Thomas Vinterberg, reżyser „Festen”, „Wszystko dla miłości” czy „Polowania”, tym razem wraca do rodzinnej Danii i okresu dzieciństwa. W swoim najnowszym filmie pod tytułem „Komuna” pokazuje, że we wspólnocie wcale nie żyje się łatwo.

Anna (Trine Dyrholm) i Erik (Ulrich Thomsen) młodość mają już za sobą. On wykłada architekturę, ona prowadzi wiadomości w lokalnej telewizji. Ich małżeństwo wydaje się udane, choć naznaczone już rutyną. Dlatego gdy Erik dziedziczy po ojcu olbrzymią, piękną posiadłość na obrzeżach Kopenhagi, Anna przekonuje go, by nie sprzedawał domu za zawrotną sumę, a zamiast tego pozwolił jej znaleźć współlokatorów, którzy z nimi zamieszkają. Jak sama mówi: uwielbia słuchać anegdot Erika, ale ma ochotę słuchać też innych ludzi; chce zabić nudę i uwolnić się od mieszczańskiej mentalności. Mężczyzna jest sceptyczny, średnio wyobraża sobie życie z chmarą znajomych i jak podkreśla, z punktu widzenia architekta: duże domy sprawiają, że ludzie się od siebie oddalają, rodzina się alienuje. To pierwsze ostrzeżenie, które daje nam reżyser.

Anna i ich nastoletnia córka Freja (Martha Sofie Wallstrom Hansen) przekonują jednak Erika, by spróbował. Niebawem do domu zaczynają wprowadzać się kolejne mniej lub bardziej ekscentryczne osobowości. Cel? Stworzyć prawdziwą komunę – no może nie taką znaną z amerykańskiego podwórka, skupiającą hipisów stawiających na wolną miłość i środki odurzające, ale z pewnością wspólnotę, w której wszystkie decyzje podejmuje się kolektywnie i nie ma się przed sobą nawzajem nic do ukrycia.

1 komuna commune film gutek film

Na początku wydaje się, że Annie i Erikowi rzeczywiście ubywa lat; że świetnie się bawią w towarzystwie nowych i starych przyjaciół. Idylla nie trwa jednak długo. O ile Anna w komunie czuje się świetnie i nieustannie podkreśla, jak bardzo jest szczęśliwa, o tyle Erik coraz intensywniej doświadcza samotności w tłumie, czuje, że jego głos nie jest już słyszany i nie ma żadnej wagi. Nie potrwa długo, nim wykładowca wda się w romans z jedną ze swoich studentek – Emmą (Helene Reingaard Neumann). Nawiasem mówiąc łudząco podobną do Anny, bo nie trzeba wielkiej wyobraźni, by stwierdzić, że tak właśnie mogła wyglądać żona Erika mając lat dwadzieścia kilka. Romans okaże się nie być tylko przelotną przygodą, wkrótce Erik będzie chciał, by Emma zamieszkała wraz z nim – w komunie. Anna wyrazi na to zgodę, podobnie jak inni współlokatorzy zastraszeni przez Erika. I w tym momencie możemy być już pewni, że katastrofa jest nieuchronna.

Najnowszy film Thomasa Vinterberga to przede wszystkim studium erozji małżeńskiej więzi. Obraz intymnych dramatów, które nie rozgrywają się w intymnej scenerii. W najgorszej sytuacji jest Anna, pomysłodawczyni komuny. To ona ląduje w emocjonalnej pułapce, nie jest już w stanie zapanować nad własnym życiem. Odrzucenie wydaje się jeszcze bardziej dotkliwe, gdy podczas wspólnej kolacji widzi szczęśliwego męża trzymającego kochankę za rękę lub gdy słyszy zza ściany odgłosy towarzyszące ich stosunkowi seksualnemu. Konfrontacja z własnym przemijaniem, jeszcze bardziej bolesna, gdy Anna zmarszczki ogląda nie tylko w lustrze, ale i w żywym lustrzanym odbiciu uosabianym przez młodą blondynkę. Eryk, specjalista od funkcjonalności architektury, pozwala, by jego własny dom zamienił się niezdrowy twór. Bo komuna świetnie sprawdza się, gdy wszystko jest dobrze, ale nie działa już, gdy na horyzoncie pojawiają się poważne problemy. Bo choć jej poszczególni członkowie z pozoru są wrażliwi na ludzką tragedię, nie potrafią zachować się racjonalnie i empatycznie. Są więzieni przez sztywne zasady, które sami stworzyli, nie są w stanie uformować ich z myślą o chwili bieżącej.

2 komuna commune film gutek film

Teoretycznie obraz Vinterberga wydaje się być próbą rozliczenia z ideałami lat 60. i 70. Pokazuje nostalgię za tak zwaną erą miłości, ale i uwidocznia w pełnej okazałości porażkę różnorodnych założeń tego okresu. Symbolem rys w wizji ówczesnej kontrkultury wydaje się być chore serce mieszkającego w komunie małego chłopca. Duński twórca wraca do czasów własnej młodości i eksploruje obszary dobrze sobie znane, w końcu sam dorastał w komunie i wspomina ten okres z wielkim sentymentem.

„To był szalony, ciepły, fantastyczny czas, w którym otaczały mnie genitalia, piwo, poważne akademickie dyskusje, miłość i osobiste tragedie. Kiedy byłem dzieckiem, każdy dzień wydawał mi się jak z bajki. Zwyczajne wyjście z sypialni dostarczało rozmaitych doświadczeń, których źródłem byli inni mieszkańcy i ich dziwactwa.(…) Patrząc na ten czas z dystansu, mogę powiedzieć, że był to okres najwspanialszych wspomnień i absurdalnych momentów. Dom stawał się na przykład jednym z kręgów piekielnych na przynajmniej pięć dni w miesiącu, kiedy silne i rządzące nim kobiety dostawały okresu, który wszystkie miały zsynchronizowany” – snuje anegdoty w wywiadach sam Vinterberg.

3 komuna commune film gutek film

Choć akcja „Komuny” toczy się w latach 70., pokazana przez Duńczyka historia rozpadu wspólnoty wydaje się nad wyraz aktualna i niepokojąca, bo w mniej dosłownym kontekście doskonale oddaje realia współczesnej Europy. Pokazuje dzisiejsze rozczarowania snem o wspólnej egzystencji bez barier, obnaża egoizm poszczególnych członów społeczności, demaskuje mit o solidarności, udowadnia, że w obliczu poważnego kryzysu nie potrafimy po prostu dogadać się po ludzku. Jako Europa świetnie radziliśmy sobie w latach spokoju, radości i dobrobytu – podobnie jak bohaterowie „Komuny” – gdy jednak pojawiły się problemy, każdy zechciał zadbać przede wszystkim o siebie. Poczucie bezpieczeństwa zapewnialiśmy sobie, podporządkowując się zasadom funkcjonowania europejskiej wspólnoty, nie mieliśmy jednak pojęcia, jak łatwo można tymi zasadami zachwiać.

Thomas Vinterberg przeprowadza na ekranie momentami zabawny, ale i okrutny, do bólu prawdziwy społeczny eksperyment. „Komuna” powstała na bazie sztuki teatralnej stworzonej przez Duńczyka i widać w niej pewną teatralność. Głównie ze względu na zachowaną przez większość filmu jedną przestrzeń akcji ograniczającą się do ogromnego domu. Teatralności nie widać jednak na szczęście w grze aktorów, którzy pozostali naturalni i autentyczni. Największe brawa należą się grającej Annę Trine Dyrholm, nagrodzonej w Berlinie Srebrnym Niedźwiedziem. Duński reżyser po raz kolejny udowodnił, że jest świetny zarówno w mówieniu o problemach poszczególnych jednostek, jak i całych społeczności. „Komuna” trafi do polskich kin już 19 sierpnia. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad tytułem.

5 komuna commune film gutek film

Fot. materiały prasowe