Owoce, warzywa. Wielu z nas ich kształty pewnie nieraz skojarzyły się z męskimi lub żeńskimi genitaliami. Ale chyba niewielu z nas wpadło na to, żeby wkładać w nie palce, masować ich środki, naciskać, pieścić. Ale czemu by nie? Może to przyjemne? Na pewno przyjemnie się patrzy, gdy robi to artystka Stephanie Sarley.

Wagina jaka jest, każdy widzi? Niestety niekoniecznie. Choć mamy XXI wiek i niby wszystko jest tak przeżarte golizną i seksem, że aż to jest niby nudne, to zwłaszcza nad żeńskimi genitaliami ciąży tabu. Cipki wciąż bywają postrzegane jako złe, grzeszne, brzydkie. Można jeszcze jakoś zrozumieć, że w ciemnych wiekach średnich kobiece genitalia uznawano za siedlisko grzechu, a niektórzy byli przekonani, że w zakamarkach kobiecego ciała czai się jakieś zło wcielone, dzikie zwierzę, diabeł czy że wagina ma po prostu zęby i gryzie. Więc wtedy można to było zrozumieć, zważając na stan medycyny i ówczesne wierzenia. Ale dziś? Kobiety nadal swoich cipek nie oglądają, nie mają pojęcia, co jest „tam, na dole”. Zresztą po co to oglądać, skoro to nie penis, penis to powód do dumy, penisa trzeba gloryfikować (nie mówimy, że nie, ale bez przesady, na równi z waginą, to tak). Nie chodzi tu o żadną seksualizację, obnażanie czy skupianie nadmierne na sprawach intymnych. Chodzi przede wszystkim o akceptację swojego ciała, pozbycie się strachu czy też przekonania, że jest ono w jakikolwiek złe/brzydkie. Chodzi o zaprzyjaźnienie się z tą jakże istotną częścią ciała, aby mieć rękę na pulsie, jeśli chodzi o jej dobry stan i która to część może dostarczyć wielu przyjemności i radości. Penisy się różnią od siebie, cipki także. I każda jest super. Dlatego każdej cipce należy się afirmacja. Więcej o tym, dlaczego warto afirmować i jak zacząć zaprzyjaźnianie z cipką, własną lub cudzą, dowiecie się z tekstu WAGINA: INSTRUKCJA OBSŁUGI, który ukazał się jakiś czas temu w naszym magazynie. 

We wspomnianym artykule o waginie zamieściłam wideo pokazujące, jak pieścić kobiece genitalia. Jego twórcy posłużyli się owocami, aby na tym przykładzie pokazać, co i jak. Bezpieczny przykład. Zresztą nie oni jedni na to wpadli. W norweskiej telewizji publicznej w programie „Newton” przeznaczonym dla młodzieży w jednym z odcinków prowadząca uczyła całowania z języczkiem, wykorzystując pomidora. Z kolei ogórek to dobra atrapa, aby poćwiczyć na przykład zakładanie prezerwatywy. Seksualizacja niewinnej młodzieży? Nie sądzę. Chyba lepiej być przygotowanym do różnych czynności seksualnych, niż się nimi stresować. Lepiej skupić się na przyjemności. Oczywiście, kiedy już na nią przyjdzie pora.  

screen 01

Więc w owocach niezaprzeczalnie tkwi potencjał erotyczno-edukacyjny. Wykorzystuje go 27-letnia kalifornijska artystka Stephanie Sarley. Jakiś czas temu jej konto na Instagramie, na którym zamieszcza filmiki z owocami i śmieszne rysunki wagin (płaczących, umalowanych szminką itp.) zobaczyłam w propozycjach do obserwowania. Zaczęłam je śledzić bez wahania. Nie mogłam się oderwać od patrzenia na to, co Stephanie swoimi palcami wyczynia z owocami. Niby nic, niby widziałam już podobne rzeczy, ale spodobało mi się, że robi to regularnie, że to artystyczny projekt, za którym stoi przekaz o sile kobiecej seksualności, o której wciąż za mało mówimy, a nigdy nie będzie za dużo: o afirmowaniu różnorodności wagin, docenianiu łechtaczki, o menstruacji i ejakulacji. A wykorzystywanie w tym celu owoców przez Stephanie nie pozbawione jest to dużej dawki humoru. Co więcej, te biedne owocki po nagraniu nie są wyrzucane, a w większości zjadane przez Stephanie

Artystka swoją przygodę z owocami zaczęła trochę przez przypadek. Jak opowiada w wywiadach, pod koniec 2015 roku wpadła na pomysł projektu, kiedy jej chłopak robił coś w kuchni z owocami właśnie. Zaczęła nagrywać filmiki, na których wkłada palce w pomarańcze, mandarynki, brzoskwinie, truskawki, papaje czy melony: masuje, ugniata, kroi... Swoje prace wrzuciła na Instagram, szybko zdobywając fanów, naśladowców, jak i wrogów. Niektórzy byli święcie oburzeni gwałtem na owocach. A przecież to poniekąd kwestia interpretacji, czy zobaczymy w pracach Stephanie seksualne elementy. Administratorzy Instagrama kilka razy blokowali jej konto, ale ona się nie poddała, bo to tym bardziej było dla niej wyrazem negatywnego stosunku wobec kobiecej seksualności, trochę jak w przypadku sprawy Rupi Kaur, która opublikowała na swoim koncie zdjęcie, na którym jest w spodniach poplamionych krwią menstruacyjną. Można w tym kontekście wspomnieć też o zakazie pokazywania nagich kobiecych sutków na Instagramie czy Facebooku. Sarley podkreśla przy tym, że jej prace to projekt artystyczny a nie filmiki instruktażowe, prezentujące konkretne techniki seksualne, dlatego nie spodziewała się, że owoce wypuszczające soki mogą wzbudzić aż tyle zamieszania. Rozumie przy tym, że niektórzy mogą czuć się niekomfortowo w zderzeniu z jej sztuką, w sumie to wręcz zadanie sztuki, aby budzić niepokój. I właśnie ten dyskomfort (bo może czujemy wstyd, podniecenie lub coś, czego do końca nie potrafimy określić) czegoś nas uczy, coś nam mówi o nas samych. To dobre miejsce na zadanie sobie pytania, dlaczego czujemy się nieswojo, jakie skojarzenia te projekty w nas wywołują, jakie jest nasze podejście do seksualności i tego, że w zasadzie każdy obiekt może stać się obiektem seksualnym w zależności od interpretacji, można spojrzeć na seksualność w szerszym kontekście, odłączyć ja od ciała. Dobrą radą dla wszystkich zdegustowanych pracami Sarley pozostaje ta, aby nie oglądać czegoś, co nam nie pasuje. Choć wydaje mi się, że po ich zobaczeniu pojawia się raczej ochota na zanurzenie palców w jakimś soczystym owocu. Dlatego ja podpisuję się pod słowami Jerry'ego Saltza z „New York Magazine” na temat Sarley i jej sztuki: „geniusz”.

 

2 stephanie sarley fruit art video art love sex vagina wagina pleasure

5 stephanie sarley fruit art video art love sex vagina wagina pleasure

stephaniesarley.com

Wszystkim, którzy widzą to i tamto w owocach, a także innych obiektach, polecam również genialne konto na Instagramie, czyli look_at_this_pusssy, za którym stoją dwie dziewczyny: Eva Sealove i Chelsea Jones. To kolejny przykład afirmacji kobiecej seksualności, oswajania z nią, podany znów z dawką humoru. Założycielki konta chcą posłać w świat wiadomość, że fajnie być kobietą, choć to nie zawsze łatwe, że fajnie mieć cipkę, że to żaden powód do wstydu (bo hej, cały świat składa się z cipek, patrzcie) i że wszystkie cipki są piękne. Chelsea Jones w wywiadzie dla bulettmedia.com powiedziała, że wszystkie cipki są idealne, zwłaszcza w swoimi byciu nieidealnymi, a jedna perfekcyjna cipka tak naprawdę nie istnieje, nie ma ideału: my pussy, your pussy, everybody’s pussy is fucking perfect.

screen 02

Fot. instagram.com/look_at_this_pusssy