Ruszamy! Dokąd? Przed siebie! Bliżej i dalej. Choćby za miasto. Palcem po mapie i na koniec świata. W DROGĘ! To hasło będzie z nami przez całe wakacje.

Za jeden uśmiech, autostopem, koleją transsyberyjską, samolotem, rowerem, pieszo. Dziś wszyscy jesteśmy podróżnikami. W mediach społecznościowych towarzyszy nam hasztag: #travellers. I dobrze. Ciekawość świata, innych ludzi, kultur, tradycji otwiera. Podglądamy i dziwimy się, jak bardzo się od siebie różnimy i jak zarazem jesteśmy do siebie podobni, niezależnie od szerokości czy długości geograficznej.

Podróż można definiować jako odkrywanie nieznanego, jak i spotkanie. Z innymi ludźmi lub ze sobą samym. To też mierzenie się z kategorią obcości, w którą wpisujemy się wszyscy i zwłaszcza dziś wypadałoby już ją oswoić. Bo jak się okazuje, od 1989 roku, kiedy granice zostały otwarte, chętnie podróżujemy, eksplorujemy nowe zakątki, tym bardziej, że są na wyciągnięcie ręki. Co jednak w drugą stronę? Czy równie chętnie przyjmujemy u nas? Czy polska gościnność to już przeszłość i złościmy się na obcokrajowców zbyt głośno zachowujących się w naszych autobusach i blokujących chodnik, czekając w kolejce do muzeum?

Dziś wszyscy jesteśmy podróżnikami. W mediach społecznościowych towarzyszy nam hasztag: #travellers. I dobrze. Ciekawość świata, innych ludzi, kultur, tradycji otwiera.

Wyruszając gdzieś, staramy się być przygotowani. Kupujemy przewodniki, robimy listy zabytków do zobaczenia. Na pewno warto mieć cel, wytyczony szlak, po to… aby się zgubić, zejść z niego i odkryć coś zupełnie niespodziewanego. W wakacje będziemy was zachęcać do takiego schodzenia z utartych ścieżek, podpowiadać, gdzie warto się wybrać i dlaczego. To nie wstyd zaliczać kolejne turystyczne atrakcje, ale i żaden problem, jeśli postanowicie wyłączyć Google Maps i TripAdvisor, aby poznać nowe miejsca na chybił trafił, idąc tropem smaków, zapachów, zaglądając do dziwnych zaułków, rozmawiając z miejscowymi. Choćby to była wyprawa za miasto. Bo często w pobliżu nas do odkrycia jest naprawdę wiele zachwycających rzeczy.

Kluczem do zachwytu światem wydaje się jego namacalne przeżywanie. Czy koniecznie musimy wszystko uwieczniać na zdjęciach? Czy nie lepiej całą elektronikę schować na dno plecaka i po prostu patrzeć? Ulotne z pozoru chwile, momenty, kiedy w samo południe światło pada tak a nie inaczej na taflę jeziora czy rynek zapomnianego miasteczka, potrafią zostać w naszej głowie na zawsze. Tej szczególnej atmosfery, emocji nie oddadzą żadne fotografie.

Dlatego zachęcamy was do bycia odkrywcami a nie turystami. Do wyjścia za mur hotelu, opuszczenie strefy komfortu, poznawanie na własną rękę, dogadywanie się z miejscowymi choćby na migi. Gotowi? W DROGĘ!

Opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM