Narkotykowy geniusz czy zakompleksiony narcyz, którego zgubiła żądza rozgłosu i słabość do pięknych kochanek? El Chapo, jeden z najpotężniejszych bossów narkotykowych na świecie, właśnie wrócił za kratki, skąd kilka miesięcy temu spektakularnie zwiał. Czy to już koniec jego historii, czy wszyscy, którzy zaszli mu ostatnio za skórę powinni się bać, bo jego macki sięgają daleko poza kraty każdego najpilniej strzeżonego więzienia?

Ambitny był od dziecka. Tak w jednym z wywiadów stwierdziła jego matka. Szybko porzucił szkolną edukację, bo nie odnajdował się w jej systemie. Początkowo sprzedawał pomarańcze na ulicy i chwytał się różnych mało istotnych zajęć, jednak to narkotykowy biznes był jego przeznaczeniem. Kiedy jego wuj kierujący przemytem narkotyków w ich regionie trafił do więzienia, El Chapo wykorzystał swoją szansę i dzięki innowacyjnym pomysłom i bezwzględności wobec konkurencji dostał się na narkotykowy szczyt. Stworzył potężną sieć podziemnych i lotniczych połączeń ze Stanami. Swój kartel, który odpowiada za 25% nielegalnego obrotu narkotykami między Meksykiem a USA nazwał Sinaloa. Jego dochody Forbes szacuje na ponad 3 miliardy dolarów rocznie.

58-letni Joaquín Archivaldo Guzmán Loera, nazywany jest El Chapo (grubasek), ale otyłość i niski wzrost (155 cm) to nie jedyne jego znaki rozpoznawcze. Na swoich rękach ma krew polityków, dziennikarzy (na jego polecenie zginęło ich ponad 300!), bossów innych karteli, którzy wtrącali się w jego sprawy. Prawdopodobnie odpowiedzialny jest za śmierć 100 tysięcy osób i 22 tysiące zaginięć w Meksyku. Innych do milczenia i współpracy przekonuje dużymi łapówkami. Choć często płacić nie musi. Każdy się boi Grubaska.

Dzięki przekupywaniu służb więziennych udawało mu się – jak do tej pory – uciekać z więzień. Pierwszy raz stracił wolność w 1993 roku po wielkiej obławie, kiedy to w jednej z wywołanych przez niego strzelanin na lotnisku w Gwatemali od 14 kul zginął bliski współpracownik Jana Pawła II, kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo. Z więzienia bez problemu udawało mu się kierować swoim narkobiznesem. W 2001 roku uciekł, kiedy planowano wsadzić go na krzesło elektryczne. Drugi raz do więzienia o zaostrzonym rygorze trafił w lutym 2014 roku, skąd uciekł 11 lipca 2015 roku dzięki sieci tuneli (a przecież tunele to specjalność jego kartelu) wydrążonych przez jego współpracowników, do których wejście znalazło się za... szafą. To była spektakularna ucieczka i zagranie na nosie meksykańskiej władzy. 

2

Kate del Castillo

Został ponownie zatrzymany 8 stycznia 2016 r. Co go zgubiło? Żądza sławy i słabość do pięknych kobiet. Tak jak jest ostrożny w biznesie, tak łatwo daje się ponieść i lekceważyć względy bezpieczeństwa, jeśli chodzi o uczucia. Choć aktualnie jest żonaty z 25-letnią miss Emmą Coronel, z którą zresztą ma dwójkę dzieci, to od jakiegoś czasu w kręgu jego zainteresowań znalazła się 43-letnia aktorka Kate del Castillo, zwana Królową Południa, której finansował biznes związany z produkcją tequili. W 2012 roku Kate umieściła wpis w internecie, w którym przyznała, że bardziej ufa El Chapo niż rządowi meksykańskiemu. Oczywiście wiadomość dotarła do bossa i lawina ruszyła. A że El Chapo od dawna zazdrościł rozgłosu nieżyjącemu już Escobarowi – mafijnej legendzie, aktorka mogła pomóc mu w zdobyciu sławy na miarę Kolumbijczyka i wprowadzić do popkultury. 

Od września 2015 roku toczyły się więc rozmowy między El Chapo, jego prawnikiem i Kate del Castillo, którzy próbowali ściągnąć na spotkanie jednego z najlepszych aktorów, Seana Penna. Dlaczego akurat jego? To raczej pomysł kochanki bossa, bo z notatek meksykańskiego wywiadu wynika, że El Chapo nie wiedział z kim ma do czynienia, wielokrotnie wydzwaniając do prawnika i pytając: kim jest ten cały Penn?! 

Do spotkania doszło, wywiad przeprowadzono, a Meksykanin liczył, że aktor pomoże mu w filmowej karierze. Przy okazji chciał wmówić światu, że za rozprzestrzenienie się problemu z narkotykami na globalną skalę nie odpowiadają kartele, ale popyt na substancje odurzające. Guzmán bez ogródek chwalił się też tym, jak pierze swoje brudne narkodolary, że posiada własną flotę okrętów, samolotów, samochodów. Tak się buduje osobistą legendę.

Wywiad ukazał się na łamach Rolling Stone i wywołał medialną burzę, w końcu może i potępiamy działalność narkotykowych karteli, ale tacy gangsterzy jak El Chapo są przecież bohaterami naszej masowej wyobraźni. W kinie uwielbiamy ucieczki z więzienia, pościgi, duże pieniądze, pościgi, złe charaktery, które dają się lubić. Życie meksykańskiego bossa idealnie nadaje się na filmowy scenariusz.

1

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM

El Chapo spotkał się z Pennem i del Castillo i już wtedy zechciał przedstawić ją matce. Kiedy planował już kolejne spotkanie z Kate, romantyczne plany przerwała akcja policji. El Chapo wrócił za kraty, a w jego schronie znleziono filmy DVD z Kate, viagrę, zastrzyki z testosteronem i... drogocenną protezę penisa – dość pokaźnych rozmiarów. Meksykańskie media spekulowały, że spotkanie musiało być intensywne, skoro przygotowania do kolejnego były aż tak... cóż, powiedzmy – zaskakujące. 

Wracając do wywiadu z bossem – okazuje się, że ludzie nie mają kłopotu, aby opowiadać się po złej stronie mocy i są fanami czarnych charakterów. Co o tym świadczy? Szaleństwo na punkcie jedwabnej, niebieskiej koszuli, w której Guzmán udzielał wywiadu. Niemal natychmiast po ukazaniu się materiału została wykupiona ze sklepu Barabas w Los Angeles.

Znając bezwzględną naturę El Chapo niewielu aktualnie może spać spokojnie. Boss podejrzewa wszystkich po kolei. Bo już nawet nie chodzi o pozbawienie wolności, ale brak możliwości spotkania z Kate.

Co do Seana Penna – aktor ma teraz problemy z każdej strony. A miało być już tak pięknie – po rozstaniu z Charlize Theron, ogłosił wielki powrót do Madonny, kariera aktorska się rozwija... Niestety, obecnie Penn jest napiętnowany przez opinię publiczną za swoje kontakty z mafią, więc gorączkowo tłumaczy, że jego tekst został źle zrozumiany. Boi się też El Chapo, który jest daleki od wybaczenia i zrozumienia, a meksykańskie media i rząd oficjalnie cieszą się, że to dzięki wywiadowi udało się namierzyć Guzmána. Penn, z którego podczas rozmowy w programie 60 Minutes w CBS lał się pot, twierdzi, że rząd Meksyku nie radził sobie z akcją pojmania zbiega, na którego trop nie mógł wpaść od jego spektakularnej ucieczki i mści się na nim za nawiązanie kontaktu z El Chapo. 

Cóż, wiemy, jak meksykański narkoboss rozprawia się z niepokornymi dziennikarzami. A jeśli kogoś oskarży o nieostrożność to raczej Penna, niż del Castillo, do której ma słabość.