Brutalna szczerość to jej znak rozpoznawczy. Jednocześnie Banks, choć w piosenkach eksploruje najbardziej intymne zakątki swojego umysłu, ze swoją personą się nie afiszuje. Pod koniec września premierę będzie mieć jej najnowsza płyta – „The Altar”.

Piosenki zaczęła pisać mając 14 lat, szukając sposobu na poradzenie sobie z rozwodem rodziców. Nikomu o tej twórczości nie mówiła. Po prostu zamykała się w pokoju z keyboardem i próbowała grać, choć nikt jej nigdy tego nie uczył. Zapisywała najbardziej osobiste spostrzeżenia, wylewała z siebie cały ból. Jak przyznaje dziś w wywiadach: muzyka była dla niej terapią. Amatorskie utwory nagrywała na dyktafon. Inspirowały ją takie wokalistki, jak Fiona Apple, Tracy Chapman i Lauryn Hill.

Introwertyczna Banks, a właściwie Jillian Banks, przez 10 lat trzymała swoją muzykę w absolutnej tajemnicy. Zamiast edukować się muzycznie, wybrała studia z zakresu psychologii. Pracę pisała o dzieciach rozwiedzionych rodziców. W analizie wykorzystała swoje własne doświadczenia, ale i przeżycia swojej najlepszej przyjaciółki Lily Collins, córki Phila Collinsa. To właśnie Lily jako jedyna wiedziała o utworach Banks i to ona przekonała ją, że powinna podzielić się z innymi swoją twórczością. Wokalistce nie było się jednak łatwo przełamać. Podobno, gdy zdecydowała się wziąć udział w otwartym wydarzeniu muzycznym, podczas którego wystąpić mógł każdy, była tak przerażona wizją pokazania swojej muzyki ludziom, że chciała śpiewać tyłem do publiczności.

Jillian zaczęła jednak publikować swoje piosenki na portalu SoundCloud i szybko zdobyła oddane grono słuchaczy. Collins wykorzystała swoje kontakty w branży muzycznej, by zaprezentować utwory przyjaciółki potencjalnym zainteresowanym. Reakcja była natychmiastowa. W 2013 roku Banks wydała pierwszy oficjalny singiel – „Before I Ever Met You”. Później przyszedł czas na pierwszą epkę, „Fall Over”, oraz drugą – „London”. Po jeden z utworów piosenkarki sięgnęła kultowa marka bielizny Victoria’s Secret i umieściła go w swojej reklamie. W 2014 roku pojawiła się pierwsza płyta Banks, „Goddess”, która spotkała się ze świetnymi recenzjami. Następnie nominacje do nagród MTV i BBC oraz pochlebne artykuły. Banks została obwołana jedną z największych muzycznych nadziei 2014 roku. 30 września na półki trafi „The Altar” – nowy album promowany przez singiel „Fuck With Myself”.

1 shopping muza Banks hm urban decay robert kupisz tracy chapman

1. wełniany kapelusz H&M 79,90 zł, 2. paleta Naked3 Urban Decay/ Sephora 239 zł, 3. książka "It Still Moves Lost Songs, Lost Highways, and the Search for the Next American Music"/ Bookoff 79 zł, 4. płyta "Tracy Chapman Greatest Hits"/ Empik 60,99 zł, 5. koszula Robert Kupisz QTW 850 zł

Na czym polega fenomen Banks? Choć wokalistka oscylująca wokół R&B, indie i elektroniki, może pochwalić się mocnym głosem o nieprzeciętnej barwie, to chyba największa siła tkwi w pisanych przez nią tekstach. Tak intymnych i pełnych autentyzmu, że ma się nieraz wrażenie jakby Banks wyśpiewywała po prostu fragmenty swojego pamiętnika. Jej piosenki są liryczne, przesiąknięte codziennością i mówią o rozczarowaniach, które bywają udziałem każdego z nas. Piosenkarka nie ma jednak zamiaru się nad sobą użalać. Jak przyznaje w wywiadach, chce by jej muzyka dodawała sił słuchającym ją osobom. Przesłanie Banks? Bycie człowiekiem polega na akceptacji całego spektrum emocji, nie uciekania od nich, nie wyciszania ich, radzenia sobie z tym, co nas boli. A to wymaga odwagi, do której Banks zachęca.

Wokalistka może też pochwalić się budowaniem szczególnego kontaktu ze swoimi fanami. Na początku Banks była bardzo enigmatyczna, prezentowała tylko swoje piosenki, nie zdradzała prawie żadnych szczegółów dotyczących własnej osoby. Później, gdy już wyszła do ludzi, postanowiła jednak umożliwić im kontaktowanie się ze sobą. Chciała, by można było porozmawiać z nią normalnie, po ludzku, bez udziału mediów społecznościowych. I tak Banks udostępniła swój numer telefonu i zaczęła dostawać setki wiadomości. Bo z kim lepiej podzielić się swoimi trudnymi przeżyciami, jeśli nie z wokalistką, która sama wyśpiewuje swoje żale i opowiada o tym, co niewygodne? Jest więc jednocześnie osobą mentalnie ludziom bardzo bliską, z drugiej na tyle anonimową, że można się przed nią otworzyć. Wśród wszystkich wiadomości, które otrzymała Banks, piosenkarka ceni sobie najbardziej jedną – od wychowawczyni pracującej z dziećmi, które były wykorzystywane seksualnie. Kobieta pisała, że jedna z dziewczynek uwielbia Banks, cały czas słucha płyty „Goddess” i znajduje w tych piosenkach siłę. Ale nie ona jedna, bo Banks jest inspiracją dla wielu bez wyjątku – młodszych i starszych, kobiet i mężczyzn. 

Fot. opracowanie graficzne Małgorzata Stolińska dla enter the ROOM na bazie materiałów prasowych