Nieśmiałe początki i błyskawiczny sukces – tak najtrafniej można skomentować karierę brytyjskiego zespołu Bastille. Co wnosi ich nowa płyta – „Wild World”?

Skomponować materiał, zebrać muzyków, założyć zespół, wpaść w oko wytwórni, podpisać kontrakt – oto marzenie każdego z młodych wokalistów i przepis na karierę w branży. Tak zachodni świat muzyczny ukształtował wzorzec znany z rozmaitych talent show i wizja wielkich wytwórni, które szukają charakterów wręcz urodzonych do sukcesu. Dla wielu, nawet wytrwałych, ten proces kończy się na etapie weekendowych prób, pozostawiając resztę w sferze snów przy firmowym komputerze i kubku kawy na biurku. Dan Smith, znany nam jako wokalista Bastille, nie pozwolił jednak swym marzeniom więdnąć na boku. Choć nie zawsze było łatwo. Wielkoskalowy sukces muzyczny wymaga zaparcia i ciężkiej pracy, ale przede wszystkim wiary w swoje możliwości. To niekoniecznie było atutem Smitha na początku kariery, kiedy w sekrecie komponował utwory w swojej sypialni, grając na fortepianie i śpiewając do czterech ścian. W końcu odkryty ze swoim talentem przez muzycznie wykształconych, bardziej doświadczonych kolegów, szybko zaczął przeskakiwać na kolejne etapy muzycznej kariery, spotykając właściwych ludzi, we właściwym czasie. Wielu dodawało mu otuchy i uświadamiało potencjał jego muzycznych projektów. Tak też stało, kiedy spotkał Chrisa Wooda, który od pierwszego przesłuchania utworów Smitha był gotów do podjęcia z nim współpracy.

Nieśmiałe początki i błyskawiczny sukces – myślę, że tak możemy zdefiniować krótko karierę Bastille. W składzie powiększonym o multiinstrumentalistów Kyle’a Simmonsa i Willa Farquarsona zadebiutowali w 2010 roku i z mini albumem, poprzez Kerrang! Radio i setki tysięcy fanów później, trafili na sceny takich eventów jak Glastonbury czy Reading, które jak wiadomo są gwarantem utrzymania pozycji na muzycznym rynku. W atmosferę brytyjskich festiwali Bastille wpasowali się świetnie: grając to słodko, to melancholijnie, z ewidentnym nawiązaniem do indie i delikatnej elektroniki, a przede wszystkim z ewidentną, rytmiczną perkusją, imitując muzykę taneczną poprzez mocny bęben basowy. Dzięki temu łatwo przyswajalnemu w słoneczne popołudnie stylowi, bardzo szybko stali się festiwalowymi faworytami, a ich popularność w mediach społecznościowych skoczyła w górę. A to wszystko w trakcie zaledwie jednego roku.

1 bastille wild world universal music music france paris premiera

Kontynuacja kariery Bastille zachowała tempo jej początku. Na pewno na uznanie zasługuje ich produktywność i progres stylu. Już na trasie ich debiutanckiego long playa „Bad Blood”, zaczęły pojawiać się wykonania utworów z „Wild World”. Nowy album serwuje nam inne brzmienie, choć oczywiście jest też po części kontynuacją tego, co znamy z wcześniejszych utworów. Bastille zrywa z nostalgicznym stylem; celuje bardziej w elektronikę, rytmiczność, z jeszcze bardziej tanecznym indie-taktem, śmielszym użyciem syntezatorów i zwiększeniem bitów na minutę. Poza tym daje się zauważyć element zaczerpnięty z trip hopu – wklejanie sampli z filmowych wypowiedzi, niemal nawiązując tu do stylu Wax Taylor czy nawet klasyków hip-hopu. Choć nie spotyka się raczej takiego zabiegu w muzyce indie, i nie byłam z początku pewna jego integralności z całością, jest to na pewno ukłon w stronę elektroniki i próba podążania w stronę tej stylistyki.

Jeśli chodzi o tematykę, Smith sam twierdzi, że „Wild World” zabiera ich w bardziej dorosłą podróż muzyczną, w przeciwieństwie do dość młodzieżowego „Bad Blood”. Lirycznie Smith skupia się na analizowaniu swoich konfrontacji ze światem, opowiada o nie zawsze życzliwych osobach, które muzycy spotkali na swojej drodze. Całość jest jednak utrzymana w raczej pozytywnym tonie. Bastille wciąż zachowuje tytuł festiwalowego, tanecznego ideału. Po wyczerpującej, wakacyjnej trasie koncertowej zespół 9 września pokazuje światu swój drugi album, a okazję do jego przetestowania na żywo, będziemy mieli już 24 listopada na warszawskim Torwarze. 

2 bastille wild world universal music music france paris premiera

Fot. materiały prasowe