Oboje dorobili się miana skandalizujących pisarzy. Nie znali granic ani w literaturze, ani w życiu. Ich namiętnemu, długiemu związkowi nie przeszkodziły ich małżeństwa, wręcz przeciwnie. June, żona Henry’ego i Anaïs miały romans, a cały układ przybrał postać fascynującego trójkąta. 

Amerykański pisarz, autor między innymi Zwrotnika Raka, na początku lat 30. ubiegłego wieku wyjechał do Paryża, licząc na zrobienie w Europie literackiej kariery. Nie było mu łatwo, na początku przymierał głodem i chwytał się dorywczych prac. Przy okazji miał różne seksualne przygody, które stały się dla niego inspiracją. Nin z kolei w Paryżu obracała się wśród artystycznej bohemy i zasłynęła swoimi erotycznymi opowiadaniami wydanymi w zbiorach Małe ptaszki czy Delta Wenus. W 1932 roku między nią a Millerem wybuchł płomienny romans, do którego wkrótce dołączyła June. Nin tak to wspominała w swoich DziennikachAni Pan [Miller], ani ja nie przeżywamy najpiękniejszej chwili, największej radości, gdy rządzi nami umysł, lecz wtedy, gdy go tracimy. Straciliśmy oboje rozum – dla June. Ona zniszczyła rzeczywistość. Ona zniszczyła sumienie. Do tego trzeba jeszcze dodać męża Anaïs, bankowca Hugh Guilera, który również był chętny do erotycznych eksperymentów, więc mamy tu seks w przeróżnych konfiguracjach, literaturę i pełene emocji listy, czyli idealny materiał na film, co wykorzystał Philip Kaufman i w 1990 roku nakręcił historię pod tytułem Henry i June.  

1

 8 marca 1932

Droga Anaïs!

Mogę powiedzieć tylko jedno: szaleję za tobą. [...] Kocham twoją żywiołowość, twoją gotowość do wzlotu, twoje nogi niczym imadło, ciepłą wilgoć pomiędzy nimi. Tak, Anaïs, chcę cię zdemaskować. [...] Żyję w nieustannym oczekiwaniu. Przychodzisz a czas ucieka niczym we śnie. Dopiero gdy odchodzisz, uświadamiam sobie twoją obecność. Ale wtedy jest już za późno. Paraliżujesz mnie. Jesteś jedyną kobietą, która ma poczucie humoru, cechuje cię mądra tolerancja – nie, to coś więcej, wydajesz się sama nakłaniać mnie, żebym cię zdradził. Kocham cię za to. Co sprawia, że tak się zachowujesz? Miłość? Och, jak cudownie jest kochać, a jednocześnie być wolnym. Tak, Anaïs, myślałem, że mógłbym cię zdradzić, ale nie potrafię. Pragnę cię. Pragnę cię rozbierać, zwulgaryzować odrobinę  ach, sam nie wiem, co mówię. Chcę cię posiąść, wykorzystać, chcę cię pieprzyć, chcę nauczyć tylu rzeczy. Nie, wcale cię nie szanuję broń Boże! Może nawet chcę cię trochę poniżyć dlaczego, dlaczego? Czemu nie padam na kolana i nie modlę się do ciebie? [...] Jestem nienasycony. Zażądam od ciebie rzeczy niemożliwej. Nie wiem jeszcze czego. Prawdopodobnie ty będziesz wiedziała. Jesteś ode mnie bardziej szalona.

HVM

 

26 marca 1932

To dziwne, Henry. Zanim wróciłam do domu, planowałam siedzieć i pisać mój dziennik. Teraz jednak chcę tylko pisać do ciebie, rozmawiać z tobą. [...] Uwielbiam, kiedy mówisz, że wszystko, co ma miejsce między nami jest dobre, bo wtedy takie naprawdę jest. Jest wspaniałe. Jestem tak pobudzona, czuję, że żyję. Boże, Henry, odnajduję w tobie ten sam narastający entuzjazm, to samo szybkie pulsowanie krwi w żyłach. To pełnia, niesamowita pełnia...

Zanim cię poznałam sądziłam, że coś ze mną jest nie tak. Wszyscy wokół się hamowali, tłumili swoje pragnienia. Ja nigdy się nie hamowałam. Zawsze przelewałam za brzegi. A kiedy czuję twoją ekscytację, twój płomień życia, to aż dostaję cudownych zawrotów głowy. 

Anaïs

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM