To budynek, w którym genialna generacja różnej maści artystów zaczynała światową karierę. W nowoczesnym lofcie dawnego Central Saint Martins wciąż unosi się atmosfera pełna kreatywności, indywidualności i klasy.

Wybudowany w 1939 roku dla St Martin’s School of Art w londyńskiej dzielnicy SOHO był siedzibą szkoły aż do 2011 roku. To tu kształciły się najbardziej rozpoznawalne nazwiska w świecie mody, sztuki, aktorstwa i pisarstwa. Obok Mary Katrantzou, Alexandra McQueena, M.I.A czy Colina Firtha, do niesłabnącej sławy szkoły przyczynił się niedawno jej absolwent, projektant i założyciel Galerii 19 Greek Street Marc Peridis. To on stoi za projektem jednego z 13 apartamentów Saint Martins Lofts, zaadaptowanych na potrzeby mieszkalne. Wizytówką jego studia jest mieszanka ekscentrycznych, kolorowych, pełnych humoru i koloru elementów, budujących poetyckie wnętrza. Projektanci starają się, by każdy mebel i dekoracja niosły za sobą emocjonalny kontekst i mimo swej oryginalności tworzyły spójny koncept. Gra kolorem i mało popularnymi formami nigdy nie należała do łatwych. Nie bez powodu do studia Marca Peridisa zgłaszają się najlepsi – Marc Jacobs czy Vivienne Westwood należą do jego stałych klientów. Studio projektowe połączone z galerią współpracuje m.in. z Niną Tolstrup, duńską projektantką i właścicielką Studiomama. Skandynawskie korzenie i miłość do surowych form wzbogaciła dużą dawka humoru, co pozwoliło odciąć się od tak częstej powściągliwości w kreowaniu przestrzeni.   

Meble jej projektu zdecydowanie wybijają się na tle innych. Widać to w pokazowej przestrzeń loftu, która zajmuje ponad 200 m². Wysokie wnętrze pozwoliło na zagospodarowanie także drugiego poziomu, stanowiącego prywatną strefę. Układ wnętrza jest dość prosty. Równe podziały, eksponujące wysokie i gęsto ustawione okna pozwoliły na zaplanowanie wspólnej przestrzeni pokoju dziennego z jadalnia i otwarta kuchnią. Na granicy drugiego poziomu wyznaczono kuchnię, której stan obniżono o trzy stopnie. Dzięki tym prostym zabiegom przestrzeń jest uporządkowana i gotowa na zabiegi estetyczne. Tu zaczyna się prawdziwa feeria form i barw, stanowiąca o unikatowości całego wnętrza. W przestrzeni zdecydowanie dominują pastele, które czarne i błyszczące akcenty zamykają w ramy, nie pozwalając na rozpłynięcie znaczących granic. Obok rzeźbiarskich w formie mebli, miękkich kształtów od Niny Tolstrup, lamp braci Bouroullec dla marki Flos czy odnowionych mebli z lat 50. ubiegłego wieku, nie brakuje też uzupełniających całość smaczków w postaci nowoczesnych grafik

1

 

5

 

7

 

6

 

3

 

4

 

2

Fot. materiały prasowe 19 Greek Street