Powiedzieć, że każda kobieta chciałaby wyglądać jak one, to gruba przesada. Z pewnością nie każda, bo traktowanie wszystkich osób tej samej płci jako jakiegoś jednorodnego tworu o wspólnych marzeniach, gustach czy preferencjach, to tylko udany chwyt marketingowy, który ma sugerować nam, że bez pewnych produktów (gwarantujących określony styl życia), szczęścia za nic nie osiągniemy. Nie każda kobieta chce wyglądać jak któraś z promowanych przez media it girls, ale nie ulega wątpliwości, że bardzo dużo z nas ma swoją lub nawet kilka swoich modowych idolek. It girls pobudzają wyobraźnię (przede wszystkim konsumpcyjną) milionów kobiet na świecie. Nie tylko dlatego, że ich włosy wyglądają tak, jakby dziewczyny codziennie odwiedzały fryzjera, a ubrania prezentują się na nich stylowo, nonszalancko i naturalnie jednocześnie. Te kobiety niosą za sobą bardziej złożony obraz – w ich przypadku dobry wygląd koreluje z barwnym życiem, a często nawet takie życie warunkuje.

Patrząc na zdjęcia Jeanne Damas, Alexy Chung czy Kendall Jenner, można się porządnie wkurzyć, można popaść w stan bliski depresji, ale i można się zmotywować. Fajnie, gdy ta motywacja sprawi, że ruszymy się z kanapy i pójdziemy pobiegać, podczas kolejnych zakupów wypełnimy koszyk większą ilością świeżych warzyw czy zaczniemy bawić się modą i na przykład przerabiać rzeczy, które mamy w szafie. Gorzej, gdy wyczyścimy do cna konto, szalejąc z kartą kredytowa i kupując wszystkie ubrania oraz dodatki wchodzące w skład wymarzonej stylizacji, na co nas po prostu nie stać. Zanim jednak zaczniemy całkowicie złorzeczyć na ulubienice użytkowników mediów społecznościowych sprzedające nam fałszywą, wyidealizowaną wizję kobiecości, warto przyjrzeć się bliżej samemu terminowi it girl, temu, co za sobą niesie, jak i jego przeszłym i współczesnym inkarnacjom.

5 jeanne damas ROUJE it girls

Jeanne Damas

4 jeanne damas ROUJE it girls

Lookbook marki ROUJE, należącej do Jeanne Damas

Samo sformułowanie zawdzięczamy najprawdopodobniej Rudyardowi Kiplingowi, który w jednym ze swoich opowiadań napisanych na początku XX wieku użył sformułowania it oznaczającego „to coś” – magiczny składnik, który sprawia, że dana osoba nie może pozostać niezauważona. Nie musi on wiązać się z klasycznym pięknem ani z konkretnymi cechami charakteru, a raczej z wyrazistym sposobem bycia, z pewną bliżej nieokreśloną aurą, którą dana osoba roztacza. Prawdziwej popularności sformułowanie doczekało się w roku 1927, gdy do kin wszedł film „It” z Clarą Bow w roli głównej. Elinor Glyn, autorka powieści, na bazie której powstał scenariusz hollywoodzkiej produkcji, definiowała it jako składnik, który sprawia, że wszyscy mężczyźni zwracają uwagę na daną kobietę, a wszystkie kobiety na danego mężczyznę. A jednak dalsza kariera sformułowania pokazała, że to o zainteresowanie osób tej samej płci przede wszystkim nam chodzi.

Naomi Campbell określiła ostatnio te gwiazdy Instagrama robiące karierę w modelingu jako bitches of the moment.

Od lat 20. do czasów współczesnych w centrum zainteresowania znalazły się najróżniejsze dziewczyny. Kobiety chciały wyglądać, mówić i zachowywać się jak one. Chciały mieć taką samą fryzurę i kolor szminki, ale i podobnie ciekawe życie – wypełnione podróżami, wernisażami, imprezami do rana w gronie znanych przyjaciół. Prawie nigdy na miano it girls nie zasługiwały jednak dziewczyny klasycznie piękne. Ładne czy intrygujące owszem, ale niekoniecznie wpisujące się w sztywny kanon urody. To raczej one lansowały nową wizję piękna, a na piedestał trafiały dzięki wyrazistej osobowości, rozpoznawalnemu stylowi, pasji i odrobinie lub nawet sporej dawce szczęścia. Pod tym względem termin pokrewny jest francuskiemu jolie laide. Kobiety obdarzone tą kolejną trudną do zdefiniowania cechą, choć za ideały kobiecej urody raczej bezsprzecznie nie zostałyby uznane, robią znacznie większe wrażenie niż posągowe piękności. Wykraczają poza modowe konwenanse, czasem szokują, ale sprawiają wrażenie osób, które zawsze pozostają w zgodzie ze sobą. Przykład? Charlotte Gainsbourg, Paloma Picasso, Tilda Swinton, Anjelica Huston

It girls nie muszą mieć prezencji miss świata, muszą jednak być atrakcyjne i przede wszystkim: fascynować. I tak przez lata fascynowały nas takie kobiety, jak Edie Sedgwick, Twiggy, Jane Birkin, Anna Karina, Kate Moss, Bianca Jagger, Chloë Sevigny, Nico z The Velvet Underground, ale i Joan Didion czy Diane Vreeland. Aktorki, piosenkarki, artystki, pisarki, redaktorki, muzy. Dziś obok idolek wywodzących się z branży muzycznej (Lana Del Rey, Sky Ferreira)i filmowej (Sienna Miller, Kristen Stewart) oraz z bardziej intelektualnych kręgów (Lena Dunham, Miranda July), funkcjonują idolki wyrosłe na gruncie wirtualnym. Naomi Campbell określiła ostatnio te gwiazdy Instagrama robiące karierę w modelingu jako bitches of the moment. Weteranka wybiegów szybko doczekała się odpowiedzi od Kendall Jenner, która stwierdziła, że choć ma szacunek do starej gwardii, realia się zmieniły i teraz to ona i jej koleżanki są współczesnymi topmodelkami.

6 jennifer humphrey it girls

Jennifer Humphrey

7 agogo jennifer humphrey it girls

Lookbook marki A Go Go, należącej do Jennifer Humphrey

Gwiazdom i gwiazdkom, które rozwinęły skrzydła w internecie zarzuca się nieraz, że nic sobą nie reprezentują, są tylko ładnymi dziewczynami bez żadnych talentów – współczesnymi kopciuszkami, które sławę dostały w prezencie od losu. Rzeczywiście, Kendall Jenner w porównaniu do Kate Moss wypada dość blado, podobnie jak Jeanne Damas w porównaniu do Jane Birkin czy Chiara Ferragni w odniesieniu do Edie Sedgwick. A jednak te współczesne it girls, choć różnią się od tych uznawanych w poprzednich dekadach, też mają coś do zaoferowania. Nie można im odmówić gustu, świetnej umiejętności autopromocji, ale i żyłki do biznesu. Wbrew pozorom te dziewczyny nie dostały sławy w prezencie, same ją wypracowały, biorąc życie (przede wszystkim wirtualne) we własne ręce. A dziś zbierają tego owoce, angażując się w kolejne projekty i zakładając własne marki. Czy któraś z nich stworzy modowe imperium? Jest to bardzo prawdopodobne.

Dzisiejsze dyktatorki stylu może rzadziej są artystkami, ale za to częściej zasługują na miano businesswoman. Chiara Ferragni stworzyła markę pod własnym nazwiskiem, Gigi Hadid właśnie zaprojektowała kolekcję dla domu mody Tommy Hilfiger, Jeanne Damas założyła markę ROUJE, Eleonora CarisiJouJouVilleroy, Alexandra SpencerRéalisation, Jennifer HumphreyA Go Go. I tak można by wymieniać dalsze przykłady, bo gwiazd internetu, które kształtują nasze modowe pragnienia jest dziś bez liku i większość z nich zauważyła już, że na swoim stylu może zarobić, oferując ubrania czy dodatki. Dziś w dużej mierze to właśnie internetowe it girls kształtują trendy, często mają większy wpływ niż projektanci na to, co nosi ulica. To doskonały punkt wyjścia do założenia własnej marki, bo ich liczne naśladowczynie z pewnością będą chciały mieć w szafie choć jedną sukienkę czy parę butów od swoich modowych idolek.

Pytanie, czy dziś łatwiej czy trudniej zasłużyć na miano it girl? Z jednej strony łatwiej, bo droga do niego jest otwarta, nieblokowana przez mainstreamowe media. Tytuł można właściwie wypracować sobie samemu z pomocą mediów społecznościowych czy bloga. Z drugiej strony konkurencja jest bardzo duża. Co więc zrobić, by się wyróżnić? Zgrabna sylwetka i dobry styl nie wystarczą. I tu znów wracamy do punktu wyjścia – potrzebne jest „to coś”. Naturalność, nonszalancja, kreatywność, a może po prostu dobry PR? W każdym razie są dziewczyny, które zasłużyły na to szczytne miano i dziś roztaczają wokół siebie tą tajemnicza aurę, o której pisał Kipling. Nie ma nic złego w tym, by czasem się nimi inspirować. Warto jednak nie zapominać, że tym, co uczyniło je sławnymi, był przede wszystkim własny styl i własna osobowość, a tego nie da się i nie powinno się próbować kopiować. Każda kobieta może czuć się jak pełnoprawna it girl na własnym podwórku, jeżeli będzie tylko konsekwentnie pielęgnować własną odmienność, a nie podążać automatycznie za tym, co w tej chwili modne. I tego wam życzymy.

3 alexandra spencer it girls

Alexandra Spencer

1 alexandra spencer it girls

Lookbook marki Réalisation należącej do Alexandry Spencer i Teale Talbot (w roli modelki wystąpiła Phoebe Tonkin)

Fot. Instagram @jeannedamas, @jenagogo, @4thanbleeker; rouje.com, realisationpar.com