Zniewalają czy wyzwalają kobiety? Sprowadzają je do roli seksualnego obiektu czy pozwalają im dominować? Buty na wysokim obcasie to przedmiot codziennego użytku, któremu przez wieki przypisaliśmy wiele znaczeń. To kulturowy fetysz, podnieta masowej wyobraźni – niby powszechna, a wciąż rozpalająca zmysły i wywołująca spory. 

Kiedy mówimy, że coś jest fetyszem, to nadajemy mu charakter seksualny. Tymczasem w ujęciu ogólnym może chodzić o samo pożądanie i uwielbienie przedmiotu. Zresztą seksualność to wytwór kulturowy, więc i fetysze wpisują się w kulturę. Ludzką skłonność do fetyszyzacji Charles de Brosses, autor pracy O kulcie fetyszów, zauważa już w pierwotnych mechanizmach tworzenia religii. Według niego pierwszymi bogami nie były istoty abstrakcyjne, ale konkretne i materialne lub przedmioty otaczane kultem. Marks wiązał fetyszyzm z życiem ekonomicznym. Pożądanie dóbr jest dla nas motorem napędowym do pracy, a następnie wydawania zarobionych pieniędzy. Przedmioty, którymi się otaczamy, świadczą o naszym statusie. Mechanizm fetyszyzacji towarzyszy człowiekowi od zawsze

Dlaczego jednak buty? Cóż, dwa rozpalające naszą wyobraźnię słowa: władza i seks. Seksuolog Andrzej Depko uważa, że fetyszem może stać się wszystko. Jak pisze w książce Chuć, czyli normalne rozmowy o perwersyjnym seksie fetysz to jedna z najszerszych dewiacji seksualnych. Częściej spotykana u mężczyzn (na 40 fetyszystów przypada jedna fetyszystka). Jej istota polega na osiąganiu satysfakcji seksualnej w wyniku kontaktu z przedmiotem, częścią ciała partnera (np. stopy, pośladki) lub partnerem w połączeniu z przedmiotem (czyli partnerka w szpilkach właśnie, lateksie). Mechanizm powstania fetyszu to zwykle wynik skojarzenia przedmiotu z podnieceniem, co bardzo często ma miejsce w dzieciństwie. Fetysz związany z obuwiem na obcasach nazywa się altocaliphia. I choć to kobiety mają niezliczone ilości butów na szpilkach, to są one bodźcem podniecającym głównie dla mężczyzn. 

1 

Buty były potrzebne, żeby chronić stopę, podstawę naszej egzystencji. W końcu obok ochrony i użyteczności pojawiła się też funkcja ozdobna. A stopa, a dalej idąc łydka, noga w ogóle to, idąc za Freudem, istotny fetysz, zastępstwo nieobecnego u kobiety fallusa. A co dopiero taka noga w czółenku (Pilchowskim)! Taka noga podniecała Schulza i wielu innych. Męskie spojrzenie jest wybiórcze, męskie spojrzenie szuka atrakcyjności w ciele partnerki, co uzasadnione jest ewolucyjnie – atrakcyjna bardziej płodna. Więc męski wzrok błądzi po kobiecym ciele, zatrzymuje się na piersiach, biodrach, pośladkach, nogach. A im bardziej kształtne, wypięte, tym bardziej atrakcyjne. Wysokie obcasy oprócz posiadania wpływu na psychikę kobiety i mężczyzny, co uwarunkowane jest kulturowo, działają też najzwyczajniej na wygląd kobiecego ciała zupełnie realnie. Choć niekoniecznie wygodne, powodujące wady postawy i deformacje stóp, przenoszące ciężar całego ciała z śródstopia na palce, wymuszaj współpracę kobiety z tym własnym ciałem, aby się na nich utrzymać. Automatycznie stajemy się wyższe, nogi są smuklejsze, poprawia się ich rzeźba, pupa się wypina, plecy lekko się odchylają, biust się unosi. To działa. A założenie nogi na nogę? Koniecznie w szpilkach. A nasz chód w nich, może niebezpieczny, jednak powodujący charakterystyczne kołysanie bioder, jest jak taniec godowy

Zakładamy je, bo pamiętamy czerwone buciki Dorotki z Czarnoksiężnika z krainy Oz, bo pamiętamy bajkę o Kopciuszku i zgubionym pantofelku będącym przepustką do lepszego świata. Wszystko to sprawia, że buty na obcasach w zasadzie nie potrzebują reklamy, bo kupując je, mamy nadzieję na spełnienie marzeń o sukcesie zawodowym i osobistym. 

Wysokie obcasy to nie tylko i wyłącznie przynęta na złowienie kochanka. Wykorzystując ich seksualny charakter, kobiety uczyniły z nich element stroju, który ma dodawać pewności siebie i nokautować męskiego przeciwnika na polu zawodowym. Kiedy w latach 80. i 90. zaczęły ostro konkurować z mężczyznami o podobne stanowiska, pojawiło się zapotrzebowanie na power dressing. Władza i siła były jednak wpisane w obcasy znacznie wcześniej. W XVI wieku angielska królowa Elżbieta I postanowiła nosić buty na podwyższeniu, które do tej pory były wykorzystywane przez mężczyzn z wyższych klas, aby lepiej utrzymywać się w strzemionach podczas jazdy na koniu. Królowa chciała w ten sposób nie tylko dorównać mężczyznom i symbolicznie ich sile, ale też dodać sobie wzrostu, poprawić posturę, górować nad innymi. Tak tego typu obuwie przedostało się do kobiecej garderoby z tej męskiej. Od męskości do kobiecości, kobiecości męskością podszytej. Już ta ambiwalencja, nieostrość sama w sobie ma coś intrygującego, przykuwającego uwagę. Więc seks, władza, dominacja. Czy nam się podoba konkretna kobieta w szpilkach czy nie, wiemy, że powinna, że jest w nich lepszą wersją siebie, że jest sexy, odważna i tak dalej. Za dużo się wydarzyło, za dużo wokół szpilek narosło, abyśmy dziś byli w stanie ten sekssymbol odrzucić. Choć są elementem popkultury, wyeksploatowanym na co dzień, jak i w sztuce, w przemyśle porno nakierowanym głównie na mężczyzn, to wciąż nie możemy się bez nich obejść. Kobiety zakładają je, jeśli nawet jest im niewygodnie, zakładają, bo nosiła je Carrie Bradshaw z Seksu w wielkim mieście, czyli dla wielu współczesnych trzydziesto- i czterdziestolatek symbol wyzwolenia kobiecej seksualności i sukcesu życiowego po prostu. Choćbyśmy nawet pędziły do pracy w modnych adidasach, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby przed wejściem do biura zmienić je na szpilki, pokazujące naszą siłę, nasze aspiracje. Zakładamy je, bo pamiętamy czerwone buciki Dorotki z Czarnoksiężnika z krainy Oz, bo pamiętamy bajkę o Kopciuszku i zgubionym pantofelku będącym przepustką do lepszego świata. Wszystko to sprawia, że buty na obcasach w zasadzie nie potrzebują reklamy, bo kupując je, mamy nadzieję na spełnienie marzeń o sukcesie zawodowym i osobistym. 

Wysokie obcasy... Można powiedzieć, że na nich stoi współczesny świat mody. Jeszcze nigdy w historii nie miały tak wielkiego znaczenia jak dzisiaj. Mowa o znaczeniu handlowym. Dla wielu marek luksusowych są obok perfum i torebek motorem napędowym, który finansuje ich działalność. Szpilek nigdy za wiele według haseł reklamowych – mówi nam Filip Bala, model i stylista. – Z socjologicznego punktu widzenia wysokie obcasy to sztandarowy symbol kobiecości. Te kilka centymetrów powoduje, że zmienia się postura, chód, ale przede wszystkim nastawienie. Nie zapomnę sesji zdjęciowej, w której ze względu na inspirację filmem „Cabaret” z Lizą Minnelli, do kilku ujęć pozowałem w butach na wysokim obcasie. To było niemal metafizyczne doświadczenie, bo pomimo tego, że buty były o kilka rozmiarów za małe, to pozwoliły mi się w pełni wczuć w rolę. Szpilki w zderzeniu z męskimi nogami pozwoliły nam oddać jednocześnie dysonans i harmonię między obiema płciami.

3

Miejscem, które nie może się obyć bez wysokich obcasów, jest  czerwony dywan. Odstępstwa zdarzają się rzadko i bywają szeroko komentowane. Pozwalają sobie na nie zazwyczaj te gwiazdy, które uważają, że swoim strojem, wysokością szpilki nie muszą już niczego udowadniać, bo mają odpowiednią silną pozycję. Dyskusję wokół przedmiotowego traktowania kobiet, sprowadzania ich do sekssymboli za pośrednictwem butów na obcasie wywołało zeszłoroczne zalecenie organizatorów Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes – na czerwony dywan tylko w szpilkach. Tego typu imprezy rządzą się dress codem i jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale nie jest on zwykle na tyle restrykcyjny, aby określać rodzaj butów, tym bardziej, że nie wszystkie kobiety potrafią chodzić w na obcasach lub wręcz nie mogą ze względów zdrowotnych. Część feministek od dawna podkreśla, że szpilki dyskryminują i seksualizują kobiety, że nie powinny być obowiązkowym elementem służbowego stroju. Kobieta po prostu powinna mieć wybór, czy chce nosić szpilki czy nie. Także ona nadaje im znaczenie, zakładając je z myślą o podniesieniu swojej atrakcyjności, profesjonalności czy po prostu własnej przyjemności, choć oczywiście nie ma wpływu na to, jak odbierze ją w nich ktoś inny. Strój to komunikat, którego odczytanie zależy i od nadawcy, i odbiorcy. Wysokie obcasy to fetysz seksualny i kulturowy dużego kalibru. Jego charakter zmienia się w zależności od kontekstu. Sam w sobie nie może jednak być traktowany jako zachęta do seksu, o czym trzeba bezwzględnie pamiętać, choć jest jego atrakcyjnym rekwizytem, który ma istotny wpływ na podział sił, walkę o dominację.

2

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM