Ona, czyli najsłynniejsza flapper girl. On – kronikarz ery jazzu. Sławni, żyjący w blasku fleszy. Połączeni przez namiętność, do końca żywili do siebie toksyczne uczucie, które nie pozwalało im przerwać więzi. Zelda i Francis Scott Fitzgerald. 

Wiedli życie jak z kart Wielkiego Gatsby’ego. Czy raczej powieści Fitzgeralda były mocno inspirowane tym, co się u nich działo. Bywali na przyjęciach w Nowym Jorku i w Paryżu wśród elity intelektualnej. Francis rozwijał swój alkoholizm, Zelda szaleństwo. Wykańczali się wzajemnie, choć jedni oczywiście będą oskarżali ją o to, że napisał nie tak wiele, jakby mógł. Inni powiedzą, że to ona przez niego postradała zmysły. A może, jak to bywa, trafiła kosa na kamień. Byli od siebie uzależnieni. Kiedy poznali się w 1918 roku, to najpierw pojawiły się zauroczenie i namiętność. Później głębokie uczucie, tyle że toksyczne, mające znamiona wzajemnego uzależnienia. W 1920 roku, tym, w którym wzięli ślub, Fitzgerald pisał o Zeldzie do swojego przyjaciela: kocham ją i to jest początek i koniec wszystkiego

Zelda kochała tryb życia, który prowadzili, jednak miała też swoje ambicje. Ostro trenowała balet, rysowała i pisała. Zaczynało jej przeszkadzać bycie w cieniu męża i to, że bez skrupułów wykorzystywał ich prywatność jako swoją twórczą inspirację. W książce Czuła jest noc opisał jej chorobę psychiczną, błędnie diagnozowaną jako schizofrenia, będącą zaburzeniem powstałym w wyniku przetrenowania i nieustannego bycia na najwyższych obrotach. Jemu na pewno też nie było z nią lekko, ale czy napisałby wszystkie swoje tak cenione powieści bez niej? W końcu to ona jest Daisy Buchanan z Wielkiego Gatsby'ego czy Rosalind z Po tej stronie raju

listy zelda francis scott fitzgerald

1919

Kochanie,

proszę, nie bądź taki przygnębiony. Wkrótce będziemy małżeństwem i te okropne, samotne noce znikną na zawsze. A ja, dopóki żyję, będę kochała każdą najmniejszą chwilę naszych wspólnych dni i nocy. Być może tego nie zrozumiesz, ale wtedy, kiedy tęsknię za Tobą najbardziej, wtedy najtrudniej jest mi pisać. To tak strasznie boli, a ja nie potrafię Ci o tym powiedzieć. Gdybyśmy byli właśnie teraz razem, poczułbyś jaka to silna tęsknota. Może wpadłbyś w tę dziwną melancholię, która u Ciebie jest taka słodka. Kocham tę twoją smutną czułość, na przykład kiedy Cię ranię. To jeden z powodów, dla których nigdy nie przepraszam za kłótnie, co tak bardzo Ci przeszkadza. I robisz te słodkie grymasy, kiedy tak bardzo chcę Cię pocałować po wszystkim, abyś zapomniał.

Scott – niczego na świecie nie chcę prócz Ciebie. Jesteś moim najcenniejszym, kochanym skarbem. Wszystkie rzeczy materialne są wobec Ciebie niczym. Za chwilę pewnie znienawidzę to podłe życie, tę bezbarwną codzienną egzystencję – ponieważ wkrótce będziesz mnie kochał mniej i mniej. A ja nie zrobię nic, ale to nic, aby zatrzymać twoje serce tylko dla siebie. Co to za życie. Nie chcę takiego życia. Chcę ciągle kochać Cię od nowa. Żyć chwilą.

Czy nie sądzisz, że jestem dla Ciebie stworzona? Czuję się tak, jakbyś mnie sobie zamówił. Jakbym była robiona na twoje zamówienie i dostarczona, abyś mnie nosił. Tak, chcę, żebyś mnie nosił jak zegarek. Chciałabym, abyś nic nie mógł zrobić beze mnie.

Zelda

 

Luty 1919

[telegram Scotta do Zeldy]

NAJDROŻSZE SERCE! MOJA AMBICJO, ENTUZJAZMIE, NADZIEJO! PRZYSIĘGAM  NA WSZYSTKO CO ŚWIĘTE NA TYM ŚWIECIE CHOĆ TEN ŚWIAT JEST GRĄ TO JESTEM PEWIEN TWOJEJ MIŁOŚCI A DZIĘKI NIEJ WSZYSTKO JEST DLA MNIE MOŻLIWE. 

 

Październik 1940

To dziwne, że mój dawny talent do krótkich opowiadań zniknął. Po części pewnie dlatego, że czasy się zmieniły, wydawcy się zmienili, ale też jego część była nierozerwalnie związana w jakiś sposób z Tobą i mną – szczęśliwym zakończeniem…

Scott

 

Powyższe słowa Fitzgerald napisał do Zeldy w roku swojej śmierci, kiedy pracował już przede wszystkim nad scenariuszami dla Hollywood. Zresztą od jakiegoś czasu nie żyli już ze sobą, nie mieszkali razem, ale wciąż utrzymywali kontakt korespondencyjny. Nie potrafili się rozwieść ani zerwać na dobre. 

listy zelda francis scott fitzgerald2

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM