Koszulki z napisami Girls, Feminist lub Don’t touch, jeansowe kurtki z naszywkami w stylu do it yourself, naszyjniki chockery plus dawka różu. Moda na lata 90. w feministycznym wydaniu wraca. Tylko na ile jest to przejaw realnego zainteresowania tym, co miały do powiedzenia buntownicze Riot Grrrl walczące o prawa kobiet, a na ile tylko przykład zaadaptowania wypłukanej ze znaczeń sfery wizualnej?

Nie potrzebujemy cię! Nie potrzebujemy, byś mówił nam, że jesteśmy ładne! Nie potrzebujemy byś mówił nam, że wszystko z nami dobrze! Nie potrzebujemy twojego pocałunku na dobranoc! Nie potrzebujemy cię – wykrzykiwały na scenie dziewczyny z zespołu Bikini Kill na początku lat 90. Śpiewały też o przemocy wobec kobiet, o rasizmie, o niesprawiedliwym podziale na zachowania tradycyjnie uznawane za męskie i damskie, o przyjemności czerpanej z seksu. A to wszystko wyśpiewywały w odpowiednich ubraniach.

Dziewczyny wpisujące się w ruch Riot Grrrl mający na celu z pomocą punka i rocka obalać płciowe stereotypy, deklarowały, że nie przywiązują dużej uwagi do ubrań. Mówiły, że nie chcą stać godzinami przed lustrem, zastanawiając się, co ubiorą, być niewolnicami mody i wykreowanego przez media kanonu piękna. Ale powiedzieć, że riotki nie interesowały się ubraniami, byłoby wyraźnym nadużyciem. Kathleen Hanna z Bikini Kill i spółka zamieniły ubrania w nośnik idei, w broń. Zintelektualizowały strój i nastroiły go na feministyczne fale.

Kathleen Hanna na koncerty ubierała T-shirt z nadrukowanym muskularnym, naoliwionym mężczyzną w skąpych majtkach. Czy robiła to, by sprowadzić do parteru mężczyzn, którzy traktowali kobiety jako obiekt seksualny? Po części tak, ale Hanna deklarowała, że ubiera taką koszulkę, bo chce wyzwolić mężczyznę wewnątrz siebie – bo każdy z nas ma w sobie zarówno mężczyznę, jak i kobietę. Wokalistka na scenie nie oszczędzała seksistów, ale wyraźnie zaznaczała, że feministki nie muszą nienawidzić mężczyzn, wręcz przeciwnie: pomiędzy płciami powinna panować zgoda i równość.

moda fashion 90s femi

Kolekcja Brandy Melville

W czym jeszcze można było zobaczyć na scenie dziewczyny z Bikini Kill? W przykrótkich, podartych, błyszczących T-shirtach, w majtkach, spod których wcale niedyskretnie wystawały włosy łonowe, w koszulach w kratę, w cekinach, z wymalowanymi na ciele ironicznymi hasłami, takimi jak Dziwka. Punkowe Riot Girls zaczęły mieć coraz więcej naśladowniczek – dziewczyn, które z chęcią nosiły na koszulkach ważne dla nich hasła, które ubrania kupowały w sklepach z tanią odzieżą, a później cięły, przerabiały, farbowały. Przemysł modowy musiał to dostrzec i dostarczyć buntowniczkom właściwe ubrania, które mogłyby pełnić funkcję manifestu.

Choć to Kathleen Hanna wyznaczała reguły ruchu Riot Grrrl, zarówno moda, jak i kultura lat 90. mocno nasiąknęły hasłami trzeciej fali feminizmu. Kolejne aktorki, piosenkarki i inne artystki deklarowały, że dziewczyny mogą same o sobie decydować i robić to, na co mają ochotę. I tak na szczyt dotarła kontrowersyjna Courtney Cox, wyśpiewujące Wannabe dziewczyny ze Spice Girls czy Naoko Takeuchi – autorka serii Czarodziejka z Księżyca. A moda podążała szlakiem tych kobiet i dziś znów o nich przypomina.

moda fashion 90s femi 6

Kolekcja It's Me And You

Styl charakterystyczny dla lat 90. powrócił. Nie tylko za sprawą projektantów, takich jak choćby Heidi Slimane, Alexander Wang czy Jeremy Scott. Wydaje się, że w tym wypadku trendów nie dyktują już ani wybiegi, ani ulica a internet. Jak grzyby po deszczu wyrastają marki, które nawiązują do filozofii Riot Grrrl. Większość z nich sprzedaje ubrania i dodatki tylko online, a ich klientkami zostają głównie nastolatki wyraźnie zakorzenione w wirtualnym świecie i doskonale zaznajomione z jego regułami gry. Przede wszystkim dziewczyny z pokolenia Z, urodzone w ostatniej dekadzie XX wieku lub na początku wieku XXI, nie pamiętające już lat 90., ale mające szczególny sentyment do okresu wczesnego dzieciństwa, jeszcze stosunkowo wolnego od wirtualności, namacalnego i przez to na swój sposób magicznego.

Nie lubię tej nostalgii dotyczącej lat 90., uważam natomiast, że nostalgia może prowadzić do czegoś interesującego. Mam nadzieję, że młode dziewczyny i kobiety, które interesują się Bikini Kill i stylistyką lat 90., dojdą do tego, że przemawia do nich nasza filozofia; że będą chciały dowiedzieć się więcej o feminizmie, przeczytać feministyczne książki – deklarowała w wywiadzie dla Teen Vogue Kathleen Hanna.

moda fashion 90s femi 3

Kolekcja It's Me And You

Sama wokalistka również przyczyniła się do tej powracającej fali zainteresowanie modą w stylu Bikini Kill, gdy stworzyła kolekcję dla VFiles inspirowaną swoimi latami w kultowym zespole. Niedawno wydano też album ze zdjęciami o nazwie The Riot Grrrl Collection. Wszystko wskazuje na to, że o Bikini Kill będzie coraz głośniej. Tymczasem ubrania w stylu lat 90. znajdziemy dziś w większości sklepów. Choć o te nawiązujące bezpośrednio do stylistyki prezentowanej przez buntowniczki z lat 90. trzeba się już trochę bardziej postarać. Owszem, da się je znaleźć sieciówkach, takich jak Urban Outfitters, Topshop, Levi's, Cheap Monday, Evil Twin, Monki lub Brandy Melville, ale prawdziwe królestwo rodem z lat 90. otwiera przed nami podwoje w sieci.

Oryginalne ubrania, które pamiętają czasy popularności Spice Girls znajdziemy między innymi dzięki aplikacji Depop skupiającej wystawców ze słabością do vintage. Natomiast na Etsy czy Wallapop najłatwiej wyszukać wykonaną ręcznie biżuterię, dodatki i T-shirty z ciekawymi hasłami. Jeżeli macie ochotę natychmiast przenieść się o dwie dekady wstecz, odwiedźcie takie sklepy internetowe jak Happy Monday, Valfré, O Mighty Clothing, Sugarpills, Sex + Ice carem, Tunnel Vision czy It’s Me And You. Ten ostatni prowadzony jest przez fotografkę Mayan Toledano i jej przyjaciółkę – Julię Baylis. Dziewczyny przyjaźnią się też z fotografką Petrą Collins, która gustuje w tej samej stylistyce.

moda fashion 90s femi 8

Kolekcja Topshop

Moda nawiązująca do lat 90. niejedno ma wcielenie. Znajdziemy zarówno aluzje do grunge’u, japońskiej mangi, jak i do stylistyki rave’ów oraz do damskiego punk rocka. Jak wiele w tych nawiązaniach realnego zainteresowania tematem? Z pewnością choć trochę. Socjologowie mówią o zmierzchu prawdziwych subkultur i o tym, że dziś młodzież pożycza atrybuty tych funkcjonujących kiedyś; że dzisiaj ubrania nie są już prawdziwym manifestem, trącą na autentyczności. A jednak internet oferuje nam nieskończoną ilość inspiracji modowych. Sięganie po jakąś stylistykę, nawet jeżeli nie musi być ona stylistyką na wyłączność, to zawsze jakiś wybór. A wybór łączy się często z fascynacją i próbą zrozumienia. Dlatego wiele osób zaintrygowanych modą z lat 90. zrobi prawdopodobnie kolejny krok i dowie się choć o części kulturowego bagażu, który niosą za sobą te ubrania. Nie wspominając już o tym, że u niektórych kolejność będzie odwrotna – najpierw realne zainteresowanie dekadą, później samą modą.

Marki takie jak Happy Monday czy It’s Me And You opierają swoją filozofię na feminizmie, na równości między płciami i szczerym podejściu do seksualności. Nie kopiują bezmyślnie starych wzorców, wprowadzają świeże podejście, z którym dorastające dziś pokolenie może się utożsamić. Wpisują się w pewną tendencję, która jest żywa, nawet jeżeli jej środowiskiem naturalnym jest sieć. W końcu feminizm wśród młodych dziewczyn odżył – serwowany przez seriale (np. Girls), filmy, muzykę zespołów Bleached, Tacocat lub Skinny Girl Diet, przez promujące go młode gwiazdy, takie jak Emma Watson. Nawet jeśli duża część dziewczyn, która sięgnie po kolorowe T-shirty i dziewczęcą bieliznę z nadrukowanymi feministycznymi hasłami, zrobi to tylko dlatego, że podpatrzyła kolejne ubierające się w ten sposób gwiazdki na Instagramie, część z pewnością zainteresuje się tym, co miały do powiedzenia dziewczyny z Riot Grrrl. A wtedy będzie można przyznac, że moda z lat 90. przeżywa zasłuzony renesans. 

moda fashion 90s femi 7

kolekcja Brandy Melville

Fot. materiały prasowe, itsmeandyou.com, brandymelvilleusa.com