Ma 28 lat. Ale już interesują się nim najważniejsze nazwiska w świecie sztuki. Tomo Campbell swoją najnowszą wystawą udowodnił, że jest tym artystą, za którym warto się oglądać.

Brytyjska scena sztuki ma się doskonale. Choć artyści z ruchu działającego w latach 90. XX w. – Young British Artists – specjalizujący się w sztuce współczesnej (wśród nich Damien Hirst, Mat Collishaw, Marcus Harvey czy Tracey Emin), nie są już tak bardzo „young”, młoda sztuka radzi sobie na Wyspach świetnie. Niekoniecznie musi wzbudzać kontrowersje (jak w przypadku YBA), ale nadal z chęcią inwestują w nią czołowi promotorzy, z Charlesem Saatchim na czele – tym samym zresztą, który przyczynił się do wypłynięcia na szerokie wody Hirsta, dziś milionera, autora najdroższego dzieła sztuki w historii, rzeźby „Na miłość boską”, której wykonanie kosztowało 14 milionów funtów brytyjskich.

„Starych” Młodych Brytyjskich Artystów od „nowych” młodych różni wiele. I mowa nie tylko o spojrzeniu i metodzie przekazywania rzeczywistości.

„Nowy” młody jest wysoki, szczupły, z ciemnymi włosami opadającymi na oczy i bladymi policzkami. Mówi bardzo szybko, momentami nie można go zrozumieć. Ciemne rurki, ciemna koszula. Wygląda jak gwiazda rocka. Nic dziwnego, bo wśród jego przyjaciół można zliczyć wielu przedstawicieli lokalnej i międzynarodowej sceny muzycznej i modowej, a także artystów i dziennikarzy. Campbell czerpie inspiracje z nich wszystkich, uważnie słuchając tego, co mają do powiedzenia i jak postrzegają świat. Lubi obserwować.

Przepada za nim Pixie Geldof, przyjaźni się z nim Lou Teasdale, a Harry Styles nie tylko spędza z nim czas, ale także kolekcjonuje jego obrazy. Kochają go projektanci i styliści, Campbell pojawiał się w roli modela w takich magazynach, jak „AnOther Man” i na pokazach Diora.

Tomo Campbell w połowie maja otworzył swoją najnowszą wystawę zatytułowaną „Held on the Tips of Fingers w galerii Golborne w londyńskim Notting Hill.

1 tomo campbell gallery paint artist golborne gallery

Skąd uwielbienie dla Tomo? Jego prace, którymi bronił dyplomu na Central Saint Martins kupił Mario Testino. Przepada za nim Pixie Geldof, przyjaźni się z nim Lou Teasdale, a Harry Styles nie tylko spędza z nim czas, ale także kolekcjonuje jego obrazy. Kochają go projektanci i styliści, Campbell pojawiał się w roli modela w takich magazynach, jak „AnOther Man” i na pokazach Diora. A wcześniej? Miał zostać... piłkarzem. Jego ojciec był trenerem drużyny młodzików, dlatego od dzieciństwa myśli Tomo krążyły wokół kariery sportowca. Aż do momentu, w którym uświadomił sobie, że istnieje zawód artysty. Malować – malował od zawsze. „Jak każdy” – wspomina w jednym z wywiadów. Z tym, że on nigdy nie przestał.

Z szelmowskim uśmiechem opowiada o tym, że Cezanne to „gówniany" malarz. Kocha za to Rubensa. Ale pytany o najbardziej niedocenione dzieło sztuki mówi poważnie o „Perfekcyjnych kochankach" Felixa Gonzaleza-Torresa.

Wcześniej jego obsesją było malowanie tancerzy z Królewskiego Baletu. Oglądał próby, to jak rozwijały się umiejętności baletmistrzów, z jaką łatwością wykonywali figury przeczące często wszelkim prawom fizyki. „Zdążyłem nauczyć się zauważać, kiedy baletnica traci równowagę choćby na sekundę” – przyznał. Nie o wytykanie błędów jednak chodziło, a o podziw dla ciała. Dziś taniec nadal gra ważną rolę i widocznie odbija się na jego płótnach. Ale nie tylko taniec. Dziewięć olejnych obrazów z serii „Held on the Tips of Fingers", które zdecydował się pokazać publiczności, jest próbą uchwycenia tego, co efemeryczne – odkrywców i łowców, którzy czegoś szukają, czegoś – czego nie są pewni, momentów wyobraźni zamkniętych w potężnych ramach, ulotnego piękna. A piękno Campbella w ostatnim czasie faktycznie otacza. Dopiero wziął ślub z Sam Campbell, niedawno urodził im się syn, Sid.

Gdyby jednak z powyższego opisu wyłonił się artysta uduchowiony, żyjący w permanentnym uniesieniu, proszę nie dać się nabrać. Campbell słynie z kąśliwego poczucia humoru. Na dodatek jest bezczelny. Z szelmowskim uśmiechem opowiada o tym, że Cezanne to „gówniany" malarz. Kocha za to Rubensa. Ale pytany o najbardziej niedocenione dzieło sztuki mówi poważnie o „Perfekcyjnych kochankach" Felixa Gonzaleza-Torresa.

Fascynujące w pracach Campbella jest to, że nigdy nie są one całkowicie ukończone, kompletne, co daje pokaźny paragraf wolności analitycznej odbiorcy. 28-latek to artysta, na którego trzeba się oglądać. Nie powiedział jeszcze wiele, ale powiedział jak trzeba. Sztuka przez duże „S”.

2 tomo campbell gallery paint artist golborne gallery

*Wystawa Tomo Campbella do zobaczenia w Golborne Gallery do 15 czerwca.