasy nie przynależały wyłącznie do kobiet. Na francuskim dworze Henryka II, w XVI wieku, modni mężczyźni ubierali buty na podwyższeniu. Powód mody był prozaiczny – takie buty z obcasem dobrze trzymały się w strzemionach, a wiadomo, że podróżowano wówczas w siodle. Wkrótce stały się symbolem wysokiego statusu społecznego. Do XX wieku zmieniały się wielokrotnie, po rewolucji francuskiej stały się na kilkadziesiąt lat całkiem płaskie. Ich wysokość zaczęła rosnąć od lat 20. XX wieku. Ale na enter the ROOM nie będzie historii obuwia. 

1991 rok. Almodóvar. Jeden z jego najlepszych filmów: Wysokie ObcasyKolor, mężczyzna, kobieta, transseksualiści, dziwki, kochanki. I wysokie obcasy. Dramat, romans, komedia. Cały Hiszpan. Karuzela emocji. I emocji nie zabraknie w ciągu najbliższych czterech tygodni na enter the ROOM. Porozmawiamy z kobietami, słynnymi matkami i równie znanymi córkami, które poszły w ślady rodzicielek. Zastanowimy się, dlaczego mimo głośnych haseł wyśpiewywanych przez popularne piosenkarki – zakończonych wykrzyknikiem who run the world? Girls! – kobiety rzadko stają po swojej stronie, w jednym szeregu. Z feministkami porozmawiamy o feministkach. Nie zabraknie też wywiadów z czołowymi, młodymi fotografkami – artystkami, które rzeczywistość opowiadają ciałem, przełamując kolejne tabu, które rodzi w bólach XXI wiek. Będzie o fetyszach, o literaturze. O kobietach w kuchni. I wiele więcej.

Jak zawsze, potężna dawka kultury, sztuki, stylu, designu, życia, uciech kulinarnych. enter the ROOM – wchodzicie bez hasła.

Zapraszam.

 

Redaktor Naczelna

Maja Chitro