Lo-li-ta. Te nasączone słodko-gorzką perwersją sylaby zna każdy. A przecież najsłynniejsza amerykańska nimfetka niejedno miała imię – Dolly, Dolores, Lolita, Lola lub po prostu Lo. Sama książka Nabokova też spotkała się z wieloma interpretacjami. Dlaczego by poprzestawać więc na jednej okładce? My wybieramy najlepsze, które pokazują wieloznaczność powieści.

Kolorowa, pojedyncza skarpetka, okulary w kształcie serc, które podarował jej sam Kubrick, ssany jakby od niechcenia kolorowy lizak – to tylko niektóre atrybuty kuszącej dwunastolatki, która awansowała na jedną z ikon popkultury. Powieść o Dolores Haze to jedna z najbardziej skandalizujących książek, jakie kiedykolwiek wydano. Na początku lat 50. rozpętała prawdziwą burzę – najpierw w Wielkiej Brytanii, później fala kontrowersji zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. The New York Times posądzał Vladimira Nabokova o pisanie pornografii, natomiast Anaïs Nin przyznawała się do przemycania egzemplarzy Lolity do Stanów Zjednoczonych, zanim książka została tam wydana. Dziś ta napisana kunsztownym, wyszukanym językiem opowieść o fascynacji i erotycznej obsesji dojrzałego mężczyzny na punkcie dorastającej dziewczyny, a w zasadzie dziewczynki, nie wywołuje już tak wielkich sporów. Choć znajdą się i tacy, których wciąż szokuje. I dobrze, bo gdyby Lolita raz na zawsze przestała balansować na granicy ochów, achów i krzyków oburzenia, szybko by się zestarzała.

Dziś jednak coraz więcej czytelników, zamiast na pierwszy plan wysuwać temat pedofilii, skupia się na innych warstwach kultowej powieści. Spijamy z ust smak słów Lolity, ale i drążymy głębiej – aż do samego wnętrza amerykańskiej popkultury, do wyśmiewanych przez Nabokova teorii Freuda, ale i klasyki literatury, bo Lola zdecydowanie puszcza oko do Szekspira, Edgara Allana Poe czy Gustave’a Flauberta. Jak oddać wizualnie wielość znaczeń i motywów zawartych w historii Humberta Humberta i płomienia jego lędźwi? Można spróbować za pomocą okładek, a pomysłów na nie było już wiele. Nic dziwnego, przecież w powieści Nabokova wciąż można się doszukiwać czegoś nowego. Kto nie chciałby zreinterpretować tak kultowej pozycji z pomocą nowoczesnej, zaskakującej okładki?

Spośród wielu projektów wybieramy kilka naszym zdaniem najciekawszych. Pojawiła się okładka Sama Webera, który na pierwszy plan wysuwa nie Dolores, a Humberta – rozpalonego, wyglądającego na chorego, przytłoczonego przez trudną namiętność. Nie mogło zabraknąć projektu Matta Dorfmanna, który skupił się na ponętnym, prowokującym brzmieniu imienia Lolita. Koniecznie na liście musiała znaleźć się też okładka, na której nazwa książki wypisana jest takim fontem jak logotyp coca-coli. W końcu Humbert mówił o Dolly: to właśnie jej poświęcone były reklamy: idealnej konsumentce, podmiotowi i przedmiotowi każdego plugawego plakatu. Lolita to symbol Ameryki lat 50. – narodzonego po wojnie konsumpcyjnego raju i ten trop jest również ważny. Jakie jeszcze projekty wyróżniliśmy? Mniej i bardziej perwersyjne odpowiedzi znajdziecie poniżej.

lolita nabokov

Autorzy projektów okładek: 1. Michael Bierut, 2. Keira Alexandra, 3. Philip Kelly, 4. Ben Wiseman, 5. Waldemar Świerzy, 6. Kat Hammill, 7. Sam Weber, 8. Aliza Dzik

lolita nabokov

Autorzy projektów okładek: 1. Isaac Tobin, 2. z konkursu organizowanego przez Johna Bertrama, 3. Aleksander Bąk, 4. Mat Dorfman, 5. fromcovertocover, 6. Jamie Keenan, 7. Emmanuel Polanco, 8. Andy Pressman

 

Fot. opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM na bazie materiałów prasowych i zdjęć z newyorker.com oraz flavorwire.com