O ile się nie rozwiedziesz. SwanLuv to amerykański start-up, który w ostatnim czasie narobił dużo szumu w sieci. O co w nim chodzi?

Ślub to duże wydarzenie, nie tylko pod względem emocjonalnym, ale także finansowym. Setki gości, piękne miejsce, najlepsze menu, a wcześniej przygotowania, suknia, ozdoby – wszystko kosztuje. A jeśli wesele ma być jak ze snu... To możliwe. Dzięki założonemu przez Scotta Avy’ego start-upowi SwanLuv przeznaczonemu dla zakochanych. Wystarczy się zapisać na stronie swanluv.com, potem zostać zaakceptowanym (tu działa algorytm, o którym założyciel za dużo nie mówi), a kiedy już się to stanie, zaczyna się zbiórka pieniędzy na wyśniony ślub. Jest tylko jeden warunek – nie wolno się rozwieść (zawarte jest to w umowie, którą podpisuje się online). Jeśli młode małżeństwo się nie dogada i zerwie przysięgę małżeńską, zostanie zobligowane do oddania pieniędzy. Jaka stawka została ustalona? Niemała, bo 10.000 dolarów. 

SwanLuv nie kryje żadnych dodatkowych kosztów, jakie miałyby ponieść decydujące się na niego pary, a zapisanie się jest całkowicie darmowe. Avy zapowiada, że chce pomóc romantycznej miłości. I bardzo mu się to chwali. 

Jaki jest sens biznesowy start-upu? Reklamodawcy – to właśnie z nich ma się utrzymywać właściciel firmy. I oczywiście inwestorzy, których obecnie szuka. 

Co jeśli jakaś z par się rozwiedzie, a pieniądze wrócą – wedle umowy – do SwanLuv? Zostaną natychmiast przeznaczone dla kolejnych szczęśliwców. 

SwanLuv ma ruszyć w lutym, ale do tej pory nie będzie jeszcze wiadomo, czy obejmie również inne państwa poza Stanami Zjednoczonymi. 

Magazyn Time ogłosił kilka miesięcy temu, że koszt ślubu w Stanach Zjednoczonych to nawet 31.213 tysięcy dolarów. To ogromna kwota, na którą wiele młodych par nie stać.