Seks oralny – cunnilingus, fellatio, anilingus – wciąż budzi żywe emocje. Bywa ulubioną lub najbardziej znienawidzoną czynnością seksualną. Może być dla nas najbardziej naturalną aktywnością, której oddajemy się bez oceniania siebie czy partnerki/partnera, którą traktujemy na równi z penetracją, uprawiamy z kimś przypadkowym albo mamy opory, aby robić to z wieloletnim kochankiem. W naszym społeczeństwie wciąż możemy spotkać się z krzywdzącą nierównością – kobiety lubiące fellatio są w potocznym myśleniu z automatu dziwkami, lachociągami (można by długo wymieniać tego typu pejoratywne określenia, bo jest ich naprawdę zaskakująco dużo). Są nimi zarówno dla innych kobiet, zwłaszcza tych mówiących laskom/lodom/fellatio stanowcze nie, jak i mężczyzn – i tu największy paradoks – także dla tych, którzy są odbiorcami takich przyjemności (mówię tu w zasadzie w kontekście heteroseksualnego seksu oralnego, bo z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że ten homoseksualny nie jest obciążony takimi uprzedzeniami). Klisze kulturowe robią swoje. Może i padła na kolana, zrobiła dobrze, ale jak to o niej świadczy. Nie ma się co jednak dziwić, skoro nadal można spotkać takie osoby, które nie potrafią uwierzyć, że kobiety naprawdę lubią seks i czerpią z niego satysfakcję. Oczywiście są i tacy, którzy wpadają w drugą skrajność – nie wyobrażają sobie bycia z partnerką, która fellatio nie robi czy też takie, które nie akceptują partnerów niechętnych oralnym pieszczotom cipki. Ewentualnie organizują sobie na boku taki seks.

seks oralny prezerwatywa lateks

Trzeba się jeszcze zatrzymać przy heteroseksualnych kobietach, które mają opory przed oralnymi pieszczotami łechtaczki i waginy ze strony partnera. Choć to właśnie oralna stymulacja łechtaczki jest tak dobrą drogą do orgazmu. Kobiety przejmują się wyglądem swoich miejsc intymnych, ich smakiem i zapachem, podczas gdy mężczyźni mają do tego bardziej swobodne podejście. Wymyci czy też nie, bez skrupułów wciskają kobiece głowy między swoje uda i do tego próbują ręcznie sterować całą akcją. Co może się skończyć tylko odruchem wymiotnym, katarem cieknącym z nosa i łzami. Dlatego warto przypomnieć, że osobie wykonującej fellatio ręce bardzo się przydają, aby kontrolować, jak głęboko członek znajduje się w gardle. W ogóle miłość francuska polega na tym, że oddajemy się tej drugiej osobie, to ona ma władzę nad naszymi cennymi narządami, a do nas należy tylko odbieranie przyjemności. Co nie znaczy, że nie trzeba się przy okazji na bieżąco, mówić, gdy coś nam się podoba, jak i kiedy coś nas boli, ktoś przekracza nasze seksualne granice. W ogóle nasze seksualne predyspozycje to bardzo indywidualna sprawa, nie ma jednego przepisu na idealne fellatio czy cunnilingus. Aby konkretny partner był zadowolony, musimy zwracać uwagę na jego reakcje. Mamy tu do wykorzystania przede wszystkim metodę prób i błędów, która nie zadziała bez komunikacji i uważności. Ich brak może faktycznie obu stronom obrzydzić seks oralny, zwłaszcza jeśli nie potrafią powiedzieć, że czują dyskomfort zamiast rozkoszy. Trudno też ją czuć, kiedy mamy problem z akceptacją własnego ciała i zamiast rozpłynąć się w przyjemności, zastanawiamy się, co ta osoba na dole sobie o tym naszym dole myśli. Raczej skupia się na robocie i się nią cieszy, ale ciężko w to uwierzyć, kiedy mamy kompleksy lub oralne zadowalanie partnera jest dla nas przykrym obowiązkiem. To znów częściej dotyczy kobiet, co pewnie wynika z ogólnego negatywnego nastawienia do posiadania penisa w ustach i z tego, co się mówi powszechnie o kobietach robiących fellatio, jak i ze złych doświadczeń z seksem oralnym.

Miłość francuska polega na tym, że oddajemy się tej drugiej osobie, to ona ma władzę nad naszymi cennymi narządami, a do nas należy tylko odbieranie przyjemności.

Najlepszym sposobem na przełamanie swoich oporów jest otwartość, rozmawianie, wymaganie od drugiej strony higieny i zabezpieczenia tego typu stosunków, ustalenie tego, co jest w ich czasie dozwolone a co nie. Nie życzysz sobie wytrysku do ust? Poinformuj o tym czy bez wyrzutów sumienia wycofaj członka ze swoich ust zanim wytrysk nastąpi. I najważniejsze, niezależnie od płci: jeśli nie masz ochoty na seks oralny – czy to jako dawca, czy biorca – nie zgadzaj się na niego. Bo najgorsze jest zmuszanie się do czegokolwiek w seksie, co jest czymś innym niż rozwijanie swojej seksualności, jej poszerzanie, gdzie nowe doświadczenia powinny być poparte solidnym przygotowaniem się do nich. 

seks2

W tym miejscu warto podkreślić, że miłość francuska czy jakkolwiek ją nazwiemy to seks. Tak na marginesie często mylony z grą wstępną, zamiast budowania napięcia od razu wprowadzane są pieszczoty oralne, które w przypadku kobiet mogą szybko doprowadzić do orgazmu, a więc już na początku zabawy może dojść do wybuchu. Czasem warto jednak poczekać i skumulować więcej energii, co w efekcie powinno dać intensywniejszy orgazm. Oczywiście co kto lubi, ale dobrze o tym pamiętać. Wracając – seks oralny (pieszczenie penisa, odbytu, waginy i łechtaczki), jak każdy inny rodzaj seksu wymaga zabezpieczenia, zachowania środków ostrożności zwłaszcza z przypadkowym partnerem. Wprawdzie nie ma ryzyka ciąży, ale ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową istnieje jak najbardziej. Lista zagrożeń jest długa, można tutaj wymienić choćby wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), który w zależności od mutacji może powodować nowotwory lub występowanie kłykcin kończystych, opryszczkę, HIV, wirusowe zapalenie wątroby. Jeśli partner nie może udowodnić nam, że jest zdrowy, nie może pokazać badań, to nie ma co ryzykować poważnych kłopotów zdrowotnych a nawet życia dla chwili zapomnienia. Trzeba się zabezpieczyć.

Zabezpieczanie się lub upewnienie się, co do zdrowia partnera, z którym chcemy uprawiać seks oralny, to absolutna podstawa. W zasadzie tu nie powinno być dyskusji: albo zabezpieczamy się, albo się nie bawimy.

Tu na pewno wiele osób się skrzywi. Fellatio w prezerwatywie? Smakowej, zwykłej (używając ich warto mieć pod ręką lubrykant, który przyda się też przy seksie oralnym bez zabezpieczenia), nieważne. A jeszcze gorzej z oralnymi pieszczotami kobiecych narządów w specjalnych lateksowych maskach. Co z estetyką? Coś za coś. Zresztą, szczerze, kiedy przystępujemy do akcji, to estetyka nie jest tak ważna. Liczą się odczucia. A te naprawdę są praktycznie takie same. To kolejna bariera (przede wszystkim psychiczna) do pokonania, co jest wykonalne, kiedy na trzeźwo pomyślimy o konsekwencjach lekkomyślności i borykaniu się przez długi czas z poważnymi chorobami. Co więcej zastosowanie prezerwatywy czy maski może być też krokiem naprzód dla tych, których bezpośredni kontakt z genitaliami partnera lub partnerki obrzydza. Może być jakimś urozmaiceniem. Zamknięta postawa (nie, bo nie) zdecydowanie nie służy eksplorowaniu seksualności. 

seks3 seks oralny

Zabezpieczanie się lub upewnienie się, co do zdrowia osoby, z którą chcemy uprawiać seks oralny, to absolutna podstawa. W zasadzie tu nie powinno być żadnej dyskusji: albo zabezpieczamy się, albo się nie bawimy w ogóle, jeśli nie możemy zweryfikować swojego stanu zdrowia. Kolejna sprawa to wyzbycie się uprzedzeń, które nie pozwalają nam cieszyć się tego typu seksem. Jeśli chcesz go uprawiać z własnej, nieprzymuszonej woli z kimś, kto tak entuzjastycznie jak ty podchodzi do niego (choć oczywiście swoje sobie może myśleć, nic na to nie poradzisz, to tylko jego problem), to uprawiaj. Na pierwszej randce i na ostatniej. To, co robisz, co lubisz robić w łóżku, to twoja sprawa i nie daj sobie tego zepsuć, obrzydzić głupimi etykietkami. Z tym trzeba walczyć. Oczywiście jeśli seks oralny to coś zupełnie nie dla ciebie, to też nic złego. Można próbować się przełamać, pracować nad tym, dochodzić do wprawy, ale też bez przesady. Jeśli są to raczej traumatyczne doświadczenia niż przyjemne, nie ma co męczyć siebie ani partnera. Bo niezależnie w jakiej formie, seks fajny jest wtedy, kiedy wszystkie strony go chcą, podchodzą do niego świadomie, zabezpieczają się, niczego nie wymuszają i otwarcie komunikują zarówno swoje potrzeby, jak i rozumieją oraz respektują wzajemnie swoje granice. Pamiętajcie: otwartość, uważność i nie traccie głowy.

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM