Poczciwe maści w tubkach, olej rycynowy, witaminy w kropelkach. Może i mało atrakcyjne, ale skuteczne, kiedy problem jest poważny, a kosmetyki z drogerii nie wystarczają. 

Apteka to miejsce, gdzie zwykle trafiamy, kiedy nie mamy czasu na bieganie po lekarzach czy przeszukiwanie internetu, aby znaleźć sposób na ból zęba, przeziębienie czy dziwną wysypkę. Idziemy tam po coś na ból głowy, prezerwatywy, plaster. Farmaceutę można zapytać o radę i ponarzekać na dręczące nas dolegliwości. Osobiście jestem freakiem, jeśli chodzi o apteki i znajomości z aptekarzami. A już wszelkie maści, kremy robione na zamówienie, spersonalizowane roztwory do picia lub wcierania w skórę wywołują u mnie szybsze bicie serca. Co z tego, że w drogeriach jest szeroki wybór dermokosmetyków i środków pierwszej pomocy, kiedy w aptece skuteczne preparaty można kupić w naprawdę rozsądnej cenie i często wciąż w oldschoolowych opakowaniach. W tym przypadku liczy się jego zawartość, a nie design. 

Mój apteczny numer jeden to maść ochronna z witaminą A. Tubka kosztuje 2-3 zł w zależności od pojemności, producenta i apteki. Zawsze była w moim rodzinnym domu na półce. Kiedy w dzieciństwie mama kazała mi nią smarować stopy i dłonie, uciekałam jak najdalej z krzykiem. Samo słowo maść wywoływało u mnie gęsią skórkę. Ta z witaminą A jest dość tłusta i długo się wchłania (tego właśnie się bałam jako dziecko), ale efekty są rewelacyjne. Przekonałam się do niej, kiedy porządnie odmroziłam dłonie i potrzebowałam szybkiego ukojenia, natłuszczenia i regeneracji. Początkowo stosowałam ją przede wszystkim do dłoni i paznokci (świetnie zmiękcza skórki), łokci, kolan, pięt. Teraz używam jej też do spierzchniętych ust, nakładam na twarz, jeśli skóra na niej się łuszczy (np. po zabiegach dermatologicznych), stosuję miejscowo na stany zapalne, aby przyspieszyć ich gojenie i zlikwidować dyskomfort. Maść działa jak opatrunek. Staram się mieć ją zawsze pod ręką, bo to najlepszy środek, gdy zabraknie innego: na przykład wazeliny, kremu do rąk, balsamu do ciała, czegość zmiększającego do ust, żelu dyscyplinującego brwi.

Jeśli chodzi o te ostatnie, to dobrym preparatem do ich pielęgnacji i regeneracji jest olej rycynowy. Jeśli mamy ubytki spowodowane nieodpowiednią regulacją i chcemy zapuści włoski i wzmocnić je, to nie ma innej rady niż nacieranie olejkiem wieczorem. Oczywiście trzeba się uzbroić w cierpliwość, zapuszczanie brwi trwa. Mi odbudowa łuków brwiowych zajęła prawie rok, ale się udało. Skoro olejek pomaga na brwi, to i na włosy w ogóle, przyspieszając ich wzrost. Można użyć go na przykład jako maski, którą nakładamy przed myciem głowy. Olej rycynowy wytłaczany jest z nasion rącznika pospolitego. Choć ma właściwości antybakteryjne, antyzapalne czy przeciwzmarszczkowe, lepiej nie stosować go globalnie np. na twarz, bo jest dość ciężki i tłusty. Ewentualnie można go rozcieńczyć wodą przed zastosowaniem. 

W leczeniu niepożądanych wyprysków, trudno gojących się ran (ale nie otwartych), które nie tylko szpecą, ale i zwyczajnie bolą, pomocna jest maść cynkowa, która ma działanie ściągające i wysuszające, a przeznaczona jest do stosowania miejscowego. Podobne zastosowanie ma maść nagietkowa, która dodatkowo przyspiesza znikanie siniaków, oparzeń czy odparzeń, a także wygładza, natłuszcza i uelastycznia skórę. Świetne rezultaty daje też witamina E stosowana bezpośrednio na skórę. Wiele kosmetyków ma ją w składzie między innymi ze względu na jej właściwości przeciwstarzeniowe, ale to w postaci płynnej lub w serum z jej dużym stężeniem działa przeciwzapalnie, szybko poprawia stan skóry. Regularnie aplikowana (np. co wieczór przed nałożeniem kremu, użyta do relaksująco-ujędrniającego masażu twarzy) odbudowuje jej grubość i gęstość.  

Wśród innych moich aptecznych hitów znajduje się maść z antybiotykiem Tribiotic, która natłuszcza i zapobiega zakażeniom. Przede wszystkim traktuję ją jako pierwszą pomoc, kiedy tylko poczuję, że na ustach zaczyna tworzyć się opryszczka – Tribiotic potrafi zniszczyć ją w zarodku. Poza tym dobrze go mieć ze sobą na wakacjach, w czasie jakiś wypraw, czyli wtedy, kiedy jesteśmy narażeni na zadrapania, skaleczenia. Co jeszcze? Maść Bepanthen, którą smarowałam świeżo zrobiony tatuaż, ponieważ łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie. Teraz wcieram ją w szczególnie podrażnioną skórę po depilacji czy pod pachami, kiedy użyję zbyt silnie działającego antyperspirantu.

 

kolaz

1. Maść cynkowa, ok. 2-3 zł; 2. Olej rycynowy, ok. 4 zł; 3. Maść nagietkowa, ok. 4 zł; 4. Krem z mocznikiem na pękające pięty Oxedermil, ok. 12 zł; 5. Maść z antybiotykiem Tribiotic, 1, 50 zł; 6. Maść ochronna zapobiegająca odparzeniom i stanom zapalnym Bepanthen, ok. 20 zł; 7. Maść ochronna z witaminą A, ok. 3 zł; 8. Nawilżający krem Cetaphil, ok. 40 zł; E-Sensilix koncentrat z witaminą E Pharmaceris, ok. 40 zł.

 

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM