Na pokazie spektaklu „Każdy dostanie to, w co wierzy”, w którym uczestniczyłam, była spora grupa elegancko odzianej starszej młodzieży szkolnej. Uczniom towarzyszyły dwie panie – przypuszczalnie polonistka i wychowawczyni – zapewne przekonane, że spektakl ubarwi, a może nawet odmaluje uczennicom i uczniom tę wielką lekturę literatury rosyjskiej, jaką jest Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa.

Niestety, ku widocznemu niesmakowi pań nauczycielek oraz lekko zawstydzonej radości młodzieży szkolnej, trzeba otwarcie powiedzieć: 1. ten spektakl nie jest dedykowany osobom pruderyjnym, 2. nie jest też wierną adaptacją dzieła Bułhakowa ani nawet jego interpretacją, 3. nie odpowiada na pytania: czym jest prawdziwa miłość, kim jest tytułowy Mistrz, co to jest wielka literatura ani jaki jest wpływ kota Behemota na percepcję sztuki i kultury rosyjskiej.

Więc czym jest najnowsze przedstawienie duetu Wiktor Rubin i Jolanta Janiczak nagrodzonego Paszportem Polityki? Interaktywnym, angażującym widzów eksperymentem opowiadającym o współczesnej Warszawie pogrążonej w kryzysie.

rezencja teatr powszechny milosc na stole bielawka recenzja

Spektakl ociera się o powieść Bułhakowa niczym niepokorny kot o nogę swego pana. Z rzuconego mu kłębka kolorowej włóczki wysupłując jedynie niteczki postaci i wątków. Dlatego nie zajmie mi wiele czasu opisanie sytuacji przedstawionej przez autorów spektaklu. Oto banda źle ubranych, mniej lub bardziej gołych panów i jednej pani pojawia się po 70 latach nieobecności w Warszawie, by zobaczyć miasto i zbadać kondycję jego mieszkańców. Aby się przekonać jak to się obecnie żyje, kocha, mieszka, kupuje i konsumuje w Warszawie, przeprowadzając swoistą ankietę wśród publiczności. Widzowie siedzący wokół ogromnego stołu (sceny) zastają przed sobą aparaty do głosowania. I tak pierwsza, dłuższa część spektaklu polega na: zadawaniu pytań (o przekonania, zarobki, przynależność klasową, miłość i wiarę w przyszłość), rozdawaniu napojów chłodzących, w tym również alkoholowych, z zakąską a nawet papieroskiem, co czyni z gracją stewardessy Hela (grana przez Klarę Bielawkę), snuciu anegdot, które w lekko monotonnym i średniozaangażowanym tonie wydobywają z siebie postaci/ aktorzy. Bo aktorzy są tu postaciami i na odwrót. Historie life dookreślają a czasem odrealniają projekcje video, wśród których znajdują się scenki humorystyczne, acz nie zawsze zabawne, w których aktorzy/postaci prowokują warszawiaków do wyznań, czynów i gestów. Warszawa jawi się jako miejsce owładnięte nietolerancją, pełne sklepów oferujących pieluchy i perfumy. Z tychże obrazów dowiadujemy się na przykład, że panie w sklepie z sukniami ślubnymi ulegają uprzedzeniom ze względu na płeć, młode dziewczęta na wystawie kur ulegają uprzedzeniom ze względu na rasę, a stołeczne urzędniczki nie chcą pomóc bezdomnemu artyście w znalezieniu pustostanu, w którym mógłby przekoczować zimę. Kwaśnego uśmiechu doprawiają widzom statystyki dotyczące życia kulturalnego i erotycznego warszawiaków. A pikantne opowieści aktorów/postaci dotyczące seksu oraz wszelkich możliwych braków: mieszkania własnościowego, miłości, pieniędzy, czasu i pracy – szczególnie gdy zazębiają się z rozrzucaniem po stole zużytych prezerwatyw przyprawiają panie nauczycielki o pąsy i możliwe do usłyszenia z drugiego końca sali westchnienia.

rezencja teatr powszechny milosc na stole

W drugiej części spektaklu pojawiają się dwie nowe postaci – Mistrz i Małgorzata a wraz z nimi nowy klimat, tworzony nie tylko przez światła i kolory, ale także literaturę, romantyzm, metaforę, emocje, niespełnienia damsko-męskie. Małgorzata grana przez Julię Wyszyńską jest stereotypowo nadopiekuńczo-wspierającą kobietą walczącą o to, by Mistrz (Dawid Rafalski) mógł stworzyć swoje Dzieło. Jej wsparcie zmienia się w uzależnienie, utratę indywidualności. Na scenie zapanowuje szaleństwo aktorki/postaci, a na projekcji video widzimy parę kochanków związaną za pośrednictwem jednego wspólnego płaszcza, w którym przemierzają Warszawę w trakcie jednej z manifestacji KOD-u. Następnie para wałęsa się nad Wisłą. W końcu aktorka/postać spaceruje sama pośród praskich kamienic, dźwigając worek pełen PRAWDZIWYCH książek p.t. Mistrz i Małgorzata, wdrapuje się na wysokie piętra domostw, by zostawić egzemplarze nieznajomym ludziom na ich wycieraczkach. I tu w zasadzie następuje koniec.

Każdy dostanie to, w co wierzy miał premierę w warszawskim Teatrze Powszechnym 12 marca 2016. Spektakl o ciekawej formie, używający ciekawych środków, dotykający ważnych kwestii natury społecznej jest zarazem nużący, irytujący i intrygujący. Zostaje w głowie jako odważny i ważny, choć nie do końca wykorzystany eksperyment. A ponieważ uważam, iż warto eksperymentować w teatrze, na spektakl zapraszam.

Jedna uwaga! Przedstawienie mocno angażuje widzów: panowie zakładają suknie ślubne, paniom zadaje się pytania o życie intymne – przedstawienie dla widzów dojrzałych (wytrawnych i wytrwałych). Maturzystów lepiej zostawić w szkołach drogie panie wychowawczynie. 

rezencja teatr powszechny milosc na stole 4

Fot. Magda Hueckel