Rodzinne historie nie muszą być bazą tylko dla ocierających się o banał filmów familijnych. Udowadnia to japoński reżyser Hirokazu Kore-eda, który w obrazie „Nasza młodsza siostra” celebruje złożoność rodzinnych więzi.

Wszystko zaczyna się od pogrzebu. Jest trochę płaczu, histerii i… komizmu. Trzy siostry przyjeżdżają na daleką prowincję, by pożegnać ojca, który dawno temu je opuścił. Nie odwiedzały go od kilkunastu lat i niewiele wiedziały o jego życiu. Okazuje się, że aż tak niewiele, że nie miały nawet pojęcia o istnieniu nastoletniej, przyrodniej siostry. Po namyśle dorosła Sachi, Yoschino i Chika postanawiają zaopiekować się osieroconą dziewczyną i zapraszają ją do swojego wielkiego, starego domu w Kamakurze pod Tokio. Tak zaczyna się wcielanie najmłodszej Suzu do rodziny. I z góry można zaznaczyć, że będzie to proces przyjemny, choć rodzinna przeszłość jest skomplikowana i pełna niedomówień. Kore-eda nie zamierza nas katować patosem i nadmiernym dramatyzmem. Nie bawi się też w tanią sentymentalność i nie posiłkuje się łatwo zaprojektowanymi wzruszeniami. O rozczarowaniach, poczuciu winy, sekretach i nierozwiązanych sprawach z przeszłości reżyser opowiada z subtelnością godną Yasujirō Ozu, innego, kultowego już, japońskiego twórcy. Kunsztownie przedstawiona historia sióstr natychmiast wciąga, choć Kore-eda nie szykuje dla nas szalonych zwrotów akcji.

5 nasza mlodsza siostra film gutek muranow premiera cannes japonia

Japończyk świadomie gra z oczekiwaniami widzów. Gdy myślimy o filmowych rodzinnych perypetiach, nierzadko opatrzonych morałem i happy endem, na myśl przychodzą wyciskacze łez z lat 90., konstruowane według dość oczywistych wzorców. Z tych lepszych możemy przywołać zabawne filmy „na odstresowanie”, do których można wracać wielokrotnie z przyjemnością, takie jak „Małe kobietki” z Susan Sarandon, Winoną Ryder i Kirsten Dunst albo „Syreny” z Cher, Christiną Ricci i wymienioną już Ryder. „Naszej młodszej siostrze” bliżej do klimatu tych drugich, nie tylko ze względu na kobiety na pierwszym planie, ale na wyraźnie wyczuwalne ciepło i lekkość, którymi od samego początku ujmuje nas Hirokazu Kore-eda. Reżyser chce jednak mówić o skomplikowanych emocjach, poszukiwaniu siebie i krystalizowaniu się rodzinnej wspólnoty w sposób daleki od typowego.

Delektujemy się więc każdą chwilą, każdym pokazanym kadrem, dialogami. Po prostu wszystkimi szczegółami, które skłaniają do celebracji codziennych czynności. W centrum zainteresowania reżysera są przede wszystkim najmłodsza i najstarsza siostra – to one są osią opowieści, to ich wybory i emocjonalne rozterki są kluczowe. Japoński filmowiec podnosi jednak tło historii do równie wysokiej rangi, natura jest równie ważna jak sami bohaterowie obrazu. To w konfrontacji z nadmorskimi krajobrazami i z cyklicznością pór roku dostrzegamy małość poszczególnych jednostek i ich skazanie na przemijanie. Choć może „skazanie” to nie najtrafniejsze słowo, bo choć śmierć jest u Kore-edy wszechobecna, nie ma odstraszać. Jest naturalną częścią życia i nie prowadzi do unicestwienia rodzinnych więzów.

3 nasza mlodsza siostra film gutek muranow premiera cannes japonia

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są u azjatyckiego reżysera wyraźnie sprzężone – przenikają się, puszczają do siebie oko i zapętlają. W końcu siostry są mocno przywiązane do domu, w którym mieszkali ich przodkowie, wciąż odprawiają ceremoniały na ich cześć, a zapachem wyciągniętych z lamusa kimon czy smakiem śliwkowego wina przywołują babcię. Los sióstr funkcjonuje jako przedłużenie losu ich rodziców, wybory matki czy ojca wyraźnie wpływają na osobowość dziewczyn i na ich podejście do ich prywatnych spraw.

„Nasza młodsza siostra” ma szansę awansować również na jeden z najsmaczniejszych filmów ostatnich lat. Kore-eda przywołuje kolejne smaki z godnym Prousta namaszczeniem. Smażona makrela, curry z krewetkami czy inne potrawy wyciągnięte prosto z głębokiego tłuszczu, podobnie jak słynne magdalenki, przywołują wspomnienia, łączą odległe przestrzenie czasowe, przypominają o bliskich. „Nasza młodsza siostra” z pewnością wzbudzi w was apetyt nie tylko na świeże owoce morza, ale i na Japonię z całą jej kulturową odmiennością, ze starodawną obrzędowością, spektakularnymi widokami i z ledwo osiągalnymi dla Europejczyków spokojem i harmonią. Kore-eda zaproponował nam prawdziwy filmowy rarytas.

4 nasza mlodsza siostra film gutek muranow premiera cannes japonia

Nakręcony na bazie znanego komiksu „Umimachi Diary” film „Nasza młodsza siostra” debiutował w Cannes. Na ekrany polskich kin obraz trafi już 13 maja. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad tytułem.

Fot. materiały prasowe