Pozornie zwykła, tradycyjna argentyńska rodzina. O ile zwykłym zajęciem może być porywanie ludzi dla okupu i przetrzymywanie ich w domowym zaciszu. Tym właśnie zajmuje się klan Puccio.

Czas przemocy i agresji dobiegł końca. Przynajmniej takie deklaracje polityków odnoszących się do czasów reżimu junty wojskowej słyszymy na początku filmu. Pablo Trapero, reżyser El Clan, zabiera nas do Argentyny początku lat 80. Akcja zaczyna się tuż po upadku starego systemu. Terrorystyczne rządy trwające w Argentynie od 1976 do 1982 właśnie się skończyły. Sytuacja jednak wcale nie jest kolorowa.

Poreżimowa mentalność wciąż jest mocno zakorzeniona w społeczeństwie. Przeszłości nie da się wymazać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Trapero mówi o tym, że przemoc rodzi przemoc; że system polityczny może pozostawić trwałe, jątrzące się rany. El Clan to nie tyle rozliczenie konkretnej rodziny o morderczych skłonnościach, co pewnej epoki, a także obowiązującej kultury machismo, w której na pierwszy plan wysuwają się brutalni samce alfa.

el clan film

Twórca opowiada o zdarzeniach, które naprawdę miały miejsce. Makabryczną historią rodziny Puccio żyła kiedyś cała Argentyna. O porwaniach dokonywanych przez niepozornych członków klanu rozpisywały się w latach 80. największe gazety w kraju. Reżyser bierze więc na warsztat historię dobrze znaną jego rodakom, ale stara się ją potraktować tylko jako środek do wyciagnięcia wniosków uniwersalnych.

W argentyńskim obrazie poznajemy wszystkich członków rodziny z dzielnicy San Isidro. Na czele klanu stoi podstarzały już ojciec – Arquímedes (Guillermo Francella). Dwójka jego synów uciekła z kraju. Najstarszy wciąż mieszka w domu i jest gwiazdą słynnej drużyny rugby. To on wskazuje ojcu potencjalne, majętne ofiary. W rodzinie jest jeszcze najmłodszy syn, córki i żona. Nikt o nazwisku Puccio nie jest bez winy – z tym, że niektórzy uczestniczą w porwaniach bardzo aktywnie, inni tylko przymykają oczy na popełniane zbrodnie. W tej drugiej grupie są kobiety, które u Trapero odgrywają rolę drugoplanową. Nie jest to przejaw dyskryminowania ich przez reżysera, a celowy zabieg, który ma podkreślać dominację mężczyzn w latynoamerykańskiej kulturze. Kobiety w tej grze są tylko pionkami, którym nie przyszłoby do głowy sprzeciwiać się decyzjom głowy rodziny.

el clan film solopan8

Skoro kobiety zostają przesunięte na boczny tor, główna, psychologiczna rozgrywka toczy się między ojcem a najstarszym synem Alejandro (Peter Lanzani). Sprawa dodatkowo komplikuje się, gdy chłopak zakochuje się w Mónice (Stefania Koessl) i postanawia odciąć się od zbrodniczej, rodzinnej działalności. Dla Arquímedesa takie podejście to zdrada, w końcu sam cały czas powtarza, że wszystkie zbrodnie popełnia w imię rodziny i że to ona jest najważniejsza. I nawet trochę mu wierzymy, bo Arquímedes jawi się jednocześnie jako bezwzględny, ale i dbający o krewnych za wszelką cenę. I w tym przypomina szefów klanu Corleone z kultowej trylogii Coppoli.

Zdecydowaną zaletą filmu jest fakt, że Trapero, mimo trudnego tematu, nie bierze wszystkiego na poważnie. Kontrastowa ścieżka dźwiękowa czy sceny takie jak ta, podczas której bohaterowie spokojnie jedzą obiad przy akompaniamencie dochodzących ze szczelnie zamkniętego pokoju jęków, sprawiają, że do El Clan wkrada się odrobina zamierzonej groteski. Chyba nie ma się czemu dziwić, bo producentami filmu są Pedro i Agustin Almodóvar.

El Clan zawiera więc zarówno elementy thrillera, jak i czarnej komedii. Co więcej: połączone wyjątkowo sprawnie. Obraz Trapero był tegorocznym argentyńskim kandydatem do Oscara. Na ekranach polskich kin El Clan pojawi się już 11 marca. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad tytułem.

el clan film solopan6

Fot. materiały prasowe