„Boże, jaka ona jest chuda, normalnie wieszak! To już jest obleśne, nie sądzisz?” – zawołała znajoma znad kolorowego pisma, komentując figurę występującej w jednej z reklam modelki. W pierwszej chwili stwierdziłam, że owszem, dziewczyna wygląda tak, że przydałby jej się obfity, ciepły posiłek. Zaraz jednak przyszła refleksja: co by było, gdybyśmy w podobny sposób komentowały figurę osoby otyłej? Wiadomo posypałyby się gromy.

Publiczne komentowanie chudości modelek czy celebrytek jest dziś jak najbardziej społecznie akceptowane. No bo wiadomo: jak chuda, to na pewno anorektyczka, a to przecież śmiertelna choroba. Trzeba więc zwrócić uwagę na problem, naświetlić go, wprowadzić odpowiednie regulacje, żeby modelki przestały żywić się nasączonymi sokiem wacikami. Przecież miliony dziewczyn na całym świecie zaczną brać z nich przykład! Jasne, trzeba. Problem anoreksji w świecie mody czy filmu istnieje, ale nikt mi nie wmówi, że nastolatka zacznie się głodzić po zobaczeniu paru pokazów na YouTube czy przejrzeniu kilku kolorowych magazynów. O tym, że chorobliwe głodzenie się jest najczęściej wierzchołkiem góry lodowej, efektem problemów w relacjach z rodzicami czy rówieśnikami, mówi się bardzo rzadko. Całą winę najprościej zrzucić na zły, zepsuty do szpiku kości świat mody.

O tym, że chorobliwe głodzenie się jest najczęściej wierzchołkiem góry lodowej, efektem problemów w relacjach z rodzicami czy rówieśnikami, mówi się bardzo rzadko.

Wielu uważa też, że nie ma nic złego w nazywaniu modelek „wieszakami” i hejtowaniu ich pojawiających się w internecie zdjęć. Otóż jest w tym coś złego, i to bardzo. Po pierwsze, wielu nie wie albo wiedzieć nie chce, że modelki to często bardzo młode, naturalnie szczupłe dziewczyny. Tak, nie ma sprawiedliwości na świecie. Są dziewczyny, które wygrały na genetycznej loterii i nawet przepijając pizzę colą będą się mieścić w ubrania o rozmiarze zero. Są też takie, które swoją figurę zawdzięczają rozsądnej diecie (nie każda dieta polega na żywieniu się wyłącznie sałatą) i zdrowej, umiarkowanej aktywności fizycznej. Nie znaczy to oczywiście wcale, że nieszczęsne waciki nie istnieją i nie zamierzam nikomu wmawiać, że jest inaczej. Ale nawet jeśli modelka się głodzi i biega kilometrami owinięta folią spożywczą, to nie należy jej wyglądu komentować słowami: obleśny wieszak”. Czy myślicie, że dziewczynie, która całą swoją siłę i energię wkłada w to, żeby spełnić stawiane jej wymagania jest miło, czytając taki komentarz? Bo to w nią uderzacie, nie w markę, w której reklamie występuje. To ją wasze słowa zabolą i to mocniej niż myślicie.

2 otylosc plus size fat xxl model fashion catwalk

Wielu projektantów i związanych z modą ludzi uważa, że modelka to zawód i jako taki ma swoje wymagania. Modelka pracuje ciałem, więc musi o swoje narzędzie pracy dbać. Musi być szczupła, i już. Takie podejście zaczęło się jednak jakiś czas temu zmieniać. Myślicie, że projektanci przejrzeli na oczy i zrozumieli, że przesadna chudość nie jest zdrowa? Pomyślcie jeszcze raz, bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to najczęściej chodzi o pieniądze. Tak było też w tym przypadku. Ktoś mądry doszedł do wniosku, że może i nastolatki głodzą się, żeby wyglądać jak Anja Rubik, ale prawdziwe pieniądze mają ich matki. A te najczęściej czasy, kiedy mieściły się w rozmiar zero, mają już dawno za sobą. Dlaczego więc nie pokazać im kobiet takich jak one? Nie powiedzieć, że duże też może być piękne? Tak zaczęła się era plus size. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę – kobiety na całym świecie oszalały ze szczęścia, widząc na stronach magazynów kobiety „takie jak one”, „prawdziwe kobiety”. Cóż, nie tylko dzieci wierzą w bajki. Kto interesuje się modą, ten wie, że sesje plus size są bardziej retuszowane niż zwykłe. Dlaczego? Bo „prawdziwe kobiety”, wraz z dodatkowymi kilogramami, mają najczęściej cellulit, rozstępy czy obwisłą skórę. Ktoś widział je na zdjęciach „puszystych” modelek? Nie? A to ciekawe, podobnie jak to, że u biorących udział w sesjach plus size kobiet, dodatkowe kilogramy cudownie umiejscawiają się w okolicach biustu i pupy, ewentualnie ud, w magiczny sposób omijając talię czy ramiona.

6 otylosc plus size fat xxl model fashion catwalk

Sceptycy powiedzą zaraz, że na pokazach nie ma Photoshopa. Owszem, nie ma, ale odpowiednia stylizacja też może zdziałać cuda. No tak, ale przynajmniej te kobiety się nie głodzą, są zdrowe. Są szczęśliwe, pomimo że nie noszą rozmiaru zero, i takie przesłanie niosą nam, normalnym kobietom. A skoro duże jest piękne, to zjedzmy jeszcze trochę lodów, kebab też nie zaszkodzi, przecież facet nie pies, na kości nie leci. Poza tym to nasze ciało, nasz wybór, mamy prawo ważyć tyle, ile chcemy. Racja – jesteśmy wolne, możemy jeść, ile chcemy i nikt nikomu nie każe chodzić na siłownię. Warto jednak pamiętać, że waga to nie tylko wygląd. To, ile ważymy, co jemy i ile się ruszamy, wpływa też na nasze zdrowie. Ale choć WHO alarmuje, że polskie społeczeństwo tyje w zastraszającym tempie, o tym, że otyłość jest chorobą, mówi się wciąż bardzo niewiele. W Polsce, bo w USA kampanii na rzecz walki z otyłością jest już na pęczki. Ale tam otyła osoba poruszająca się na wózku czy przy pomocy chodzika, bo nogi i kręgosłup nie wytrzymują już dodatkowych kilogramów, jest widokiem codziennym.

Oczywiście, kobiety w sesjach plus size nie są otyłe. Pokazywanie, że kobiety mogą mieć różne kształty i że nie tylko rozmiar zero jest piękny, jest super. Problem polega na tym, że pomiędzy byciem „puszystym” i kobiecym, a otyłym przebiega nieraz cienka granica. Nasz metabolizm w wiekiem zwalnia, jeśli więc nie wyrobimy sobie zdrowych nawyków żywieniowych, jeśli nie przyzwyczaimy ciała do aktywności fizycznej, mamy spore szanse skończyć jako osoba otyła. Dodatkowe kilogramy mogą natomiast prowadzić do cukrzycy czy nadciśnienia i problemów z sercem. Mówi się o tych zagrożeniach bardzo mało, szczególnie w proporcji do wałkowanego z upodobaniem przez kolorowe magazyny czy szukające sensacji portale tematu głodzących się modelek. W dodatku nikt, kto ma elementarną kulturę osobistą, nie powie osobie otyłej, nawet chorobliwie, że jest za gruba. Natomiast na zwrócenie osobie szczupłej uwagi, czy aby się nie głodzi i czy wszystko z nią ok, nikt się nie oburza. O ile jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, gdzie matce bardzo szczupłej nastolatki ktoś zwraca uwagę, że jej córka być może ma anoreksję, to takiej, gdzie rodzicowi otyłej, pożerającej zestaw powiększony w fast foodzie dziewczyny ktoś powie, że ich córka jest na najlepszej drodze do miażdżycy, już nie. Żadna z nich nie powinna mieć miejsca, bo prawdą jest, że wygląd każdej osoby jest jej prywatną sprawą. Bardzo ciężko jest mi się natomiast oprzeć wrażeniu, że czepianie się chudości, chorobliwej czy nie, wynika u wielu z kobiet z ich własnych kompleksów. W przypadku wagi i wyglądu, tak jak w większości sytuacji, najważniejsze, to umieć znaleźć złoty środek. I pamiętać przy tym, że złośliwe komentarze bolą wszystkich tak samo, bez względu na tuszę.

3 otylosc plus size fat xxl model fashion catwalk

Fot. flickr.com