Ona i on. Spotykają się niespodziewanie, po latach, w niezbyt romantycznej scenerii, bo w sądzie. Najnowszy film Christiana Vincenta, jak sugeruje sam tytuł, opowiedziany jest w sposób subtelny, błyskotliwy i na szczęście daleki od sztampowego sentymentalizmu.

Michel Racine (Fabrice Luchini) ma już swoje lata. Pracuje jako sędzia i choć dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, w sądzie mało kto go lubi. Racine wydaje się wyniosły, nie integruje się ze współpracownikami i na próżno doszukiwać się na jego twarzy uśmiechu. Zresztą może trudno się temu dziwić, bo życie Racine’a bynajmniej nie jest kolorowe. Mężczyzna zmaga się z problemami zdrowotnymi, ma też na koncie rozwód. Poznajemy go w momencie, gdy zaczyna pracować nad trudną sprawą. Ma sądzić młodego ojca, który jest oskarżony o spowodowanie śmierci swojej siedmiomiesięcznej córki. Sprawa jest jednak pełna niedomówień, zagmatwana, a odtworzenie biegu wydarzeń wcale nie należy do prostych zadań. Jakby tego wszystkiego dla Racine’a było mało, na sali rozpraw w roli ławnika pojawia się Ditte (Sidse Babett Knudsen), z którą kiedyś coś go łączyło. Obecność kobiety działa jednak na sędziego orzeźwiająco i mamy szansę powoli zacząć odkrywać inne jego oblicze.

3 hermine recenzja subtelnosc christian vincent film aurora movie

W „Subtelności” dwie historie toczą się paralelnie. Pierwsza skupia się na samym procesie, druga na odnawiającej się znajomości Ditte i Racine’a. Dramat sądowy splata się z romansem, a obydwie warstwy fabularne naładowane są stłamszonymi emocjami, które muszą dać o sobie znać. Christian Vincent toczy swoją historię powoli, ale nie pozwala widzowi się nudzić. Siłą filmu są przede wszystkim świetnie napisane dialogi, lekkość i wyrafinowane poczucie humoru. To w dużej mierze zasługa doskonałego scenariusza, za który odpowiada sam reżyser.

Francuski twórca skupia się przede wszystkim na swoich bohaterach, nie tylko tych pierwszo-, ale i drugoplanowych. Spisuje ekranową odę do normalności. W „Subtelności” nikt nie jest doskonały, wszyscy mają swoje wady, przywary, jakieś grzechy na koncie, a jednak bohaterów da się lubić, z przyjemnością dowiaduje się o nich czegoś więcej. Jednocześnie Vincent odsłania przed nami kulisy przebiegu procesu sądowego i pokazuje, że system sprawiedliwości to nie martwa, zastygła machina. Ferowanie wyroków należy do ludzi, a na ich decyzje wpływa szereg czynników – ich obecna sytuacja życiowa, wcześniejsze doświadczenia, sympatie i antypatie, ale i z pozoru nic nieznaczące przypadki.

2 hermine recenzja subtelnosc christian vincent film aurora movie

Vincent nie obnaża jednak w ten sposób niekompetencji sędziów, prawników czy ławników; wręcz przeciwnie sprawia, że system sprawiedliwości staje się nagle bardziej ludzki, bo niedoskonały. Wzniosła, w pełni precyzyjna i wręcz matematycznie obiektywna sprawiedliwość wydaje się być abstraktem, do którego warto próbować dosięgnąć, ale którego nie sposób na zawsze posiąść. Bo czy życie można w ogóle nazwać sprawiedliwym i czy da się jednoznacznie stwierdzić, co jest dobre, a co złe? Christian Vincent wydaje się wątpić w te założenia.

„Subtelność”, mimo poruszanych trudnych i niejednoznacznych moralnie zagadnień, ma w sobie dużą dozę ciepła. Wystrzega się natomiast przesadnego sentymentalizmu, choć historia miłosna wysuwa się momentami u Vincenta na pierwszy plan. To film mądry i nienachalny jednocześnie, który powoli, ale skutecznie uwodzi widza; nie stara się w sposób spektakularny od początku pozyskać jego poklasku. Nic dziwnego, że „Subtelność” została doceniona na licznych festiwalach filmowych. Francuski obraz otrzymał nagrodę za najlepszy scenariusz i dla najlepszego aktora (Fabrice Luchini) na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji oraz Cezara dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Sidse Babett Knudsen). Francuski film trafi na ekrany polskich kin już 8 lipca. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad tytułem.

4 hermine recenzja subtelnosc christian vincent film aurora movie

Fot. materiały prasowe