„O matko! Umrę…” to historia 37-letniego Michela (Jean-Jacques Rausin) niespełnionego aktora, który zamiast przed kamerą, czas spędza obok kamer, bo pracując w sklepie AGD. Po pracy też wcale nie jest kolorowo, bo Michael z trudem odnajduje się między dwiema kobietami, które zdominowały jego życie. Pierwsza z nich to matka, Monique (Myrian Boyer), która przywiązuje syna do siebie, nie daje mu przestrzeni, cały czas starszy swoją chorobą, by wzbudzić w nim poczucie winy. Straszy do tego stopnia, że mężczyzna ma wrażenie, że śmiercią można się zarazić; że matka obdarowała go nią już w momencie, gdy sprowadziła go na świat. Drugą kobietą w życiu Michaela jest jego dziewczyna Aurelie (Fanny Touron). Z nią również łatwo nie jest, bo Aurelie jest znerwicowana, skupiona na sobie i obsesyjnie pragnie osiągnąć sukces jako malarka.

Jak można się spodziewać, Michael nie należy więc do najszczęśliwszych osób pod słońcem. Wraz z rozwojem fabuły, utwierdzamy się jednak w przekonaniu, że jakkolwiek źle by nie było, może być… jeszcze gorzej. Świat mężczyzny staje się coraz bardziej paranoiczny, odrealniony, napełniony wiecznym niepokojem. Szczególnie źle zaczyna być w momencie, gdy okazuje się, że rak matki zniknął, a hipochondryczny Michel stwierdza, że choroba z pewnością zamieszkała w jego ciele.

2 o matko umre xavier seron film movie premiera cinema

Seron lawiruje między humorem, dramatem a makabreską. Nie tylko nie boi się wyrazistych kontrastów – to na nich opiera swoją opowieść. Czarno-biały obraz nawiązuje do koloru zdjęć pochodzących z badań radiologicznych, ale doskonale podkreśla uniwersalny dualizm świata. Reżyser cały czas stawia obok siebie przeciwieństwa – życie i śmierć, zdrowie i chorobę, dorosłego w postaci matki i dziecko w postaci Michela, cielesność i duchowość, realizm i rzeczywistość pełną absurdów.

Zamiłowanie do kontrastów u Serona wzięło się z chęci nawiązania do baroku. W końcu, gdy spojrzymy się na obrazy mistrzów z tamtego okresu, zauważymy w nich wyraźną opozycję między jasnością a mrokiem. Dominował światłocień, kontrasty barw, nieregularność form, a w samej tematyce dzieł często powtarzał się motyw śmierci i przemijania. Tak, film Serona jest wyraźnie barokowy. Reżyser się z tym nie kryje, a wręcz umieszcza w swoim dziele wiele tropów, które mają dać wprawnemu widzowi znać, z czym ma do czynienia. W „O matko! Umrę…” są liczne odwołania do ikonografii barokowej, pojawia się reinterpretacja obrazu „Kobieta z brodą” José de Ribery czy „Cudu laktacyjnego św. Bernarda” pędzla Alonso Caro, jest muzyka Bacha, Purcella i Haendla. Belgijski twórca nie boi się sięgać po oryginalne rozwiązania, manipulować konwencją, na zmianę bawić i wygrzebywać na wierzch lęki egzystencjalne. Tworzy film dziwny, na swój sposób magiczny i bardzo wyrazisty, wymagający od widza, ale dający sporo w zamian.  „O matko! Umrę…” na ekranach polskich kin pojawi się 23 września. Redakcja enter the ROOM objęła patronat medialny nad tytułem. 

4 o matko umre xavier seron film movie premiera cinema

Fot. materiały prasowe