Otwarcie mitologicznej puszki Pandory spowodowało wylanie się na świat wszelkich nieszczęść. W nowym filmie Mii Hansen-Løve imię Pandora nosi kot należący do matki głównej bohaterki. Nic dziwnego, w końcu w „Co przynosi przyszłość” katastrofa również goni katastrofę, a bohaterka prawdziwą wolność uzyskuje dopiero, gdy jej życie się wali. Tylko jak ta wolność smakuje?

Nathalie (Isabelle Huppert) to nauczycielka filozofii w wieku średnim, matka dwójki dzieci, żona. Raczej oschła w obejściu, błyskotliwa, energiczna, z ciętym dowcipem. Najwięcej satysfakcji daje jej zachęcanie uczniów do myślenia, poszerzanie ich horyzontów. W życiu Nathalie są lekkie zgrzyty, ale jest ono raczej poukładane. Do czasu. W pewnym momencie nauczycielkę zaczynają spotykać kolejno coraz bardziej gorzkie niespodzianki. Najpierw odchodzi mąż, który związał się z inną kobietą, później pogarsza się stan jej matki – wyjątkowo ekscentrycznej i zaborczej, żeby było ciekawiej. Wreszcie nawet w życiu zawodowym coś zaczyna się psuć, bo wydawca ma zupełnie inną wizję na jej książki, a na niektóre po prostu wizji nie ma, bo rozważania filozoficzne Nathalie nie są w stanie sprostać wymogom rynku skupionego na słupkach sprzedaży. Kobieta znosi kolejne ciosy od losu ze stoickim wręcz spokojem. Nathalie będzie musiała jednak pożegnać się z częścią siebie i oswoić wolność podaną jej w wersji totalnej.

„Co przynosi przyszłość” to przede wszystkim intymna opowieść o kobiecie, która ma już sporą część życia za sobą i nagle musi zacząć wszystko budować od nowa. Nie będzie jednak cukierkowo jak w hollywoodzkich produkcjach. W życiu Nathalie nie zdarzą się wielkie rewolucje, z nieba nie spadną rozwiązania problemów i nowe ekscytujące możliwości. Będzie sporo rozczarowań, rutyny, ale i intelektualnych wędrówek oraz tłumionej namiętności. Fabuła łagodna, momentami nawet zbyt powolna, ale można to jakoś Hansen-Løve wybaczyć, bo dzięki niespiesznej akcji, łatwiej skupić się na kunszcie aktorskim Huppert („Pianistka”, „8 kobiet”, „Miłość”), która w roli Nathalie jest bezbłędna.

1 Mia Hansen Love co prznosi przeszo film aurora movie

W „Co przynosi przyszłość” młoda reżyserka odnosi się do bardzo osobistych doświadczeń. Jej rodzice, podobnie jak filmowi bohaterowie, również wykładali filozofię, a ojciec zostawił matkę po wieloletnim związku. Hansen-Løve słowami Huppert stawia bezwzględną tezę, sugerując pół żartem, pół serio, że kobieta po czterdziestce nadaje się już tylko na śmietnik. W tej sarkastycznej wypowiedzi Nathalie więcej jest jednak goryczy niż humoru, bo racjonalna bohaterka zna społeczne realia i wie, że na samotne, dojrzałe kobiety niestety raczej nie czeka raj, a szalone romanse przeważnie przydarzają im się tylko w filmach. Jednocześnie Nathalie nie histeryzuje, stąpa mocno na ziemi, zajmuje się sobą; w ryzach trzyma ją przede wszystkim miłość do pracy.

W obrazie Mii Hansen-Løve wyraźnie widać wpływy francuskiej Nowej Fali, reżyserka mówi jednak własnym głosem i tworzy refleksyjne, intelektualne, kameralne i wyważone kino obyczajowe. Jej starania doceniło jury na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, przyznając jej Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię. „Co przynosi przyszłość” na ekrany polskich kin trafia już dziś, 19 sierpnia. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad filmem.

2 Mia Hansen Love co prznosi przeszo film aurora movie

Fot. materiały prasowe