Perełka, która latem jeździła mercedesem i z niejakim Bobbym McGee rozdawała w pełnym zaufaniu kawałki swojego serca. Dzikie i namiętne dziecko amerykańskiej kontrkultury, które tupało głośno nóżką, rozpływając się w bluesowych nutach. Janis Joplin stała się głosem pokolenia buntowników, którzy wierzyli w lepszy świat. Bo choć nie doświadczyła tego w swoim życiu, to najbardziej marzyła o równowadze i pięknej miłości.

Podczas zajęć uniwersyteckich zapytałam studentów (rocznik 95-96) jakie skojarzenia budzi w nich postać Janis Joplin. Ku mojemu zdziwieniu tylko nieliczni byli w stanie udzielić odpowiedzi – silny głos, narkotyki, charakterystyczne okulary, hipisi. Tylko dwie osoby były w stanie podać tytuł piosenek (SummertimeTake a piece of my heart), a jedna z nich określiła Janis mianem „pryszczatej i grubej dziewuchy, która potrafiła śpiewać” (pamiętała to zdanie z jakieś mało zgrabnie napisanej biografii dostępnej na polskim rynku wydawniczym). A mowa jest przecież o legendzie, która w krótkim czasie stała się jedną z kluczowych ikon kontrkultury, synonimem wolności, która nie uznaje podziałów społecznych (a były to przecież czasy segregacji rasowej w Stanach Zjednoczonych) i czerpie swoją siłę, wykrzykując z trzewi ból istnienia. Bliźniacza dusza wszystkich wyklętych, niechcianych, niezrozumianych. Już 22 stycznia do polskich kin trafi najnowszy dokument o Janis w reżyserii Amy Berg. Reżyserka przedstawia nam życie Janis „od kołyski aż po grób”, a swoją opowieść uzupełnia przede wszystkimi wypowiedziami bliskich piosenkarki (rodziny, przyjaciół, muzyków), a także archiwalnymi materiałami (zdjęcia, nagrania z koncertów czy wywiadów, fragmenty listów). Berg kreśli portret prostej dziewczyny, która doświadczyła w życiu całego spektrum różnorodnych emocji i postanowiła – na złość całemu światu – udowodnić swoją wartość i talent.

1

Ale cofnijmy się na moment w czasie – do Port Arthur, 1943 roku.

Jak zwykł pisać John Steinbeck – Teksas to stan umysłu. Teksas jest obsesją. Ale przede wszystkim, Teksas jest narodem w pełnym znaczenia tego słowa. A Port Arthur było przez lata uważane za „zgniłe jajo” tej konserwatywnej zbiorowości. Każda z dróg kończyła się podobnie – do fabryki albo kościoła, a przy odrobinie szczęścia można było trafić do kasyna lub burdelu. Tak Port Arthur wspominają przyjaciele Janis Joplin. Na fladze Teksasu widnieje tylko jedna, samotna gwiazda (Lone Star State) – z dzisiejszej perspektywy nie mamy wątpliwości, że jego symbolem stała się właśnie Joplin, jednakże sama Janis uciekała jak mogła od rodzinnego Teksasu, chciała być wyklęta. Trzeba pamiętać o tym, że po zamachu na Prezydenta Kennedy'ego w Dallas było to najbardziej znienawidzone miejsce w Ameryce. Ale stosunek Janis do Teksasu nabrał złowieszczych kształtów zdecydowanie wcześniej. Pierwsza córka Setha Joplina i Dorothy East była przez lata dzieciństwa oczkiem w głowie swoich rodziców.

Uwielbiała śpiewać w kościele, grać na fortepianie, malować i uczyć się, słowem – była ideałem. Nie trwało to jednak długo, wkrótce na świat przyszła jej siostra Laura, a następnie braciszek Michael. Panna Janis Lyn Joplin wchodzi w wiek nastoletni i zaczęła zmagać się z typowymi dla tego okresu problemami.

Jak wspominała: Miałam 14 lat i byłam płaska jak deska. Nie było mi łatwo w szkole. Jakby tego było mało, przyszłej piosenkarce dokuczał jeszcze koszmarny trądzik i nadwaga. Z grzecznego motylka Janis przeobraziła się zatem w zakompleksioną poczwarkę. A jeśli pod koniec lat 50. w Port Arthur nie byłaś ładna i zgrabna, to po prostu odstawałaś, będąc często podmiotem niezbyt wybrednych, złośliwych żartów. Joplin czuła się odrzucona, podczas gdy otoczenie nie interesowało się jej uczuciami, wymagało dojrzałości i odpowiedzialności za młodsze rodzeństwo. Rzecz w tym, że Janis nie miała najmniejszej ochoty pogodzić się ze swoim losem „tej brzydkiej i grubiej” – chciała być w centrum uwagi i nie wierzyła w przeznaczenie.

2

Warto zauważyć, że Janis pochodzi z domu, w którym stawiano na rozwój intelektualny. Jako nastolatka panna Joplin uczęszczała zresztą na lekcje rysunku.W trakcie liceum przede wszystkim malowała – to pozwalało jej na samotność, skupiała się przede wszystkim na nagości, co było określane w jej domu mianem „pornografii”. Ojciec był introwertykiem, matka natomiast stawiała na dyscyplinę, starając się monitorować życie swoich pociech. W powojennej Ameryce rodzi się nowoczesny model rodziny, w której pojawia się szansa na dialog międzypokoleniowy, rodzice przyjaźnią się ze swoimi dziećmi i stawiają na realizację ich marzeń. Janis wychowywała się w normalnym domu, w którym relacje między domownikami były po prostu poprawne, pozbawione emocjonalnych ekscesów. A element legendy Janis wiążę się między innymi z „chronicznym poczuciem nieszczęśliwości” – trudno powiedzieć, aby doświadczyła jej w domu.

3

W licznych wywiadach Janis wspominała, że najważniejszą osobą był dla niej ojciec: nauczył mnie przede wszystkim myślenia, a jeśli jestem dziś tym kim jestem, to właśnie dzięki niemu. Wizerunek Janis drastycznie się zmienia – Jeśli nie możesz być idealna, grunt żebyś nie była niewidzialna. A zatem „lepsza zła prasa, niż jej brak”. W latach nastoletnich kształtuje się jej buntownicza tożsamość i poczucie, że nie musisz się godzić na zastany stan rzeczy, wszystko może ulec zmianie. Panna Joplin uwielbiała drażnić, prowokować i zmyślać. Dostawała zresztą alergii, gdy słyszała od kogoś „że coś nie przystoi, albo że czegoś nie wolno”. Janis nie chciała być taka jak inni, a swoją postawą nie wpisywała się w stereotyp „dobrej, wierzącej rodziny”, który starała się kultywować jej matka.

4

Przyszła piosenkarka uwielbiała różnorodność i najlepiej czuła się w środowisku tzw. „odmieńców”. Sama była przecież outsiderką i to na własne życzenie – w towarzystwie miała opinie wariatki albo też „łatwej lafiryndy, którą każdy w klasie zaliczył”. Trudno jednak stwierdzić czy rzeczywiście było „aż tak źle” – według relacji przyjaciółek ze szkolnej ławy, Karleen Benett i Arlene Elster, rzadko kiedy Janis godziła się a stosunek seksualny. Była po prostu „całuśną dziewczyną”, która spędzała czas przede wszystkim wśród chłopaków (często traktowali ją po prostu jako „członka grupy”), gdyż dziewczyny jej po prostu nienawidziły.

A Janis była kameleonem, który nie wpisywał się strojem, fryzurą i zachowaniem w sztywne kanony piękności końca lat 50.

Po latach te same dziewczyny wciąż ją krytykowały: Może ona potrafi śpiewać, ale czy musi się tak rozkraczać przed gitarzystą i machać cyckami?. Jak wiadomo nie od dziś – haters gonna hate. W którym momencie w życiu Janis pojawiła się tak naprawdę muzyka? Panna Joplin uwielbiała w tym czasie naśladować niejaką czarnoskórą Odettę, która na długo przed Joan Baez zyskała status królowej muzycznego folku. Ponadto szalała za Lenem Chandlerem, Richim Havensem, Jackie Washingtonem i Huddie Ledbetterem (do jego fanów zaliczał się również Bob Dylan). Liczył się tylko jazz, folk i blues, niekoniecznie rock and roll, który Joplin określała mianem płytkiego i komercyjnego, właściwie bez znaczenia. Muzyka według Janis nie mogła służyć tylko do tanecznej zabawy, ale miała pomóc w deklaracji poglądów i emocji na temat otaczającej rzeczywistości społeczno-politycznej.

5

Po jej śmierci, pisano o Joplin: Niewolnica skazanych ostatecznie na zagładę poszukiwań szczęścia w seksie, narkotykach, pieniądzach i sławie. Ale Amy Berg uczłowiecza muzyczny pomnik i przedstawia w prosty sposób historię niezwykłej kobiety na życiowym rozdrożu, w której zagubieniu – paradoksalnie – każdy może się odnaleźć. Reżyserka skupia się również – z prostotą i poczuciem humoru - na przebiegu kariery muzycznej Janis, przy czym nie idealizuje jej drogi na sam szczyt. Sukcesy muzyczne nie przyszły w jedną noc i zostały w dużym stopniu okupione emocjonalnym kosztem. Mało kto wie, że na kilka lat przed spotkaniem z kultowym dziś zespołem Big Brother and the Holding Company (1966), Janis próbowała swoich sił samodzielnie w San Francisco, kiedy to po raz pierwszy zdecydowała się na wyjazd z rodzinnego Teksasu (1963). Bardziej niż muzyką, Joplin interesowała się narkotykami i w związku z tym została odesłana do domu.

6

Berg ukazuje nam kulisy wszystkich najważniejszych występów Joplin, od przełomowego Monterey Pop Festival, po Woodstock czy pędzący przez Kanadę Festival Express. Dzięki relacjom członków zespół i licznych materiałów audiowizualnych z poszczególnych wydarzeń, dokument reżyserki pozwala nam przede wszystkim doświadczyć nastroju tej szalonej epoki i zrozumieć, jak dużą energią sceniczną emanowała piosenkarka. Bardziej od sztywnej chronologii i popularności mierzonej wysokimi pozycjami na listach przebojów, Berg interesują sceniczne doświadczenia piosenkarki. Bo jedno jest pewne – Joplin kochała występy i publiczność, którą uwodziła niemalże tak skutecznie jak Elvis Presley. Nie bez kozery interesował się nią menadżer muzyczny samego Boba Dylana, Albert Grossman. Za namową mężczyzny zresztą Janis opuściła „Wielkiego brata” i spróbowała sił jako liderka własnego zespołu (Kozmic Blues Band). W swoim filmie Berg próbuje zrekonstruować wyżyny i upadki kariery Joplin, a jej najbliżsi starają się ocenić jej – nie zawsze trafione – wybory. Wybory, które doprowadziły ją do pewnej samotnej – i jak okazało się niezwykle smutnej – nocy w hollywoodzkim hotelu. Życie Joplin kończy się w wieku 27 lat, a sama piosenkarka współtworzy, Jimmem Morisonem, Kurtem Cobainem osławiony „Club 27”. Klub, do którego dołączyła niedawno Amy Winehouse, określana niejednokrotnie mianem muzycznej spadkobierczyni Joplin.

11

Fot. materiały prasowe