Almodóvar nie uznaje półśrodków. Dowiódł to wielokrotnie w swoich kolejnych filmach, a dobitnie w pierwszych, powstających na fali madryckiej movidy. Niewinny pocałunek? Nie, dziękuję, raczej seks. 

Najodważniejszym z możliwych zbliżeń na amerykańskim ekranie przez wiele lat był pocałunek. I nawet wtedy wywoływał rumieniec, najlepiej było spuścić wzrok albo szybko zająć się innym tematem. Wyzwolenie jako takie przyniosły lata 60. i 70., a więc czas tzw. rewolucji seksualnej. Odważniej działała Europa. Jest to temat tak wdzięczny, że o seksie w kinie powstało już wiele poważnych publikacji (w Polsce możemy kupić między innymi książkę Lindy Williams „Seks na ekranie”, który w interesujący sposób pogłębia tematykę). 

Wyjątek w tej Europie stanowiła Hiszpania, która pod surowym okiem niewielkiego wzrostem Franco przeżyła pod kloszem cenzury 40 lat. Kto otwierał iberyjskie wrota do seksualności w kinie? Almodóvar. Ale w tym samym czasie na odwagę zdobył się również inny reżyser, Vicente Aranda ze swoimi głośnymi „Kochankami”. Reszta to już nowe produkcje. A więc Almodóvar. I właściwie nie otwierał, ale wyważał. U reżysera z La Manchy seks jest jak pocałunek. Najczęściej nieporadny, niezdarny, szybki – bardzo naturalny, ale równie karykaturalny.

Seks pokazany jest jako część życia hetero, homo, trans. Czasami trywialnie, wtedy naraża się opinii publicznej, jak w sytuacji strywializowania sceny gwałtu w „Kice”, która odbiła się reżyserowi czkawką i wpływając na recenzje krytyków. Gdyby tego było mało, oprócz gwałtu pojawiła się też „przypadkowa” nekrofilia. Almodóvar zagalopował się z hiperrealizmem, bo pod względem estetycznym „Kice” nikt niczego nie mógł zarzucić – wyśmienita! A w szczególności kostiumy, z projektami Jeana Paula Gaultiera i Gianniego Versace na czele. W tym czasie nie było seksowniejszych designerów...

3 kika julieta pedro almodovar film movie seks scene seks life sex female movie

Kadr z filmu „Kika”

Ale po kolei. Był rok 1980. Na ekrany weszła punkowa komedia „Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z naszej paki”, która kosztowała Almodóvara – w przeliczeniu na dzisiejszy kurs – 3.000 euro. Erotyzm z obrazu wylewał się dosłownie. Taki oto debiut przyszłego, najbardziej utytułowanego reżysera hiszpańskiego, wznoszący się na pięknej fali movidy. Mamy tu wszystko – od dziewictwa i jego utraty, przez konkurs na „narodową erekcję”, po masochizm. Szczytem miał okazać się jednak „złoty deszcz”, czyli oddanie moczu przez Bom (zagrała ją Alaska – legenda movidy) na twarz Luci (w tej roli Eva Silva). Najprawdopodobniej ostatnie cięcie zaskoczyło samego mistrza, bo nigdy więcej Almodóvar nie posunął się już tak daleko. 

U reżysera z La Manchy seks jest jak pocałunek. Najczęściej nieporadny, niezdarny, szybki – bardzo naturalny, ale równie karykaturalny.

Kolejny film i kolejne zaskoczenie nieprzyzwyczajonej do tak wyzwolonej estetyki Hiszpanii. Minęły trzy lata od debiutu, zanim w kinach pokazano „Pośród ciemności” z dokładnie sfotografowanym zbliżeniem lesbijskim. Po 12 miesiącach niespodziewanie ukazał się bardzo dobrze przyjęty przez krytykę „Czym sobie na to wszystko zasłużyłam”. Tu seks rzeczywiście stał się demokratyczny – doszło do niego między główną bohaterką prostytutką i jej klientem.

I to właśnie ten wątek jest interesujący – prostytutki u Almodóvara są zawsze pozytywnymi postaciami. Widz nie jest w stanie ich osądzić (nie otrzymuje do tego narzędzi), przeciwnie, ma ochotę się z nimi zaprzyjaźnić. Reżyser odważył się zrobić coś, czego do tej pory nie było w hiszpańskim kinie, ale też było rzadkim zjawiskiem na skalę międzynarodową – udzielił głosu postaciom wykluczonym, których nikt nigdy o nic nie pytał. Wyniósł je w akompaniamencie muzyki Alberto Iglesiasa na poziom świętości, a nimbem stały się ich ogromne, kolorowe peruki. Osoby transpłciowe odgrywające role prostytutek mogły u Almodóvara liczyć na jeszcze więcej: wieczne zbawienie i ukochanie. 

4 matador kika julieta pedro almodovar film movie seks scene seks life sex female movie

Kadr z filmu „Matador”

Nie minęło dużo czasu, aby Hiszpan wrócił z przypadkiem fetyszyzmu – parafilii, a więc mieszanki seksu, przemocy i śmierci w „Matadorze”. Nie bał się również dialogów: „Przyszedłem porozmawiać o seksie. Pieprz się ze mną”.

„Prawie pożądania” jesteśmy świadkiem zbliżenia homoseksualnego. A potem miała nadejść odwilż. „Kobiety na skraju załamania nerwowego” (z niewinnym orgazmem na tarasie), „Drżące ciało” i „Kwiat mojego sekretu” to chyba najsubtelniejsze z jego obrazów (nie dotarliśmy jeszcze do „Juliety”). I może to właśnie dlatego „Kobiety na skraju załamania nerwowego” stały się pierwszym, znaczącym, międzynarodowym hitem w dorobku reżysera.

Gdy znalazł się na panteonie światowej czołówki kina, zajął się sadomasochizmem w „Zwiąż mnie” i trudnym tematem AIDS w „Wysokich obcasach”. „Wszystko o mojej matce” znów miał być wyciszeniem. „Porozmawiaj z nią”, jeden z najpiękniejszych dramatów Almodóvara na powrót wirował wokół gwałtu – w całkowicie inny sposób niż działo się to w „Kice”, ale najwięcej mówiono i tak o gigantycznej waginie, w której zatapia się mężczyzna. Wiele dyskusji, wiele wniosków. Najtrafniejszy? Nie ma – interpretacje są nadal otwarte, a niektóre z nich wspominają o powrocie do matczynego łona.

„Złe wychowanie” było jednym z najbardziej osobistych obrazów w karierze Almodóvara. Tu chłopcy poznają co to strach i co to miłość, nauczeni niezdrowych stosunków z zakonnikami prowadzącymi gimnazjum. Temat molestowania w kościele przetoczył się jak ostry nóż, przecinając kilkukrotnie ciężkie powietrze nad Półwyspem Iberyjskim.

„Volver” był wycofany, z momentem nocnego onanizmu męża Raimundy, jako jednym z bardziej kontrowersyjnych w ciągu kilkudziesięciu minut. Ale nie o tym miał być ten obraz.

6 broken embraces volver matador kika julieta pedro almodovar film movie seks scene seks life sex female movie

Kadr z filmu „Przerwane objęcia”

Gwałt pojawia się za to dwukrotnie w „Skórze, w której żyję”. Jest też scena seksu, trudna i bolesna – niemająca nic wspólnego z satyrą. Do satyry powrócił za to Almodóvar w swojej rozgrzewce przed „Julietą” – lekkiej komedii „Przelotni kochankowie”.

W końcu ona – Julieta. Tę postać Almodóvar traktuje w przedziwny sposób. Nie traktował tak nawet Raimundy („Volver”), choć jego wielkie uczucie do postaci granej przez Penelopę Cruz było czuć na odległość. Szacunek i delikatność z jaką zwraca się ku Juliecie, może zostać porównany wyłącznie do przypadku Manueli („Wszystko o mojej matce”), którą brawurowo odegrała Cecilia Roth. Julietą Almodóvar się opiekuje. Za dużo przeszła, za dużo straciła. Opiekuje się nią również w scenach miłosnych. I tu dochodzi do dość niezwykłej jak na niego sytuacji: po raz pierwszy w historii jego kina, uniesienia miłosne, których w filmie tym jest niewiele, są taktowne i ostrożne. Konkretnie są one trzy: pierwszy raz w pociągu, w drodze do Galicji, kiedy główna bohaterka poznaje rybaka Xoana, przyszłego męża i ojca jej córki. Sylwetki odbijające się w oknie wpasowują się w rytm stukających o tory kół wagonu. Druga scena miłosna następuje niedługo po pierwszej, tym razem klasycznie, w łóżku. I znów jest delikatnie. Po raz trzeci do seksu dochodzi na łodzi rybackiej i jest to chyba najpiękniej odegrana scena i najbardziej malowniczy kadr związany z miłością w kinie Almodóvara. Po raz pierwszy nie ma w tym ani krzty humoru, nie ma stawiania widza w pozie ambiwalencji, gdy z jednej strony widzi seks – który nie jest znowu taki niepoważny  a ucho słyszy surrealistyczno-błazeński dla danej sytuacji dialog. W „Juliecie” Almodóvar zdecydował się pokazać miłość. Udało się to po 36 latach związania z kinem, bo dokładnie tyle czasu mija od jego debiutu, konwencji undergroundu i punka. Ewolucja jest stylowa, choć do niedawna Almodóvar przyznawał, że uważał, że seks jest ważniejszy od miłości. Mimo wszystko w „Porozmawiaj z nią” słyszymy od jednej z bohaterek: „Miłość jest najsmutniejszą rzeczą na świecie, kiedy się kończy”.

Almodóvar: „Seks należy celebrować, to jeden z największych prezentów, jakie otrzymaliśmy od natury. Przyjemność absolutnie demokratyczna, której nikt nie może nam odebrać. Ale uwaga, oczywiście, należy zachować ostrożność”.

Almodóvar pokazuje Hiszpanię groteskową, skandalizującą. Bardziej wiejską niż międzynarodową. Dramaty na całego. Ale jego kino jest bardzo potrzebne. Nie tylko widzom na całym świecie, ale przede wszystkim samej Hiszpanii, w której głosów krytycznych na temat tego, że robi filmy tylko „o dziwkach i pedałach” nie brakuje. My się dziwimy, podobnie jak i oni się dziwią Polakom, którzy źle wypowiadają się o „Pokłosiu” lub „Idzie”.

I ta najsmutniejsza rzeczą na świecie, jaką może stać się utracona miłość, to prawda rozbrzmiewająca po seansie „Juliety”.

W jednym z wywiadów podsumowujących „Przelotnych kochanków” mówił Almodóvar tak: „Seks należy celebrować, to jeden z największych prezentów, jakie otrzymaliśmy od natury. Przyjemność absolutnie demokratyczna, której nikt nie może nam odebrać. Ale uwaga, oczywiście, należy zachować ostrożność”. Amen.

8 julieta volver tacones lejanos pedro almodovar matka z corka mother and daughter love milosc rodzina relationship

Kadr z filmu „Julieta”

Fot. materiały prasowe