Czego się od nich nauczyłyśmy, zarówno świadomie, jak i bezwiednie? Za co ich podziwiamy i co nam się z nimi kojarzy? I czy rzeczywiście, zgodnie z obiegową, stereotypową opinią, u partnerów chętnie odnalazłybyśmy choć część ich cech? Dziś oddajemy redakcyjny hołd naszym tatom.

 

MAGDALENA OLSZEWSKA

Lekki sarkazm, ze zdrową dawką nieskrywanej troski, to nasz główny nurt w wewnętrznej komunikacji. Stoi za tym za każdym razem mnóstwo humoru, ciepła i uczucia, które ciężko wyrazić zwykłymi słowami. Wiemy, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji, pytamy się o rady i choć nie zawsze wcielamy je w życie, to zawsze szanujemy i wspieramy swoje życiowe wybory. Jesteśmy indywidualistami i choć lubimy dyskutować, to i tak każdy musi postawić na swoim. To wszystko od początku dawało mi duże poczucie bezpieczeństwa i wygodny start w dorosłe życie. Mój tata, od małego głodny wiedzy, już jako pięciolatek próbował zaprenumerować amerykańskie wydanie Newsweeka, wywołując śmiech i niedowierzanie domowników. Podróże stały się jego największą pasją i nieodłącznym elementem pracy, dzięki której zwiedził już każdy kontynent i poznał mnóstwo ciekawych osób. Szerokie horyzonty zapewniły mu też tony przeczytany książek. Od tych historycznych i politycznych, przez podróżnicze i biograficzne. Wielbiciel muzyki rockowej i zapalony gitarzysta z ekscytacją wyłapywał nasze artystyczne zdolności. Odkąd pamiętam mogłam rysować po naszych ścianach w mieszkaniu, używając wszystkich kolorów świata. Później dodatkowe zajęcia z malarstwa, liceum o profilu plastycznym i artystyczna uczelnia wyższa, wszystko za namową taty. To wszystko ukierunkowało moją drogę zawodową, która okazała się nie tylko wymagającym, ale też bardzo kreatywnym i przyjemnym doświadczeniem. Zresztą pamiętam, jak dawno temu namawiając mnie na ASP, tak to argumentował. Z nieśmiertelnych i powtarzających się haseł znajdowało się obok nieszkodliwych gróźb pod kątem mojego kolejnego adoratora, powiedzenie, że „trzeba mieć swój styl”, czyli krótkie, ale konkretne podsumowanie stale zmieniających się trendów w modzie. Najważniejsze to neutralne, klasyczne kroje. Trochę rock’n’rolla, ale zawsze schludnie i ponadczasowo. I tego się trzyma!

Konrad dzien taty shopping adidas cos casio vinyl

1. Jeansy G-Star, 301,95 zł; 2. koszula Mango, 69,90 zł; 3. buty Stan Smith adidas, 349 zł; 4. winyl A Moon Shaped Pool” Radiohead, wkrótce dostępny w Black Record Store; 5. książka „Shantaram”, Gregory David Roberts, 39,90 zł, Wydawnictwo Marginesy; 6. kurtka 101 Rider Jacket Lee, 559 zł.

 

PAULINA KLEPACZ

Witold. Witek... Wszelkie zgrubienia i zdrobnienia, odmieniane przez wszystkie przypadki, kiedy tylko go potrzebowałam lub potrzebuję. Zawsze jest. Kazał prostować plecy, pokazywał jak układać nogi, ale nie mówił, że tego czy tamtego mi nie wypada, bo jestem dziewczynką. Kupił mi encyklopedię dla dzieci o seksie, potem podarował książki Wisłockiej, pokazał, że seks to normalna rzecz, a nie tabu, a koleżanki ze szkoły się dziwiły, że u mnie w domu swobodnie się rozmawia o seksie, że są albumy z erotyką na półce. Dzięki niemu weszłam w dorosłe życie bez oporów i kompleksów. Co jeszcze? Można by długo wymieniać. Choć za dużo nie mówi, to zwykle w punkt. Potrafi słuchać. Ubawić do łez. Ma masę cierpliwości: pamiętam jak godzinami siedział ze mną nad matematyką i czytał moje wypracowania z polskiego, starając się je obiektywnie oceniać. Oddaje mi też swoje ulubione książki, w tym wymęczony egzemplarz opowiadań Bogdana Madeja Maść na szczury”, choć wracał do jego lektury co kilka miesięcy. To on kształtował mój muzyczny gust, puszczając mi muzykę z winyli i magnetofonu szpulowego. Zawsze potrafi też znaleźć w telewizji jakiś dziwny film, który oglądamy jak zahipnotyzowani ku zdziwieniu mamy, choćby od środka, zresztą zwykle jest tak, że tata potrafi mi opowiedzieć, co się zdarzyło na początku, bo już go oglądał. I śmieje się ze mnie, kiedy widzi, że ubieram się, jak on w młodości. Kiedy kupuję elektroniczny zegarek czy zabieram jego starą jedwabną koszulę w tureckie wzory. Kiedy pyta, co to za styl, odpowiadam, że styl po tacie. Po tym chłopaku z uśmiechem od ucha, którym ciągle jest. 

Witold dzien taty shopping adidas cos casio vinyl

1. Zegarek Timex, 279 zł; 2. saszetka Molehill, 149 zł; 3. książka Grzybowska 6/10. Lament”, Aleksandra Domańska, wydawnictwo Krytyka Polityczna, 39,90 zł; 4. pierścień erekcyjny Durex, 26,99 zł; 5. koszula Delikatessen, ok. 800 zł; 6. kurtka Zara, 199 zł; 7. woda toaletowa Bleu de Chanel.

 

ALEKSANDRA NOWAK

Tata – tak wysoki, że jako dziecko sięgałam mu może do kolan. Odliczałam kolejne centymetry, o które urosłam, sugerując się tym, czy już zbliżam się do jego ramienia. To pewnie ze względu na jego wzrost (ponad 190 cm!) automatycznie zwracam uwagę tylko na wysokich mężczyzn. To po nim odziedziczyłam długie nogi i nie tylko. Tata starał się zawsze przekazać mi jak najwięcej wiedzy, nawet jeżeli czasem zamęczał mnie w samochodzie niekończącymi się quizami historycznymi i odpytywaniem z ważnych dat, światowych stolic i podstaw ekonomii. Opowiadał mi długie historie o rządzących setki lat temu królach, o krwawych wojnach religijnych, o architekturze. Kojarzę go z książką, elokwentnego, sarkastycznego. Kiedyś często działaliśmy sobie na nerwy, dziś mamy już zupełnie inny kontakt i coraz częściej się zgadzamy, a ja coraz wyraźniej dostrzegam, jak bardzo ukształtowały mnie rozmowy z tatą. Podziwiam go za wytrwałość, pracowitość, twardy charakter, inteligencję. Zdjęcie, które wybrałam pochodzi z początku lat 90. Tata i mama mają na nim mniej lat niż ja teraz! Tata jest ubrany jak zwykle sportowo i elegancko zarazem. Choć to czasy, gdy jeszcze nie było mnie na świecie, w tej kwestii niewiele się zmieniło.

Pawe dzien taty shopping adidas cos casio vinyl

1. „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od 1492 do dziś” Howard Zinn, wydawnictwo Krytyka Polityczna; 2. klapki Alexander McQueen ok. 1800 zł; 3. saszetka Herschel Supply Co. ok. 140 zł; 4. zegarek Edwin/ Hbx.com 543 zł; 5. koszulka z kołnierzykiem typu bomber Zara 89,90 zł; 6. pasek skórzany Maison Kitsuné ok. 400 zł; 7. woda toaletowa „Le Male” Jean Paul Gaultier/ Sephora 259 zł za 75 ml.

Fot. opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska