Drony robiące zdjęcia i dostarczające przesyłki to już standard. Sztuka latania, marzenie starożytnych, dostępna jest dziś praktycznie dla wszystkich i wszystkiego. Także dla drzewek bonsai. Tak, lewitujące drzewka to ostatnio najbardziej pożądane gadżety. 

Magia? Nie wierzymy w magię, a w cuda techniki. Można się wręcz zastanawiać, czy są jeszcze jakieś rzeczy niemożliwe, skoro nawet drzewka bonsai latają. Zresztą dlaczego nie miałyby latać. Może raczej trzeba zapytać, po co mają latać. Choć i to wydaje się bez sensu, kiedy ludzie po prostu takie drzewka chcą mieć i są w stanie za nie zapłacić 200 dolarów. Albo i 10 tysięcy, jeśli chcą odwiedzić siedzibę producenta i dowiedzieć się, jak te cuda powstają.

1

Miniaturowe drzewka bonsai w płaskich doniczkach możemy sobie kupić i postawić na parapecie, ale trzeba pamiętać, że potrzebują starannej pielęgnacji, formowania, ozdabiania, a więc generalnie sporo zachodu. Za tymi latającymi czy też lewitującymi Air Bonsai stoi grupa japońskich projektantów Hoshinchu. Na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo jak ich klasyczne odpowiedniki, wymagają podobnej pielęgnacji, jednak nie mają charakterystycznych długich i masywnych korzeni. Ich sekret tkwi w systemie magnetycznym, na który składa się magnetyczna podstawka i wyposażona w magnesy kula, będąca bazą dla rośliny. Po uruchomieniu mechanizmu precyzyjnie wyważone pole magnetyczne pozwala 300 gramowemu drzewku unosić się na wysokość około 2 centymetrów. Podstawka zawiera również mechanizm obrotowy, dzięki czemu drzewka mogą obracać się dookoła własnej osi.

3

Grupa Hoshinchu zbiera fundusze na produkcję swojego wynalazku za pośrednictwem strony Kickstarter. Potrzebują na to 80 tysięcy dolarów. Obecnie mają ponad 600 tysięcy a do zamknięcia akcji pozostały 23 dni. Efekt wow został osiągnięty. Szkoda, że drzewka są póki co dostępn jedynie na terenie Japonii.

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM